- Nikt z nas nie ma takich środków, żeby zastawić stół tak obficie, jak Jezus. Kiedy On zaczyna komuś służyć, to nie zna granic. On nigdy nie służy na niby czy "tylko trochę" - podkreślił bp Piotr Greger podczas liturgii Wieczerzy Pańskiej w bielskiej katedrze św. Mikołaja.
Biskupi bielsko-żywieccy przewodniczyli Mszy św. Wieczerzy Pańskiej w Wieki Czwartek w Bielsku-Białej i w Żywcu. W żywieckiej konkatedrze Narodzenia Najświętszej Maryi Panny liturgię sprawował bp Roman Pindel, a w bielskiej katedrze św. Mikołaja - bp Greger.
W homilii w Bielsku-Białej bp Piotr przypomniał, że Wielki Czwartek to czas sprawowania ostatniej wieczerzy, poprzedzającej noc Jezusowego wydania. W czasie jej trwania Chrystus ustanowił Eucharystię, sakramentalne kapłaństwo i ogłosił nowe przykazanie miłości.
Odwołując się do słów przeczytanego fragmentu z Ewangelii wg św. Jana o tym, co się wydarzyło podczas ostatniej wieczerzy, przywołał obraz Jezusa, który obmywa nogi człowieka - pełni zadania niewolnika, aby człowiek stał się godny zasiąść do stołu i mógł cieszyć się obecnością Boga oraz wspólnotą z drugim człowiekiem.
Bp Piotr Greger przewodniczył liturgii Wielkiego Czwartku w katedrze św. Mikołaja w Bielsku-Białej.
Urszula Rogólska /Foto Gość
Biskup przypomniał postawę Piotra, który wzbraniał się przed obmyciem mu stóp. - Nam się może wydawać, że święty to ten, kto się porywa na niesłychane rzeczy, kogo stać na wiele dzieł miłosierdzia, kto jest gotowy na ubóstwo, posłuszeństwo i posiada wiele innych cnót, rzadko spotykanych. To jest prawdziwe, ale nie tu leży klucz do świętości, chodzi bowiem o coś zupełnie innego. Święty to ten, kto pozwoli Chrystusowi sobie usłużyć, a to nie jest łatwe - podkreślił bp Greger.
Liturgia Wieczerzy Pańskiej w bielskiej katedrze, 2 kwietnia 2026 r.
Urszula Rogólska /Foto Gość
Nie bez powodu Jezus mówi o służebności w kontekście sprawowania Eucharystii. - Może się nam wydawać, że robimy Panu Bogu łaskę, przychodząc do świątyni na określoną godzinę, albo że pożytecznie i sensownie spędzamy czas, oddając go Bogu; może to być traktowane jako znak naszej służby wobec Niego. Tymczasem uczestnicząc w liturgii eucharystycznej, mamy świadomość, że jeśli ktoś tu służy, to z pewnością nie ja, ale Bóg, i jeśli ktoś coś tu zyskuje, to właśnie ja. Tak jest zawsze, kiedy się człowiek umówi na posiłek z Jezusem - zaznaczył biskup, przypominając sceny z wesela w Kanie Galilejskiej.
- Nikt z nas nie ma takich środków, żeby zastawić stół tak obficie, jak Jezus. Kiedy On zaczyna komuś służyć, to nie zna granic. On nigdy nie służy na niby czy "tylko trochę" - podkreślił biskup, dodając, że trzeba pozwolić Bogu, żeby nam usłużył - na tym polega dojrzałość w wierze. - Mierzy się ją tym, co potrafimy przyjąć od Boga - mówił bp Piotr.
Wydaje się nam, że Bóg stale czegoś od nas wymaga i nieustannie żąda. Ewangelia objawia Boga, który służy aż do końca. - Jeśli tego nie odkryjemy, zawsze będziemy mieli problem. Nie jest to wyłącznie kwestia wiedzy, ale trzeba nam bardzo osobiście doświadczyć tego, że Bóg mi służy i że spotkanie z Nim zawsze przynosi człowiekowi korzyść - podkreślił biskup.
Liturgia Wieczerzy Pańskiej w bielskiej katedrze, 2 kwietnia 2026 r.
Urszula Rogólska /Foto Gość
Jak tłumaczył biskup, Chrystus umył uczniom nogi podczas ostatniej wieczerzy, bo kiedy weszli do Wieczernika, od razu zaczęli się kłócić o miejsca, o to, kto jest ważniejszy. Tymczasem wieczerza paschalna była chwilą, kiedy wszyscy mieli sobie nawzajem usługiwać.
- Pascha miała wyzwalać w ludziach chęć służenia, a tymczasem wyzwoliła w uczniach dramatyczną pokusę panowania. Jezus uczy ich, jak należy służyć, bo On przeżywa Paschę prawdziwie. Od samego początku, nieprzerwanie aż do końca, jest Tym, który służy. Wieczór Wielkiego Czwartku to Jezusowa szkoła uczenia się postawy służebnej wobec Boga i bliźnich - zwrócił uwagę bp Greger i dodał, że znak umycia nóg powinien wyzwalać poczucie odpowiedzialności za nowe przykazanie miłości. - Dla nas stanowi to paschalne zadanie, abyśmy się wzajemnie miłowali, podejmując służbę wobec drugiego człowieka na wzór Tego, który "nie przyszedł, aby Mu służono, lecz żeby służyć i dać swoje życie jako okup za wielu" - podsumował bp Greger.
Na koniec liturgii bp Piotr przeniósł Najświętszy Sakrament do tzw. ciemnicy.