W drodze byli od soboty 18 lipca, na Jasną Górę dotarli sześć dni później, w czwartek 23 lipca. Najmłodszą uczestniczką pielgrzymki była półroczna Dorotka, najstarszą - 73-letnia Ludwika. Dużą część grupy tworzyła też młodzież. W około 90-osobowej grupie, która ruszyła z Czeskiego Cieszyna pielgrzymowali zarówno Polacy, jak i Czesi. Nie wszystkim jednak, np. z uwagi na pracę, udało się przejść całą trasę.
Pielgrzymom towarzyszyli o. Leopold Bartłomiej Marek, polski franciszkanin, aktualnie wikary w Jabłonkowie oraz ks. Jakub Vavrečka, czeski proboszcz parafii Sedliště i Bruzovice. Modlitwy czy Msze prowadzone były w obu językach. - Każdy gada tak jak chce, a wszyscy się rozumieją - uśmiecha się Tereza Ondruszová, członek ekipy organizacyjnej, mieszkająca w czeskiej Karwinie.
- Towarzyszyły nam różne intencje, każdy miał swoją, ale bardzo często powtarzały się tematy związane z rodziną - wyjaśnia Tereza. - Rodzice szli w intencji swoich dzieci, inni modlili się za kogoś w rodzinie, kto ma jakieś problemy zdrowotne - dodaje.
Na Jasną Górę piesi pielgrzymi doszli w czwartek w godzinach popołudniowych. Tam, w kaplicy Cudownego Obrazu, uczestniczyli w uroczystej Eucharystii. Dołączyli do nich pielgrzymi rowerowi oraz autokarowi. Byli wśród nich chociażby ci, którzy kiedyś brali udział w pieszej wędrówce do Częstochowy, a dziś nie pozwala im na to zdrowie.
- Nasza pielgrzymka ma kilka aspektów. My idziemy piechotą sześć dni, potem dołączają do nas rowerzyści i osoby, które przyjechały autokarem, a także nasze rodziny. To takie spotkanie Zaolzia na Jasnej Górze - uśmiecha się Tereza.
Pierwsza edycja pielgrzymki odbyła się w 1991 r. z okazji ŚDM z Janem Pawłem II w Częstochowie. Zapoczątkowali ją Jadwiga i Franciszek Frankowie z Czeskiego Cieszyna, którzy byli za nią odpowiedzialni do 2015 r. Dziś szefową ekipy organizacyjnej jest ich córka. Sporo osób pielgrzymuje już od lat, ale są też tacy, którzy z Zaolzia na Jasną Górę na nogach wybrali się po raz pierwszy.
- Mamy też osoby spoza Zaolzia, np. z Krakowa, które polubiły naszą pielgrzymkę za to, że jesteśmy małą, sympatyczną grupą, śpimy u gospodarzy, na parafiach - tłumaczy jedna z organizatorek.









