Z kompasem krzyża

Urszula Rogólska

|

Gość Bielsko-Żywiecki 33/1012

publikacja 15.08.2012 00:00

– Czuję, że jestem po niewłaściwej stronie... – mówi pani Elżbieta z Bielska-Białej, stojąc na wałach jasnogórskich: – Tam powinnam być, razem z tymi dzielnym ludźmi – wskazuje na Aleje NMP w Częstochowie.

Z kompasem krzyża Utrudzeni, ale szczęśliwi i rozśpiewani pielgrzymi byli żywiołowo witani na wałach jasnogórskich Urszula Rogólska

Przed południem 11 sierpnia, pod wałami jasnogórskimi jest już tłum czekających.
– Jestem uczuciowo związana z tymi ludźmi, którzy idą. Idzie też mój dwudziestoletni syn Kuba – mówi pani Elżbieta. – Przez 11 lat chodziliśmy razem. On teraz mówi, że rok bez pielgrzymki, to rok stracony.
Bogusława i Sławomir Kóskowie z Pisarzowic razem z córką Magdaleną czekali na swoją drugą pociechę – Monikę. Magda była w lipcu na rowerowej pielgrzymce parafialnej. Dla Moniki to debiut.
– Już dwa lata temu postanowiła, że przed maturą pójdzie – opowiada mama. – Obawialiśmy się, czy da radę. I dziś jesteśmy pełni radości, że się udało!


Kiedy 6 sierpnia ruszali na Jasną Górę, temperatura przekraczała 30 stopni. Ranek ostatniego – 11 sierpnia powitał ich jedenastostopniowym chłodem i deszczem. Ale pogoda nie miała dla nich większego znaczenia! Z głośnym śpiewem, tańcami, a nawet biegiem – 3820 pieszych i rowerowych pątników 21. pielgrzymki diecezjalnej weszło na Jasną Górę. Tu czekał na nich także biskup Tadeusz Rakoczy.
– Szedłem po raz trzeci – mówi Miłosz Szatanik z Cieszyna. – Jakie będą duchowe owoce wędrówki? Drzewka owocują po jakimś czasie, tak więc zobaczymy.
Asia Foltyn przyszła pierwszy raz w grupie młodzieży salezjańskiej. – Chciałam zobaczyć, jak to jest i pomodlić się w taki nowy dla mnie sposób. Było super! Nawet gdy było ciężko, kiedy wieczorem usłyszało się gitary, nogi same tańczyły.
Marlena Tarasek dodaje: – Najważniejszy cel to Maryja – mówi. – Jasna Góra to miejsce cudów, które uczy zawierzenia Bogu. W czasie drogi słuchaliśmy m.in. konferencji o małżeństwie, narzeczeństwie, o powołaniu.


Paulina Dziadek i Ula Lubińska przyszły z Broszkowic. – Grupy oświęcimskie idą przez naszą miejscowość. Jak bym je zobaczyła, a sama nie poszła, to byłoby mi strasznie żal – mówi Paulina. – Choćby wszystko bolało, to jest taka atmosfera, że o bólu się zapomina. Tutaj, u Matki Bożej, modlimy się w naszych intencjach i za ludzi, którzy nas gościli. W Koziegłowach byłyśmy u pani, która przyjęła 40 pielgrzymów!


– Bałam się, że w tym roku nie dam rady – wyznaje Lucyna Nowak z Przeciszowa. – Mam w domu obraz Matki Bożej Częstochowskiej. Patrzyłam na nią i pytałam, co mam zrobić. I... przyszłam tu – po raz dziesiąty. Grupa dodaje sił!
Na rowerach przyjechali Jan i Jadwiga Stawarzowie z Targanic Dolnych. – Na Jasnej Górze jest taki magnes, który mocno przyciąga. To Matka Boża. Przez cały rok czujemy Bożą opiekę, której szczególnie doświadczamy na trasie.
Pielgrzymi diecezji wyszli z Bielska-Białej, Oświęcimia, Cieszyna, Andrychowa i Czechowic-Dziedzic. Towarzyszyło im 80 księży, 15 kleryków i 12 sióstr zakonnych Głównym przewodnikiem był ks. Józef Walusiak. Na trasie rozważali hasło: „Kościół naszym domem”. Z pielgrzymką bielską szła także 80-osobowa grupa Węgrów.
Na zakończenie podczas Mszy św. bp Tadeusz Rakoczy podkreślał, jak ważny w pielgrzymowaniu jest krzyż – krzyż prawdziwej miłości, w którego niesieniu zawsze towarzyszy nam Maryja. Krzyż, który wierzący wybierają jako kompas, który jest bramą nadziei. Bo krzyż mówi o Bogu – On podnosi, umacnia i daje kres wszelkiemu cierpieniu. – Poświęciliście beztroskie dni waszych wakacji na piękne duchowe rekolekcje w drodze, na zanurzenie w modlitwie, na otwarte praktykowanie swojej wiary we wspólnocie skupionej na jednym celu – mówił ksiądz biskup.