Wśród pielgrzymów wszystkich grup: ruszających z Andrychowa, Bielska, Cieszyna, Czechowic i Oświęcimia przeważali młodzi i rodziny z dziećmi, także małymi. Podziw budzili rodzice pchający wózki i niosący na rękach swoje pociechy. Najmłodszy pielgrzym, zaledwie 7-tygodniowy Staś, był uczestnikiem grupy andrychowskiej. Grupa ta na Jasną Górę pielgrzymowała po raz 40. Oni też już w Częstochowie przewodzili diecezjalnej pielgrzymce. Z kolei ich muzyczni pięknie śpiewem ubogacili liturgię sprawowaną na wałach. Na koniec otrzymali za to gromkie brawa.
Najstarsi pielgrzymi mieli ok. 80 lat. Byli wśród nich 80-letnia pani Wanda, która pielgrzymowała w grupie bielskiej oraz 78-letni ks. prałat Stefan Sputek idący razem z Cieszynem.
Janusz i Renata z Węgier poznali się na pielgrzymce w zeszłym roku, 1 sierpnia wzięli ślub i ruszyli na pielgrzymi szlak podziękować Maryi.
Joanna Kojda /Foto Gość
Wśród pielgrzymów znalazły się też grupy rowerowe: z Andrychowa i Czechowic-Dziedzic. Na Jasną Górę wybrali się również Węgrzy i Estończycy. Grupie węgierskiej przewodził pochodzący z Hałcnowa ks. Krzysztof Miklusiak, salwatorianin posługujący niedaleko Budapesztu. Obok niego na przedzie stali nowożeńcy: Janusz, Węgier mieszkający niedaleko słowackiej Bratysławy i Renata z dalszych okolic Budapesztu. - Poznali się w zeszłym na pielgrzymce i 1 sierpnia tego roku mieli ślub - wyjaśnia ks. Krzysztof. - W ubiegłym roku oboje szli z intencją znalezienia drugiej połówki i akurat na siebie trafili - dodaje z uśmiechem.
Pielgrzymów ze wzruszeniem witali ich bliscy, proboszczowie czy inni kapłani naszej diecezji oraz bp Roman Pindel. Uczestnicy rekolekcji w drodze z radością witali się z ordynariuszem naszej diecezji, a młodzi i dzieci przybijali sobie z nim piątkę. Biskup przewodniczył także Eucharystii dziękczynnej za tegoroczną pielgrzymkę.
Pielgrzymów na Jasnej Górze z radością witali ich bliscy.
Joanna Kojda /Foto Gość
18-letni Wojtek na pielgrzymkę wybrał się po raz pierwszy, wędrował w grupie z Andrychowa razem ze znajomymi. Po wakacjach zaczyna naukę w klasie maturalnej. - Zaczyna się dorosłość, przede mną matura, miałem co ofiarować Maryi - przyznaje. Dodaje, że w drodze miał kryzysowe momenty. - Zwłaszcza wieczorami już nic mi się nie chciało, ale z każdym nowym dniem miałem nową nadzieję, to był naprawdę piękny czas.
Zosia z Przyborowa pielgrzymowała w grupie trzeciej ruszającej z Bielska. Tej góralskiej grupy ciężko było nie zauważyć - wielu z nich na Jasną Górę wchodziło w regionalnych strojach, a niesamowity klimat dawały także towarzyszące im zapalone race w kolorach biało-czerwonym. Zosia również założyła góralski strój, pielgrzymowała po raz pierwszy. Przeszła całą drogę, choć łatwo nie było. Dokuczały upały i nagrzany przez nie asfalt. Zosi towarzyszyli: mama Monika, która wędrowała już po raz 10. i tata Paweł, który podobnie jak córka, debiutował w pieszej wyprawie do Częstochowy. Wszyscy deklarują, że do Maryi wybiorą się także za rok.
Grupa góralska i piękne race w kolorach polskiej flagi.
Joanna Kojda /Foto Gość
Po młodych licealistach z Bielska nie było widać zmęczenia. Czekając na Mszę, postanowili sobie...potańczyć. - Mamy siły na taniec, bez problemu wrócilibyśmy jeszcze na nogach do domu - uśmiechają się. Niektórzy z nich szli po raz pierwszy, inni - kolejny. - Szło się nam bardzo fajnie, ks. Adam Wandzel nam dopingował - mówią, przyznając, że każdy z nich miał swoją intencję, wierząc, że Maryja na pewno okaże się dobrą wstawienniczką u swojego Syna.
Młodzi z Bielska znaleźli siłę na radosny taniec.
Joanna Kojda /Foto Gość
Świeckim organizatorem rowerowej pielgrzymki z Andrychowa był Paweł Rajda. Wzięło w niej udział ok. 80 osób, w tym trzech kapłanów. Najmłodsza rowerzystka miała 14 lat, najstarszy - 76. Na pytanie czy wśród rowerów znalazły się elektryki, odpowiedział: - To jest pielgrzymka rowerowa, elektryki to nie są rowery, tylko przyrządy do jeżdżenia - śmieje się Paweł.
Głównym przewodnikiem pielgrzymki był ks. Damian Koryciński. - Pielgrzymkę będę wspominał jako pielgrzymkę ludzi młodych, dających piękne świadectwo, i dzieci. Było bardzo dużo dzieci, śmiałem się, że na przyszłość będziemy w naszych grupach tworzyć przedszkola - uśmiecha się.
Eucharystii przewodniczył bp Roman Pindel.
Joanna Kojda /Foto Gość
W homilii bp Roman Pindel zachęcał diecezjan, by zachwycali się w codziennym życiu Bożym prawem i Jego słowem. Zapraszał, by podobnie jak autor śpiewanego w tym dniu Psalmu, mówić, że "Boże Prawo jest lepsze niż jakiekolwiek bogactwo, a samo słuchanie jego pouczeń jest bardziej słodkie niż najlepszy i najzdrowszy środek słodzący starożytnych, którym był miód pszczeli".
- Postępowanie według Prawa Bożego daje nie tylko codzienną radość, ale stanowi także obietnicę radości z tego Prawa na wieki. Prośmy dziś Pana, abyśmy odkryli wartość Prawa Bożego, które prowadzi bezbłędnie do życia wiecznego na zawsze z Bogiem. Jest ono cenniejsze niż cokolwiek, co człowiek może posiadać, To Prawo da mu szczęście i zaspokoi jego serce. Dlatego módlmy się o radosne słuchanie słowa Bożego i chętne podejmowanie tego, do czego pociąga i jaką zmianę w nas przynosi. Módlmy się o pogłębienie tej radości z odnalezienia największego skarbu na ziemi i o radość, którą odziedziczymy, gdy skończy się już doczesna radość z poznania Prawa Bożego - zakończył kazanie bp Pindel.
Przed Eucharystią pielgrzymów przywitał ojciec Grzegorz Prus, paulin i przeor Jasnej Góry.
Hasłem tegorocznej Pieszej Pielgrzymki Diecezji Bielsko-Żywieckiej na Jasną Górę były słowa: "Powołani, by głosić, posłani, by iść". Ze świeckimi pielgrzymowali kapłani, siostry zakonne oraz klerycy. Nad zdrowiem uczestników czuwali lekarze i ratownicy medyczni, nad bezpieczeństwem - kierujący ruchem, a kwatermistrzowie dbali o noclegi. Pątnicy w sześć dni pokonali ok. 160 km.
Wśród najstarszych pielgrzymów w grupie z Cieszyna szedł 78-letni ks. Stefan Sputek.
Joanna Kojda /Foto Gość











