W tym roku kapłan przeszedł na emeryturę. Został pochowany na cmentarzu parafialnym w Bąkowie. To w tej miejscowości spędził prawie połowę życia. Został zapamiętany nie tylko jako budowniczy Kościoła Miłosierdzia Bożego, ale także jako dobry kapłan i człowiek otwarty na każdego. Był także wielkim czcicielem Bożego Miłosierdzia.
W środę 29 lipca żegnali go parafianie tłumnie zgromadzeni w kościele i poza nim, kapłani diecezji bielsko-żywieckiej oraz katowickiej, przedstawiciele władz, poczty sztandarowe, orkiestra, kapłan z parafii ewangelickiej oraz biskupi: Piotr Greger z naszej diecezji, który przewodniczył Eucharystii i Marek Szkudło z archidiecezji katowickiej.
Ks. Jan Palka był wielkim czcicielem Bożego Miłosierdzia.
Joanna Kojda /Foto Gość
Homilię wygłosił ks. Krzysztof Błotko, emerytowany proboszcz w parafii NSPJ w Boguszowicach w archidiecezji katowickiej, prywatnie - kuzyn zmarłego ks. Jana. Z obecnymi w kościele podzielił się wspomnieniem ich ostatniego spotkania. Miało ono miejsce tydzień przed śmiercią ks. Jana, w parafii w Bąkowie. Kuzyni pochodzą z Mysłowic, ks. Krzysztof z sentymentem wspominał minione lata. - Oglądaliśmy zdjęcia, wspominaliśmy wiele rzeczy, mówiliśmy o naszych parafiach - wymieniał, dodając, że nie przypuszczał, że to będzie ich ostatnie spotkanie.
- Mieliśmy wspólne zainteresowania: techniką, muzyką, pokazywał mi, jak szukać najlepszych utworów muzycznych - dzielił się wspomnieniami z okresu dzieciństwa i dorastania. Kapłan wspomniał też, jak z długiego sznurka i butelki zrobili sobie telefon, dzięki któremu w prosty i zabawny sposób mogli się ze sobą komunikować.
Kaznodzieja mówił też o kapłańskiej drodze, jaką wybrali obaj kuzyni. Mówiąc o pogrzebie ks. Jana zaznaczył, że mimo iż jest to smutna uroczystość, to to eucharystyczne spotkanie jest także przepełnione "życzliwością, miłością i wdzięcznością Bogu za dar kapłaństwa, za życie proboszcza Janka".
Dodał, że Janusz, bo tak w rodzinie mówiono na ks. Jana, był do końca wierny swojemu powołaniu, służąc Bogu i parafii. - Jesteśmy przekonani, że Jan, przychodząc na spotkanie z Bogiem, zabrał ze sobą wszystko, co było dobre, piękne, swoje dobre czyny, życzliwość, uśmiech, cierpliwość w krzyżu, wierność kapłańską - mówił. - Wszyscy, patrząc na niego, widzieliśmy, że cierpi - dodał, podkreślając, że ks. Jan wyruszył w wieczną podróż z dobrze spakowaną walizką.
Przed Mszą Zmarłego żegnali przedstawiciele duchownych, władz, służby liturgicznej, parafian czy dyrekcji szkoły w Bąkowie. Podkreślano, że ks. Jan był człowiekiem o wielkim sercu, niezwykle otwartym na innych, tolerancyjnym, który nie dzielił ludzi i ich nie oceniał. Ks. prałat Oskar Kuśka, wieloletni proboszcz parafii św. Barbary w Strumieniu, wspominał, że ks. Jan w obliczu choroby miał dwa marzenia: aby dożyć 30-lecia posługi w Bąkowie oraz 70. urodzin. - Pan Bóg ci to podarował, przeżyłeś i jedno, i drugie, a dzisiaj żegnamy cię ze łzami i bólem w sercu - mówił.
- Za 30-letnie prowadzenie parafii, za słowo Boże, ducha w sakramentach, prowadziłeś kościół pięknie, dbałeś o wszystko i o parafian - mówiła wzruszonym głosem przedstawicielka parafii. - Dziękujemy Bogu, że dał nam takiego pasterza.
Kondolencje przez ręce bp. Szkudły przekazał także abp Andrzej Przybylski, metropolita katowicki oraz jego kolega rocznikowy, abp Józef Kupny, metropolita wrocławski.
Na rozpoczęcie Eucharystii bp Piotr Greger dziękował Zmarłemu za posługę w Bąkowie, a wcześniej w parafiach diecezji katowickiej. - Dziękując, mamy świadomość, że każdy człowiek popełnia grzechy, dlatego w tym szczególnym miejscu, dedykowanym tajemnicy Miłosierdzia Bożego, chcemy o to miłosierdzie dla niego prosić - mówił biskup pomocniczy naszej diecezji.
Na koniec Mszy podziękowania w imieniu Zmarłego i jego rodziny złożył ks. Janusz Talik, dziekan dekanatu strumieńskiego. Parafianom z Bąkowa dziękował za ich miłość do proboszcza i za towarzyszenie mu w chwilach radosnych i w chorobie.
Do parafii Miłosierdzia Bożego należą miejscowości Bąków i Jarząbkowice.
O zmarłym ks. Janie Palce pisaliśmy także TUTAJ.










