To księża: ks. Tadeusz Florczyk z parafii św. Bartłomieja Apostoła w Czańcu, ks. Piotr Grabowski z parafii Najdroższej Krwi Pana Naszego Jezusa Chrystusa w Kętach-Podlesiu, ks. Szymon Janoszek z parafii św. Stanisława BM w Łodygowicach Górnych, ks. Łukasz Kapica z parafii św. Maksymiliana Kolbego w Nowej Wsi, ks. Sławomir Linnert z parafii św. o Jozafata Kuncewicza w Marklowicach Górnych i ks. Jan Łączak z parafii św. Franciszka z Asyżu w Bielsku-Białej Wapienicy.
Święceń prezbiteratu w Katedrze św. Mikołaja w Bielsku-Białej w sobotę 30 maja udzielił im bp Roman Pindel. - Stawajcie się coraz to bardziej skutecznymi narzędziami miłosiernego Boga, zabiegając o zbawienie własne i tych, którzy są wam powierzani - mówił im w homilii.
To było wielkie święto całej diecezji bielsko-żywieckiej. Wzruszenia nie kryli najbliżsi nowych kapłanów, księża parafii, z których pochodzą, kapłani towarzyszący im w seminarium oraz sami neoprezbiterzy. Najbardziej przejmującym momentem było, kiedy kandydaci do kapłaństwa leżeli krzyżem, a pozostali wierni w postawie klęczącej modlili się za nich Litanią do Wszystkich Świętych.
Zanim rozpoczął się obrzęd święceń, przyszłych kapłanów biskupowi przedstawił ks. Jacek Moskal, wicerektor krakowskiego seminarium, podkreślając, że „Kościół uznał ich godnych święceń”. Po wzruszającym obrzędzie konsekracji ręce na głowy nowych księży nałożyli wszyscy kapłani obecni w katedrze. Oni także z radością uściskali ich, gdy przywdziali już kapłańskie szaty. Neoprebiterzy po raz pierwszy jako kapłani przy ołtarzu uczestniczyli w obrzędzie konsekracji. Wcześniej przyrzekali biskupowi Romanowi i jego następcom cześć i posłuszeństwo oraz przyjęli z jego rąk patenę i kielich, symbole kapłańskiej posługi.
Najbardziej wzruszający moment - modlitwa, w czasie której diakoni leżą krzyżem.
Joanna Kojda /Foto Gość
„Czy chcesz razem z nami wypraszać Boże miłosierdzie dla powierzonego ci ludu, modląc się nieustannie według nakazu Chrystusa?” - pytał w homilii przyszłych kapłanów biskup ordynariusz. „Czy chcesz coraz ściślej jednoczyć się z Chrystusem, Najwyższym Kapłanem, który z samego siebie złożył Ojcu za nas nieskalaną Ofiarę, i razem z Nim poświęcać się Bogu za zbawienie ludzi?”- zadał im kolejne pytanie.
Biskup odwołał się także do wskazań św. Judy, które uczestnicy Liturgii usłyszeli w pierwszym czytaniu. Ordynariusz zauważył, że zawierają one ważne zachęty do życia oraz posługi kapłańskiej i okazywania miłosierdzia w szczególnych okolicznościach. - Apostoł zachęca tymi słowami: „Miejcie miłosierdzie dla tych, którzy mają wątpliwości. Innych zaś ratujcie, wyrywając z ognia. Dla jeszcze innych miejcie miłosierdzie w bojaźni - nienawidząc nawet ubrania splamionego przez ciało” - cytował, dodając: - W pierwszej sytuacji znajdują się ci, którzy przeżywają wątpliwości i dylematy bez własnej winy. Tym należy okazywać zrozumienie, współczucie i miłosierdzie, zwłaszcza, gdy rozwiewanie wątpliwości i cierpliwe wspieranie przynosi dobre owoce i pozytywną przemianę.
Tłumaczył też, że są również ludzie, których uratować może tylko radykalna interwencja. - Ich sytuacja jest skrajnie niebezpieczna, jakby w ostatniej chwili trzeba było kogoś wyciągać z ognia. Są to bowiem ludzie, których grzech wciąga, a oni tego nie dostrzegają lub bagatelizują. Trzeba się liczyć z tym, że interwencja może być odrzucona lub potraktowana jako niepożądana, mimo grożącego śmiertelnego zagrożenia - wyjaśniał.
- Trzecią grupę tworzą ci, którzy sami są tak zepsuci, że nawet mogą uwieść lub pociągać skutecznie innych do złego. Można im próbować okazywać miłosierdzie, ale ze świadomością najwyższego zagrożenia dla siebie i swego zbawienia. Nie może być na pewno tolerancji dla czynów, gdy są złe - dodał na zakończenie kazania.
Patronem rocznika, który w sobotę 30 maja przyjął święcenia, jest św. Brat Albert.









