Uroczystościom, które rozpoczęły się w Kościele św. Andrzeja Boboli, przewodniczył bp Roman Pindel. Przy ołtarzu stanęli kapłani dekanatu, a w modlitwie i procesji z obrazem MB Łaskawej oraz relikwiami św. Andrzeja Boboli i bł. Władysława z Gielniowa uczestniczyły tłumy wiernych z Czechowic-Dziedzic oraz gości z bliska i daleka.
Kilkadziesiąt pocztów sztandarowych reprezentowało różne środowiska, stany i organizacje. Obecni byli przedstawiciele władz miejskich i Wojska Polskiego. Wszystkich witał proboszcz o. Józef Polak SJ.
W homilii bp Pindel przypomniał sytuację z sierpnia 1920 r., kiedy do walki stanęły pod Warszawą dwie armie: obrońców Polski i chrześcijańskiego życia narodu oraz bolszewików, zamierzających szybko zdobyć Warszawę i po utworzeniu w niej rządu komunistycznego zaprowadzić komunizm w całej Europie. Obie liczyły po ponad 100 tys. żołnierzy, ale decydująca okazała się równie liczna trzecia armia, złożona z cywilów, którzy trwali na modlitwie. Uczestniczyli oni w narodowej Nowennie od 6 sierpnia do 14 sierpnia, odmawianej w mieście i całej Polsce.
Obraz MB Łaskawej niesiony czechowickimi ulicami.
Alina Świeży-Sobel /Foto Gość
Warszawiacy szli też w ogromnych procesjach błagalnych, niosąc obraz MB Łaskawej oraz relikwie błogosławionych: Andrzeja Boboli i Władysława z Gielniowa. Wtedy też sytuacja na froncie zmieniła się całkowicie i armia bolszewicka została zmuszona do ucieczki.
- Nuncjusz apostolski Achille Ratti, późniejszy papież Pius XI, nie opuścił stolicy jak inni dyplomaci. Mając w pamięci takie widoki, mówił później, że „nigdy nie widział ludzi tak żarliwie modlących się, jak w ówczesnej Warszawie” - podkreślał bp Pindel, a wskazując na dzisiejsze zagrożenia apelował: - Niech ta procesja będzie nie tylko wspomnieniem tego patriotycznego i modlitewnego ruchu sprzed ponad 100 lat, ale też modlitwą o odpowiedzialne działania władz, wojska, ruchów społecznych czy patriotycznych środowisk, by miejsce prywatnych czy partyjnych interesów zajęła troska o wielkie dobro wspólne, jakim jest bezpieczne i spokojne życie obywateli, z możliwością pełnego rozwoju każdej osoby oraz wolności religijnej.
Zakończenie procesji i modlitwy za ojczyznę i pokój.
Alina Świeży-Sobel /Foto Gość
W czechowickiej procesji niesiono tę samą relikwię Andrzeja Boboli, która 106 lat temu towarzyszyła modlitwom w stolicy, a dziś jest czczona w Czechowicach w kościele pod jego wezwaniem. Podczas krótkiego postoju przed dworcem PKP przypomniano też archiwalne nagranie relacji z powitania relikwii świętego, wracających w czerwcu 1938 r. z Rzymu do Polski.
Cała procesja zakończyła się przy kościele NMP Królowej Polski, w miejscu, gdzie sprawowana była w 1938 r. Msza św. polowa przy trumnie św. Boboli. Obecnie jest on patronem Czechowic-Dziedzic, a nawiązaniem do historycznego powitania w Czechowicach jest obraz w prezbiterium kościoła, dzieło Ludwika Konarzewskiego, artysty z Istebnej i jego syna - również Ludwika Konarzewskiego.
- Cieszę się z licznego udziału wiernych w tej modlitwie za Ojczyznę i o pokój, a zwłaszcza z obecności tylu młodych ludzi - mówił ks. kan. Jerzy Ryłko, dziekan czechowicki i główny organizator wydarzenia, dziękując wszystkim zaangażowanym w przygotowanie uroczystości.









