Uroczystości pogrzebowe odbyły się w poniedziałek 3 sierpnia w parafii Niepokalanego Serca Najświętszej Maryi Panny w Wieprzu. To właśnie z tej parafii pochodził zmarły kapłan i tu wrócił po przejściu na emeryturę. Do końca, mimo pogarszającego się stanu zdrowia, pomagał w sprawowaniu sakramentów. Wiernie służył m.in. w konfesjonale. Zmarł 27 lipca, miał 70 lat.
Mszy pogrzebowej przewodniczył bp Roman Pindel, a kazanie wygłosił ks. Krzysztof Rębisz, proboszcz parafii w Wieprzu. W liturgii uczestniczyli kapłani z Polski i Austrii, rodzina Zmarłego oraz wierni.
Mszy przewodniczył bp Roman Pindel.
archiwum diecezji
Na początku Eucharystii bp Roman Pindel przypomniał, że zgromadzeni modlą się za kapłana, dziękując Bogu za jego życie, posługę i świadectwo wiary. Zwrócił uwagę na obecność księży, którzy rozpoczynali wraz z nim formację w krakowskim seminarium duchownym. - Dziękujemy Bogu za jego życie, za jego posługę, za jego świadectwo wiary, ale też zdajemy sobie sprawę, że nie ma człowieka, który by nie popełnił grzechów. Dlatego składamy Najświętszą Ofiarę, polecając go Bożemu miłosierdziu - powiedział.
W homilii ks. Rębisz przypomniał motto prymicyjne Zmarłego: "Posłał mnie Pan, bym głosił dobrą nowinę ubogim" (Iz 61,1), wskazując, że słowa te szczególnie wypełniały się podczas jego wieloletniej służby jako kapelana wojskowego i uczestnika misji pokojowych w Bośni i Hercegowinie, na Cyprze oraz na Wzgórzach Golan. Zaznaczył, że istotą kapłaństwa jest nieustanne podążanie za Chrystusem, aby życie nabrało sensu i pozwoliło kiedyś powiedzieć: "Warto było być księdzem".
Wdzięczni parafianie pożegnali swojego rodaka.
archiwum diecezji
Proboszcz przywołał również ostatni dzień życia Zmarłego. Mimo ciężkiej choroby ks. Ryżka, jak każdego dnia, przez pół godziny spowiadał wiernych, odprawił Mszę św. i uczestniczył we wspólnym śniadaniu z kapłanami. - Choć wiele razy widziałem go słabego i cierpiącego, nigdy nie narzekał. Zawsze odpowiadał: "Nie martw się, wszystko w porządku". Tak po wojskowemu - wspominał.
Szczególnym znakiem jego wiernej posługi był udekorowany na czas pogrzebu konfesjonał, w którym spowiadał niemal do ostatnich chwil życia. Ks. Rębisz opowiedział, że po śmierci znalazł w nim czytaną przez Zmarłego książkę "Jezus z Nazaretu" Romana Brandstaettera. - Oby w nas była taka sama pasja poznawania Jezusa, nawet na emeryturze - zachęcił.
Proboszcz przypomniał też, że obecnie księża rodacy z Wieprza pracują m.in. w Boliwii, Tanzanii, Nikaragui, Kamerunie, na Węgrzech, we Francji i Austrii. - To dla nas zaszczyt, ale i zobowiązanie do modlitwy za nich - zaznaczył. Dodał, że pogrzeb kapłana jest także wezwaniem do modlitwy o nowe powołania kapłańskie, misyjne i zakonne.
W obrazowym zakończeniu kazania powiedział, że w chwili śmierci Bóg generałowi w stanie spoczynku, wikariuszowi generalnemu Ordynariatu Polowego Austrii, ale przede wszystkim księdzu powiedział: "Stań do apelu". Powtórzył, że była to jego ostatnia misja, do której przygotowywały go słowa Ewangelii: "Czuwajcie i bądźcie gotowi".
Kapłan spoczął na pobliskim cmentarzu.
archiwum diecezji
Po Eucharystii w imieniu rodziny podziękowania złożył siostrzeniec Zmarłego. Po zakończeniu liturgii kondukt pogrzebowy udał się na położony na wzgórzu, nieopodal kościoła parafialnego cmentarz, gdzie spoczęło ciało ks. prał. Leszka Ryżki.
Życiorys zmarłego kapłana TUTAJ.








