W sobotę 1 sierpnia rodziny, osoby w sile wieku i starsze spotkały się na Szyndzielni, by wspólnie w samo południe uczestniczyć we Mszy św. sprawowanej w plenerze. To piąte, a zarazem przedostatnie takie tegoroczne modlitewne spotkanie, jakie w wakacyjne soboty odbywa się na różnych beskidzkich szczytach. Za tydzień (8 sierpnia) Eucharystia o 12.00 sprawowana będzie na Rysiance.
Mimo wielkich upałów uczestnicy ewangelizacji na Szyndzielni mieli szczęście - towarzyszył im przyjemny chłodek a słońce na czas Mszy schowało się za chmurami. - Wymodlił nam to Jan Paweł II - przyznał jeden z mężczyzn obecnych na Eucharystii. To właśnie papież Polak, szczególny patron rodzin, był duchowym przewodnikiem spotkania na Szyndzielni. Po zakończeniu Mszy wszyscy gorąco modlili się w intencji małżeństw przeżywających kryzys, za małżonków, którzy - ze względu na wiek są - są już u kresu wspólnej drogi, oraz za te pary, które dopiero co zawarły związek małżeński.
Po Eucharystii jej uczestnicy zostali namaszczeni olejkiem radości.
Joanna Kojda /Foto Gość
O duchowej obecności Jana Pawła II przypominały jego relikwie obecne na ołtarzu, które po Eucharystii ucałować mogli wszyscy chętni, oraz globus - jako znak jego licznych podróży apostolskich i ewangelizacji, do jakiej zaproszony jest każdy wierzący.
Spotkanie animowały Wspólnota Emaus i Domowy Kościół z Bestwiny. Mszy przewodniczył ks. Adam Wandzel, który rozpoczyna posługę jako wikary w parafii św. Urbana w Hecznarowicach. Chętni mogli zabrać ze sobą ziarno fasoli, która symbolizowała wiarę. By był możliwy jej wzrost - trzeba o nią dbać. Każdy mógł wziąć też karteczkę z cytatem Jana Pawła II.
Podczas homilii ks. Adam Wandzel jako ciekawostkę podał, że Jan Paweł II podczas swoich pielgrzymek przebył ponad 1,65 miliona kilometrów, co daje około 40 okrążeń Ziemi. Napisał też 14 encyklik. O papieżu z Polski według przepowiedni Malachiasza mówiono m.in. "papież słońce". Jak wskazał ks. Adam, nie chodziło tu jedynie o jego liczne podróże, ale o otwarcie na ewangelizację. - On niósł światło Ewangelii, niósł je tam, gdzie kraje, narody były zamknięte, żyły w ciemności, w mroku, nie znając jeszcze Jezusa. On szedł z tą dobrą nowiną o zbawieniu, o Jezusie - wyjaśniał.
Nieco później dodał, że choć najprawdopodobniej nikt z obecnych na Szyndzielni papieżem nie zostanie, to zadanie ewangelizacji dotyczy każdego ochrzczonego. Dodał, że także Polska jest krajem misyjnym, gdzie na niedzielne Msze św. przychodzi ok. 30 proc. osób należących do danej parafii. Podkreślał, jak ważne miejsce w głoszeniu Chrystusa zajmują świeccy, którzy mają kontakt z różnymi ludźmi na co dzień. Wyjaśniał, że także w internecie potrzebna jest ewangelizacja.
- Pamiętajmy, że jesteśmy uczniami u Chrystusa, ale misjonarzami w tym świecie, w którym przyszło nam żyć. Koniec z pasywnością - zachęcał, powołując się na encyklikę świętego papieża. Dodał też, że świętymi nie stajemy się poprzez uczestnictwo w niedzielnej Eucharystii, ale dzięki codzienności zanurzonej w Bogu.
- W czasie jednych z widzeń w Medjugoriu Matka Boża powiedziała, że ludzie nie wierzą nie dlatego, że są niewierzący, ale dlatego, że nie doświadczyli Bożej miłości - mówił kapłan. - Pan Bóg zaprasza cię jako ucznia i misjonarza, abyś był obrazem Bożej miłości w tym świecie. Tak jak robił to chociażby Jan Paweł II, którego poznajemy - dodał.
Ks. Wandzel przyznał też, że nauczanie papieża nie zawsze było przyjmowane z entuzjazmem, mimo to Jan Paweł II był wierny Bożym przykazaniom i sakramentom. - Mówił o was jako ludziach, którzy mają być gotowi do wyruszenia w ten świat, który mieści się pod twoim dachem, ten świat, który mieści się w twojej pracy, ten świat, który mieści się w twoim sąsiedztwie... Tam masz pole manewru do ewangelizowania jako uczeń i misjonarz. Przez wstawiennictwo św. Jana Pawła II prośmy, żebyśmy byli obrazami Bożej miłości w świecie - mówił na zakończenie kazania.
Na Szyndzielni spotkaliśmy osoby, które w Ewangelizacji w Beskidach uczestniczą już od lat i nie wyobrażają sobie wakacyjnych sobót bez Mszy na stoku.
Martyna i Michał z sześcioma córkami, w drodze - syn Hieronim.
Joanna Kojda /Foto Gość
Michał i Martyna z Dębowca koło Skoczowa należący do Domowego Kościoła na takich spotkaniach są od roku. Dzielnie towarzyszą im córki: Sancja, Alina, Faustyna, Celina, Elena, Józefina. W brzuchu mamy jest jeszcze syn Hieronim, który do radosnej rodziny dołączy za 2 miesiące. - Mamy okazję być w górach, wybrać się na szlak i jeszcze być na Mszy. Wszystko w jednym, więc to jest dla nas bardzo dobre - uśmiecha się Michał, dodając, że bardzo budują go homilie wygłaszane podczas ewangelizacji.
76-letnia pani Maria z Oświęcimia w ewangelizacjach uczestniczy już od pierwszej edycji. W tym roku odbywa się 14. - Na początku była to dla mnie przede wszystkim atrakcja, teraz patrzę na to całkiem inaczej - przyznaje, dodając, że towarzyszą jej różne intencje, czasem modlitwa za chorych, czasem o wieczne zbawienie dla zmarłych. I choć kiedyś trudno jej było zachęcić innych do udziału w tej ewangelizacji, teraz razem z nią z Oświęcimia jedzie pełny samochód.
Gosia z Bielan porusza się na wózku, cieszy się, że dzięki pomocy przyjaciół udało jej się być na Szyndzielni. - Jest wsparcie - uśmiecha się. - Kolejka jest świetnie przygotowana pod kątem osób "niepełnosprytnych", nie niepełnosprawnych - uśmiecha się.
Ula i Robert z Łodygowic na Szyndzielnię wybrali się z dwójką z czwórki swoich dzieci: Zosią i Kubą. - W ewangelizacji uczestniczymy już któryś rok z rzędu. W tym roku nie byliśmy tylko raz, bo byliśmy wtedy na wczasach nad morzem - wyjaśnia Ula. - Te spotkania dają nam siłę, spokój, Eucharystia na szczycie to jest coś bardzo budującego. Stworzyła się tu wspólnota ludzi, którzy znają się już od lat, machamy sobie, rozmawiamy. Zawsze przychodzimy też z jakąś intencją dotyczącą albo rodziny, albo znajomych, zawsze coś niesiemy ze sobą - dodaje.
To już 14. edycja Ewangelizacji w Beskidach. Tym razem jej hasłem są słowa: "Bądźmy świadkami wiary", nawiązujące do roku liturgicznego duszpasterskiego "Uczniowie - misjonarze".
Bernadeta i Stefan Targoszowie - główni organizatorzy tegorocznej edycji wydarzenia.
Joanna Kojda /Foto Gość
- Misjonarze to świadkowie wiary, którzy głoszą słowo Pana, dlatego na każdej z sześciu gór, które tym razem odwiedzamy przyglądamy się jakiemuś świętemu, który był uczniem Chrystusa i misjonarzem - wyjaśnia Stefan Targosz który razem z żoną Bernadetą jest jednym z głównych organizatorów wydarzenia. Uczestnicy co tydzień modlili się kolejno za wstawiennictwem: św. Franciszka na Bendoszce, św. Teresy od Dzieciątka Jezus na Stożku Wielkim, św. Maksymiliana Marii Kolbego na Magurze (Chacie na Groniu), św. Franciszka Salezego na Potrójnej, św. Jana Pawła II na Szyndzielni. A za tydzień na Hali Rysianka towarzyszyć im będzie św. Matki Teresa z Kalkuty.
- Wydaje mi się, że na górze naprawdę można doświadczyć pięknego spotkania z Panem, oczywiście musimy na nią wyjść, wiąże się to z wysiłkiem, ale w zamian mamy spotkanie z eucharystycznym Chrystusem i z ludźmi, którzy są z nami już od wielu lat, my też od samego początku współtworzyliśmy Ewangelizację w Beskidach - dodaje Bernadeta.
W cotygodniowych ewangelizacyjnych spotkaniach uczestniczy po kilkaset osób z naszej diecezji i nie tylko. Bywa że w Mszę włączają się także przypadkowi turyści. Przed Mszą chętni mogą skorzystać też z sakramentu pokuty i pojednania.
Organizatorem wydarzenia jest Fundacja "Rodzina w Służbie Człowieka" przy franciszkańskim sanktuarium Matki Bożej w Rychwałdzie, we współpracy z Diakonią Ewangelizacyjną Wspólnoty Talitha Kum. Patronat honorowy objął bp Roman Pindel.









