Szansa dla sześciolatki

Urszula Rogólska

|

Gość Bielsko-Żywiecki 49/2012

publikacja 06.12.2012 00:00

Klaudia przyszła na świat w sylwestrową noc 2006 r. Dziś mówi, że chciałaby zostać baletnicą... Potrzeba 120 tys. euro, by umocniła się nadzieja, że przetańczy jeszcze niejednego sylwestra.

Szansa dla sześciolatki – Dla naszego skarbu zrobimy wszystko – mówią rodzice Klaudii Pająk z Pisarzowic Urszula Rogólska

Za Klaudią trudno nadążyć. Rozpiera ją energia i cały czas rozbrajająco się uśmiecha. Jednak w ciągu minionego roku i dziewczynka, i jej rodzice przeszli dramatyczną drogę.

– W listopadzie zeszłego roku Klaudię bardzo bolały kości i głowa – opowiadają Izabela i Jacek Pająkowie. – Zdiagnozowano zapalenie stawu biodrowego. Kiedy jednak bóle nie ustępowały i pojawiały się nowe objawy, z powiększonymi węzłami chłonnymi, skierowano nas do Kliniki Pediatrii, Onkologii i Hematologii Dziecięcej w Zabrzu. Rok temu, 6 grudnia poznaliśmy diagnozę: nowotwór złośliwy – neuroblastoma IV stopnia zaawansowania.

Malutki guz ulokował się w nadnerczu, ale przerzuty były już w kościach. Klaudia musiała zacząć nosić gorset ortopedyczny. Rozpoczęło się leczenie: chemioterapie, zabieg usunięcia nadnercza prawego, autoprzeszczep szpiku kostnego, radioterapia. – Przeszliśmy cały program leczenia dostępny w Polsce. Teraz Klaudusia nie ma żadnych objawów choroby i tylko 30 procent szansy na to, że nie nastąpi jej nawrót – mówią Pająkowie.

W trakcie radioterapii lekarze z Zabrza powiedzieli im o możliwości leczenia przeciwciałami anty-GD2 i interleukiną w klinice w Niemczech. – Kiedy usłyszałam, jaki jest koszt, to usiadłam. 120 tys. euro... – mówi pani Izabela. – Jestem na rencie. Pracuje tylko mąż. Ale od razu zdecydowaliśmy, że dla naszego skarbu zrobimy wszystko. – W Polsce to leczenie jest niedostępne i nie refunduje go NFZ, tłumacząc się, że to terapia w fazie eksperymentu – wyjaśnia pan Jacek. – My wiemy, że ta metoda przynosi efekty – korzystały z niej już inne dzieci z Polski. Jej zastosowanie zwiększa szanse o dodatkowe 20 procent, możliwe jest nawet całkowite wyleczenie.

Do 20 grudnia Pająkowie muszą wpłacić 65 tys. euro. 7 stycznia rozpoczynają pierwszy z pięciu cykli terapii. Pieniądze dla Klaudii zbiera Fundacja „Iskierka”. Jej rodzicom pomagają też znajomi, przyjaciele, Fundacja „Krzyż Dziecka”, zupełnie obcy ludzie, dzieci z Pisarzowic. Pająkowie uzyskali też zgodę biskupa Tadeusza Rakoczego na kwestowanie w bielsko-żywieckich parafiach. – Już z całego serca ogromnie dziękujemy wszystkim i wciąż bardzo prosimy o pomoc – mówią.

Jak można pomóc Klaudii? Szczegóły i numer konta na stronie www.fundacjaiskierka.pl