Biskup Józef Wróbel SCJ to moralista, wieloletni wykładowca Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, były biskup diecezji Helsinki w Finlandii i obecny biskup pomocniczy archidiecezji lubelskiej. W niedzielę 31 maja w swojej rodzinnej parafii Wniebowzięcia NMP w Bestwinie świętował srebrny jubileusz sakry biskupiej.
Uroczystość połączona z odpustem ku czci Trójcy Przenajświętszej zgromadziła licznych duchownych, w tym bp. Piotra Gregera, przedstawicieli władz samorządowych oraz mieszkańców, którzy dziękowali za 25 lat jego biskupiej posługi bestwińskiego rodaka. Mszy św. przewodniczył jubilat, a homilię wygłosił ks. Sławomir Knopik SCJ, prowincjał Polskiej Prowincji Księży Sercanów.
Bp Wróbel, witając zgromadzonych, z właściwym sobie humorem przyznał, że widok tak licznie przybyłych gości początkowo skłonił go do myśli, iż parafia przeżywa jakiś wielki jubileusz. - Dopiero ksiądz proboszcz wyjaśnił, co to za jubileusz, za który serdecznie dziękuję - uśmiechnął się. Podkreślił jednak, że najważniejszym wymiarem uroczystości pozostaje święto parafialne i wspólne uwielbienie Boga w tajemnicy Trójcy Świętej.
Razem z jubilatem przy ołtarzu stanął m.in. bp Piotr Greger.
archiwum diecezji
W homilii ks. Knopik odczytał przesłanie i błogosławieństwa papieża Leona XIV skierowane do jubilata. Ojciec Święty podziękował bp. Wróblowi za "gorliwą posługę na rzecz duchowego rozwoju wiernych diecezji Helsinek i Lublina", a także za jego służbę na rzecz Konferencji Episkopatu Polski, zwłaszcza w dziedzinie bioetyki.
Wcześniej kaznodzieja nawiązał do słów "Dar i tajemnica", przypominając tytuł książki św. Jana Pawła II, który - jak zaznaczył - najpełniej oddaje zarówno tajemnicę Trójcy Świętej, jak i sens kapłańskiego oraz biskupiego powołania. Ukazał drogę życiową jubilata jako historię stopniowego odkrywania Bożego planu - od rodzinnej Bestwiny, przez Stadniki, Rzym i Lublin, aż po Helsinki.
- Każde powołanie kapłańskie w swej najgłębszej warstwie jest wielką tajemnicą. Jest darem, który nieskończenie przerasta człowieka - mówił sercański prowincjał. Przypomniał, że przyszły biskup początkowo związał swoją przyszłość z naukami technicznymi i studiami świeckimi, jednak w 1973 roku odpowiedział na wezwanie do zgromadzenia księży sercanów. Po święceniach prezbiteratu w 1980 roku został skierowany na studia specjalistyczne do Rzymu, gdzie zdobył doktorat z teologii moralnej.
Kaznodzieja przypomniał także działalność naukową bp. Wróbla na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim, jego zaangażowanie w problematykę bioetyki oraz późniejszą nominację biskupią, ogłoszoną przez św. Jana Pawła II 30 listopada 2000 roku. Szczególne miejsce w homilii zajęło wspomnienie siedmioletniej posługi w Finlandii.
Uroczystość połączona była z odpustem ku czci Trójcy Przenajświętszej.
archiwum diecezji
Pod koniec liturgii głos zabrali przedstawiciele władz samorządowych oraz lokalnych wspólnot. Wójt gminy Bestwina Grzegorz Boboń przypomniał, że dla mieszkańców jubilat pozostaje przede wszystkim "Józefem z Bestwiny", który mimo pełnionych funkcji i międzynarodowego doświadczenia nigdy nie utracił więzi ze swoją małą ojczyzną.
- Zabrałeś ze sobą to, co ta ziemia ma najcenniejszego: pracowitość, skromność, głębokie przywiązanie do tradycji oraz szacunek dla drugiego człowieka - mówił przedstawiciel samorządu. Podkreślił także, że przyznany wcześniej bp. Wróblowi tytuł Honorowego Obywatela Gminy Bestwina był wyrazem wdzięczności i dumy lokalnej społeczności.
W swoim końcowym słowie bp Józef Wróbel dziękował przede wszystkim Bogu za wszystkie otrzymane łaski oraz ludziom, którzy towarzyszyli mu na kolejnych etapach życia i posługi. Z wdzięcznością wspominał rodziców, duszpasterzy rodzinnej parafii, nauczycieli, wychowawców oraz współbraci ze zgromadzenia księży sercanów.
- Z całą powagą, głębią serca i radością pragnę podziękować tutaj, w tej naszej świątyni, Bogu w Trójcy Jedynemu za wszystkie dary jego dobroci i miłosierdzia - mówił jubilat.
Hierarcha dziękował również wspólnocie rodzinnej parafii za modlitwę i świadectwo wiary. Nie krył wzruszenia przygotowaną wystawą poświęconą jego życiu i działalności. - Ja się tam nie rozpoznaję w wielu wymiarach - żartował, podkreślając jednak, że wydarzenie stało się dla niego doświadczeniem życzliwości, wspólnoty i pamięci o wspólnych korzeniach.








