Nowy numer 5/2023 Archiwum

Babcia i dziadek w kinie

– Gdyby nie było tylu chętnych, to miejsce by nie istniało. A chętnych jest coraz więcej 
– mówi Eugeniusz Zawadzki. – To parafia osiedlowa. Wiele osób starszych spędzało czas samotnie, w czterech ścianach mieszkania. I to zwłaszcza one czekają na te wieczory.

Trzeci czwartek miesiąca, 16.30. W auli domu katechetycznego parafii NSPJ w Kętach młodzi ze szkolnego koła Caritas przy niedalekiej SP nr 2 przygotowują kawę, herbatę, ciastka, owoce.

Tuż obok Alina i Eugeniusz Zawadzcy sprawdzają, czy sprzęt kinowy na pewno zadziała. Zaraz kolejne spotkanie Parafialnego Klubu Seniora 
im. św. abp. Józefa Bilczewskiego, który od września zaprasza na seanse dyskusyjnego klubu filmowego.


Seniorzy już się schodzą. Najpierw uśmiech młodej ekipy – dziś tworzą ją: Klara Wiśniowska, Dorota Szopa, Wiktoria Urbańczyk, Antoni Osowski i Konrad Gandor z opiekunem ks. Sławomirem Młodzikiem – i zaproszenie do stołu na pogawędki i dyskusje. Potem – pół setki osób 60, 70, 80 i więcej (!) lat, siada przed dużym ekranem. Dziś będzie „Nakręcony tata”.


Zaczęło się w 2011 r., kiedy powstała Fundacja Domu Opieki im. dr. Władysława Dziewońskiego, burmistrza Kęt w latach 1920–1921, lekarza i społecznika. Eugeniusz Zawadzki był wtedy przewodniczącym kęckiej rady miejskiej. Zadecydował, że swoją dietę przeznaczy na cele społeczne – na fundację. Doktor w testamencie zaznaczył, że jego dom przy ul. Sobieskiego ma zostać przeznaczony na dom starców – dla najbardziej potrzebujących. Historia powstrzymała te plany. 
– Chciałem kontynuować myśl dr. Dziewońskiego. Fundacja ma na celu wybudowanie czy też ustanowienie domu opieki – mówi E. Zawadzki. – Nim to się stanie, od 2013 r. prowadzimy klub seniora przy parafii na osiedlu.


– Wtedy o seniorach nikt aż tak nie myślał – dodaje Danuta Wysogląd, jedna ze współinicjatorek. – Zwróciliśmy się do proboszcza Jerzego Musiałka o udostępnienie nam sali. A że to był czas, kiedy w parafii przyjmowaliśmy relikwie św. abp. Józefa Bilczewskiego, ksiądz zaproponował, by to ten święty nam patronował. Zawsze jest z nami kapłan. Potrzebujemy duchowej opieki i tu mamy ją zapewnioną.


– Od trzech lat mamy status organizacji pożytku publicznego, więc możemy pozyskiwać jeden procent na naszą działalność – kontynuuje pan Eugeniusz.


Seniorzy spotykają się od września do czerwca. Tematyka ich wieczorów jest bardzo różna: były programy zdrowotne, prelekcje o bezpieczeństwie seniora, pogadanki popularnonaukowe, podróżnicze, koncerty. Każdy sezon podsumowuje wspólny jednodniowy wyjazd.


Czas pandemii nie był dla nich stracony – pozyskali grant z rządowego programu aktywizacji środowisk wykluczonych cyfrowo i wzięli udział w kursie komputerowym. Kolejny grant pozwolił im zakupić sprzęt kinowy i pakiet filmów. W swoim statucie zapisali „budowanie mostów międzypokoleniowych”. Sprzymierzeńca znaleźli w osobie Marii Koperskiej, dyrektorki pobliskiej szkoły. To młodzi prowadzeni przez opiekunów koła Caritas – Annę Wiśniowską, Monikę Kojder i obecnie ks. Sławomira Młodzika – od początku pomagają w organizacji spotkań. 
– To dobra młodzież, chętna do działania – mówi ks. Sławomir. – Niektórzy z nich żyją w rodzinach wielopokoleniowych, inni nie mają tego doświadczenia. Tę możliwość służenia starszym bardzo sobie cenią.


– Co miesiąc przychodzi inna ekipa. Zawsze jest bardzo wielu chętnych – mówią wolontariusze. – To sama przyjemność oddać swój czas osobom starszym.


Seniorzy są otwarci – zapraszają nie tylko kęczan, ale każdego.



Moim zdaniem 


ks. kan. Jerzy Musiałek, proboszcz od 2002 r.
– Członkowie każdej wspólnoty, która gromadzi się przy kościele, „nie boją się” księdza – i to już jest działanie pozytywne dla wszystkich. Klub seniora przyciąga i tych bardziej, i mniej pobożnych. Tu jest miejsce dla każdego, kto chce się poczuć członkiem tej wspólnoty. Miejsce spotkań, ich tematyka – także dzięki osobom, które je organizują – sprawiają, że każdy może wykorzystać ten czas na przybliżenie się do Pana Boga, do Kościoła i popatrzeć na niego nie jak na biurokratyczną instytucję, lecz jak na wspólnotę wspólnot. Kolejny pozytyw klubu to zaangażowanie uczniów ze szkolnego koła Caritas. 
Tu i starsi, i młodzi są tak samo ważni.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy