To tak prosto powiedzieć: "Idź na wojnę"

O męczeńskiej śmierci Edyty Stein i trwającej w Ukrainie wojnie mówił w Oświęcimiu ks. Jacek Waligóra, posługujący w Haliczu.

Uroczystej Mszy św. w niedzielę 9 sierpnia sprawowanej w liturgiczne wspomnienie św. Teresy Benedykty od Krzyża w klasztorze sióstr karmelitanek w Oświęcimiu przewodniczył bp Roman Pindel. Na początku liturgii przypomniał, że wspominając świętą Żydówkę, Kościół przywołuje także jej cichą i ofiarną posługę podczas I wojny światowej.

Biskup zwrócił uwagę, że Edyta Stein nie służyła wówczas swojemu narodowi poprzez walkę zbrojną czy propagandę, lecz pomagała najbardziej zagrożonym - rannym żołnierzom i chorym, którym groziła śmierć. Po odpowiednim przeszkoleniu w Polskim Czerwonym Krzyżu zgłosiła się do pracy w szpitalu.

Podkreślił, że postawa Edyty Stein pozostaje aktualna także dziś, gdy ludzie stają wobec dylematów związanych z zagrożeniem wojną i pytaniem, jak pomagać narodowi oraz państwu ukraińskiemu. Jako kaznodzieję przedstawił ks. Jacka Waligórę, kapłana pochodzącego z diecezji bielsko-żywieckiej, który od 28 lat posługuje w Ukrainie i obecnie jest kustoszem Sanktuarium bł. Jakuba Strzemię oraz Świętych i Błogosławionych metropolii halickiej i lwowskiej w Haliczu, miejsca ważnego w dziejach Rusi, Ukrainy i Polski.

W homilii ks. Waligóra zaproponował spojrzenie na drogę krzyżową Edyty Stein w dwóch perspektywach. Pierwsza obejmuje całe jej życie - od chrztu aż po śmierć. Druga, krótsza, rozpoczyna się 2 sierpnia 1942 r., w dniu aresztowania, i prowadzi do 9 sierpnia, dnia jej śmierci. Ten drugi okres nazwał "Wielkim Tygodniem Edyty Stein".

"Cierpienie jest najpewniejszą drogą wiodącą do zjednoczenia z Panem. Jakże potrzebna jest zwłaszcza w naszych czasach zbawcza moc płynąca z ochotnie niesionego krzyża" - przywołał słowa świętej Żydówki. 

Komentując Ewangelię o pannach roztropnych i nierozsądnych, ks. Waligóra zauważył, że łatwo byłoby zaliczyć Edytę Stein do grona panien roztropnych. Jednocześnie przestrzegł przed łatwym osądzaniem innych ludzi, zwłaszcza tych, którzy w czasie wojny tracili wiarę.

Od historii Edyty Stein kapłan przeszedł do współczesnego doświadczenia wojny w Ukrainie. - Tam też dzisiaj często pada pytanie: "Gdzie był Bóg" albo "Gdzie jest Bóg" w czasie teraźniejszym?. Tam też jest wiele sądzenia, wiele opinii - przyznał. 

Kapłan mówił o doświadczeniu Ukrainy, gdzie wojna trwa od lat, a jej skutki dotykają nie tylko budynków i infrastruktury, lecz przede wszystkim relacji między ludźmi. Opowiedział o zniszczeniach elektrowni znajdującej się w pobliżu miasta, w którym mieszka. W lipcu ubiegłego roku rakieta zniszczyła znajdujący się tam hangar. Przez kilka miesięcy trwała jego odbudowa, po czym w lutym kolejny atak ponownie zniszczył obiekt.

- To, co z betonu, co z kamienia, to łatwo odbudować. A co według mnie będzie najtrudniejsze do odbudowania? To zaufanie. Zaufanie człowieka do człowieka, jeden do drugiego - powiedział. Podkreślił, że chodzi nie tylko o relacje Ukraińców i Rosjan, ale o znacznie szerszy problem zaufania między ludźmi.

Przywołał historię znajomego księdza, który przez kilka lat pracował w Ukrainie, a następnie w Rosji. Po wybuchu wojny zaczęły docierać do niego wiadomości zarówno od uczniów z Ukrainy, jak i z Rosji. Kapłan stanął wobec dramatycznego dylematu, ponieważ ludzie, których wcześniej uczył katechezy, znaleźli się po przeciwnych stronach barykady. - Jednych i drugich uczył katechezy, a dziś strzelają do siebie - zaznaczył ks. Waligóra.

Dramatycznie i wymownie zabrzmiała opowieść ks. Waligóry o Wielkim Piątku 2022 r. Wtedy zadzwonił do niego dyrektor szpitala z prośbą o przyjazd. Do placówki przywieziono 22 osoby z Siewierodoniecka, wiele z nich w ciężkim stanie. Według relacji kapłana ksiądz greckokatolicki odmówił wizyty, ponieważ nie byli to jego wierni. Ksiądz prawosławny odmówił, ponieważ byli prawosławnymi związanymi z Patriarchatem Moskiewskim. W tej sytuacji dyrektor szpitala zwrócił się do katolickiego kapłana.

Ks. Waligóra przypomniał słowa nieżyjącego arcybiskupa Baziaka, który mówił swoim kapłanom, że po jednej stronie mają mieć Ewangelię, a po drugiej prawo kanoniczne i muszą umieć połączyć jedno z drugim.

- Ja poszedłem do tego szpitala - relacjonował. Wszyscy pacjenci byli ochrzczeni w prawosławnej Cerkwi Moskiewskiego Patriarchatu. Połowa z nich nigdy nie przystępowała do spowiedzi ani Komunii św. Jeden z mężczyzn nie potrafił nawet się modlić i poprosił księdza o tekst modlitwy "Ojcze nasz" w języku rosyjskim, ponieważ nie znał ukraińskiego.

Ks. Waligóra udzielił wszystkim rozgrzeszenia w obliczu śmierci. Do następnego dnia zmarły dwie osoby. - Nie żałuję, że to zrobiłem, ale mam żal po ludzku, jak człowiek, do jednego kapłana, do drugiego kapłana, że nagle przypomnieli sobie: "Ja jestem grekokatolik, ja jestem prawosławny ukraiński". A gdzie miłosierdzie? A gdzie troska o zbawienie? - pytał. 

Dla kaznodziei była to bolesna ilustracja tego, jak wojna i nienawiść mogą przenikać również do serc ludzi Kościoła. - To jest przykre. Zło, ta nienawiść dotyka też serc kapłańskich - podkreślił.

Kaznodzieja wspomniał, że 9 sierpnia 2026 r. jest 1629. dniem wojny. Podkreślił jednak, że nie uważa się z tego powodu za kogoś lepszego, ponieważ mieszka w Ukrainie i doświadcza wojny.

Przypomniał, że po rozpoczęciu wojny ludzie pytali go, czy wyjedzie do Polski. Z lwowskiej archidiecezji wyjechał wówczas tylko jeden kapłan, mający 75 lat. Pozostali zostali ze swoimi wiernymi.

Ks. Waligóra mówił również o śmierci młodych ludzi i o łatwości, z jaką osoby żyjące z dala od wojny mogą wypowiadać się o konieczności wysłania innych na front.

Przywołał sytuację, gdy usłyszał w Polsce słowa: "A niech ci młodzi Ukraińcy jadą, niech idą na wojnę". "Pomyśl sercem matki" - odpowiedział wówczas kobiecie. - To tak prosto powiedzieć: "Idź na wojnę". Nie życzę wam stracić kogoś bliskiego - powiedział w Oświęcimiu. 

Wspomniał też swojego ucznia i studenta, który zginął w wieku 30 lat, wchodząc na minę. Nie mógł pojechać na jego pogrzeb, odprawił jednak za niego Mszę św. i później odwiedził jego grób. - Tych pogrzebów, moi drodzy, nie brakuje - przyznał.

Zwracając się do sióstr karmelitanek, które obchodziły wspomnienie swojej współsiostry, życzył im, aby nie musiały nigdy przeżywać doświadczeń sióstr z Charkowa. Po wybuchu wojny tamtejsze karmelitanki musiały opuścić swój klasztor i przez Słowację, Czechy i Polskę odbywały tułaczkę, zanim mogły powrócić do Charkowa.

- Życzę wam, żebyście się tu mogły spokojnie modlić - powiedział. Podobne życzenie skierował do bp. Romana Pindla i kapłanów: aby nigdy nie musieli przerywać sprawowania Eucharystii z powodu wojennego ataku.

Ks. Waligóra podzielił się także osobistym doświadczeniem wojny. Przywołał 29 grudnia 2023 r., kiedy podczas Mszy św. rozpoczął się atak rakietowy na elektrownię. Był to moment konsekracji. - Jeszcze nigdy tak nie trzęsło kościołem. Jeszcze nigdy na korytarzu nie padały części z sufitu, tynk - wspominał. Musiał przerwać konsekrację, ponieważ ludzie wpadli w panikę. 

W zakończeniu homilii powrócił do Ewangelii i słów Chrystusa: "Czuwajcie więc, bo nie znacie dnia ani godziny". - Czuwajcie, nie sądźcie. Czuwajcie, nie dajcie w sobie rosnąć nienawiści. Czuwajcie -  apelował.

Wskazał, że chrześcijańska modlitwa o pokój nie może ograniczać się do próśb o zakończenie konfliktów zbrojnych. Pokój musi najpierw pojawić się w ludzkim sercu. Właśnie taki pokój, zdaniem kaznodziei, miała Edyta Stein, gdy szła na śmierć. Podobny pokój serca wskazał w postawie św. Maksymiliana Marii Kolbego oraz wielu świętych i błogosławionych.

W Eucharystii uczestniczyli m.in. ks. prof. Łukasz Kamykowski, dyrektor Centrum Dialogu i Modlitwy w Oświęcimiu, ks. Dariusz Chrostowski, ks. Piotr Żelazko z Jerozolimy, ks. Piotr Góra, sekretarz bp. Romana Pindla, dziekan oświęcimski ks. Mariusz Kiszczak, kustosz Sanktuarium Matki Bożej Wspomożenia Wiernych w Oświęcimiu ks. Łukasz Krysmalski SDB, ks. Manfred Deselaers z Centrum Dialogu i Modlitwy w Oświęcimiu oraz proboszcz parafii Miłosierdzia Bożego w Oświęcimiu ks. Wiktor Ślęzak, na terenie której znajduje się klasztor sióstr karmelitanek.

« 1 »

Funkcja zapisywania artykułów jest dostępna tylko dla zalogowanych użytkowników.