W czwartek 30 lipca w Kościele Jezusa Chrystusa Odkupiciela Człowieka przeżywali oni dzień wspólnoty. To jeden z najważniejszych dni rekolekcji, podczas którego różne grupy oazowe zrzeszające dzieci, młodzież i rodziny Ruchu Światło-Życie naszej diecezji, spotykają się w jednym miejscu.
Na osiedlu Karpackim spotkało się kilkaset osób z pięciu ośrodków rekolekcyjnych. Były to: Oaza Nowej Drogi I i II stopnia z Zarzecza, Oaza Nowej Drogi III stopnia z Żabnicy, Oaza Nowego Życia I stopnia z Ciśca, Oaza Nowego Życia II stopnia z Czernichowa oraz Oaza Nowego Życia III stopnia z Krakowa.
Centralnym punktem spotkania jest Eucharystia, w czasie której przedstawiciele każdej wspólnoty na ręce biskupa składają chleb oraz świecę, symbol Chrystusa. Zapalona świeca towarzyszy im każdego dnia podczas 15-dniowych rekolekcji wakacyjnych. Dzień wspólnoty jest także okazją do podzielenia się z innymi świadectwem doświadczenia działania Boga podczas rekolekcji. Publicznie o tej łasce mówią przedstawiciele każdej oazy.
W homilii bp Piotr Greger mówił, jaka jest rola Kościoła w świecie i jak wierzący powinien traktować to mistyczne Ciało Chrystusa.
Na początku przypomniał, że charyzmat Ruchu Światło-Życie, do którego sam w młodości należał, oparty jest na posoborowej odnowie biblijnej i liturgicznej. - Jest on skoncentrowany na tym, aby człowieka - od najmłodszych lat - uczyć bycia Kościołem. Tak to widział sługa Boży ksiądz Franciszek Blachnicki; pod tym kątem były przygotowane pierwsze materiały formacyjne - tłumaczył.
Każda z pięciu grup rekolekcyjnych przedstawiała innym swój proporzec i zaśpiewała piosenkę.
Marian Szpak
Biskup podkreślał, jak ważne są bycie aktywnym i obecnym w życiu Kościoła, w którym nieustannie obecny jest Jezus.
- Permanentna obecność Jezusa w Kościele powoduje, że wspólnota wiary jest uniwersalnym narzędziem zbawienia, a nie stworzoną przez człowieka organizacją, której strukturę członkowie mogą zmieniać według własnego uznania czy kaprysu. Kościół w każdej sytuacji musi zachować tożsamość bycia solą ziemi i światłem świata - mówił, dodając, że czasem bywa to niewygodne, niemodne, niepopularne.
- Sól piecze w oczy, ale daje smak i ratuje przed zepsuciem. Może pojawić się w nas pokusa stawania się słodzikiem świata, usiłowania przymilania się do gustów społeczeństwa, rozsyłania ankiet i kwestionariuszy, aby w ten sposób śledzić słupki poparcia i do nich dostosowywać swoją działalność - tłumaczył.
Wyjaśniał, że Kościół nie może dostosowywać się do oczekiwań niektórych ludzi, które nie są zgodne z Ewangelią. - Oczywiście, trzeba się wsłuchiwać w człowieka, poznać dobrze stan jego wnętrza, ale po to, aby odpowiedzieć słowem Boga w sposób jak najbardziej odpowiedni. Ludzkie opinie trzeba usłyszeć, nie wolni ich lekceważyć, ale nie można ich traktować jako miejsca objawiania się Boga - mówił.
Kaznodzieja jasno podkreślał, że w Kościele wierzący dojrzewają do życia wiecznego. Dodał, że strategią złego ducha jest przedstawienie tej wspólnoty jako miejsca, w którym panują zepsucie, nuda, skandale, brak świętości. - Ileż zabiegów mających na celu, aby ukazywać Kościół jako środowisko przestarzałe, wyczerpane, opóźnione, zacofane, obłudne, nie nadążające w dynamice współczesnego świata. W tym kontekście należy zauważyć, że dziś już nikt nie wspomina o rozsianych po całym świecie misjonarzach, o całych rodzinach, które poświęciły się, by nieść drugiemu człowiekowi Chrystusa. Nie mówi się, a jeśli już to bardzo rzadko i tylko w nielicznych tytułach i audycjach, o wielkiej sile dobra w Kościele. Dzisiaj komuś bardzo zależy tylko na tym, by Kościół innym zohydzić i obrzydzić; by wsączać w jego przestrzenie trujące substancje kłamstwa i herezji - mówił.
Zaznaczył też, że nieraz zadaniem Kościoła jest droga pod prąd, po to, aby zawsze głosić prawdę Ewangelii i jednoczyć wierzących. - Duch Święty jednoczy wszelkie odmienności i buduje mosty porozumienia w różnorodności charyzmatów, darów i posług. Ważne jest, aby nauczyć się żyć jednością w różnorodności; aby to bogactwo wielu charyzmatów, połączonych wyznaniem jednej wiary, przyczyniało się do owocnego głoszenia Ewangelii. Kościół musi zabierać głos, ilekroć zachodzi taka potrzeba; zwłaszcza wtedy, gdy dzieje się krzywda społeczna, nie są przestrzegane obowiązki, gdzie zachowania stanowią zagrożenie dla utrzymania pokoju. W takich sytuacjach Kościół musi przemawiać ponadczasowym głosem Ewangelii. Kościół musi stawać w obronie świętości, nie może pozwolić, aby została ona zastąpiona tym, co się ludziom podoba; to może być dobre, nawet czasem zabawne, ale jest rozpaczliwie ludzkie. Trzeba być obecnym w świecie, lecz nie wolno być częścią tego świata - podkreślał.
Na koniec wyjaśnił, co jest najważniejszym zadaniem ludzi wierzących. - Istotą Kościoła jest ewangelizacja, czyli na serio potraktowanie misyjnego posłania Jezusa: "Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu! Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony". Każdy człowiek ochrzczony w imię Chrystusa powinien być Jego heroldem. To najwyższy honor móc innym ludziom przekazywać miłość Boga, wiązać ich życie ze Zmartwychwstałym. Na tym polega istota świadectwa - mówił, zachęcając oazowiczów, by starali się w swoich rodzinach, parafiach i środowiskach żyć tym, czego doświadczyli na rekolekcjach.









