Nowy numer 20/2022 Archiwum

Od króla z Edessy na Zasole

Mówi się, że każdy autor ikony swoją pierwszą pracę zostawia dla siebie. Dla nich oczywiste jest, że ten wizerunek będzie prezentem dla bliskiej im osoby. Bo przecież jej intencje towarzyszyły im przy każdym pociągnięciu pędzlem.

Niby jest jak zwykle. Na stołach zagruntowane deski, w słoiczkach kolorowe pigmenty, medium z żółtka, wina i olejku goździkowego, cieniutkie pędzelki. Znak krzyża i wypowiadania razem modlitwa: „Panie, Jezu Chryste, przyjmij moją modlitwę pisaną trudem przekształcania mojego ciała i duszy w Ciebie samego oraz trudem przemiany cząstki kosmosu w Twoje Oblicze, w Oblicze Twej Matki, Bogarodzicy Maryi, i w oblicza świętych, jaśniejących blaskiem Twojej chwały. Poświęcam tę modlitwę ikonopisania w intencji (…), abyś darzył go (ją), Panie, łaską swej obecności, był jego (jej) ratunkiem w potrzebie, wzmocnieniem w walce i chorobie, mocą w pokusach i siłą w świętości”.

W takich warunkach Danuta Jęczmyk OV z Jawiszowic, artysta plastyk i historyk sztuki, kurs pisania ikon prowadziła po raz pierwszy.

Wychodzimy z Jezusem

– Jest inaczej. Bo to nie salka przy kościele. Nie ma też z nami księdza, kursu nie zakończymy też wspólnym uroczystym poświęceniem ikon, o to każdy zadba indywidualnie. Ale od początku czułam, że powinniśmy tu być, bo tu nas zaproszono. Z Jezusem wychodzimy na zewnątrz, do miejsca, w którym ludzie realizują swoje różne pasje – mówi Danuta.

W 2017 r. w Hałcnowie przyjęła dar konsekracji dziewic. – Sensem naszego istnienia jako dziewic konsekrowanych jest to, co w każdej formie życia konsekrowanego: bycie dla Chrystusa, ofiarowanie życia Bogu dla dobra Kościoła, naśladowanie Jezusa poprzez realizację rad ewangelicznych – tłumaczy.

Malowanie ikon na zamówienie, z konkretną intencją modlitewną, jest źródłem jej utrzymania. Ale swoim talentem i wiedzą bardzo chętnie dzieli się z innymi. Kolejny kurs poprowadziła w osiedlowym domu kultury na oświęcimskim Zasolu. Uczestniczyło w nim dziesięć osób – z Oświęcimia, Jawiszowic, Wilczkowic, Bierunia, Goczałkowic, Mikołowa. Przez kilka tygodni przyjeżdżali na czterogodzinne zajęcia, by najpierw poznać podstawowe informacje o historii ikony, zasadach tworzenia świętych obrazów, symbolice kolorów, technice gruntowania deski, posługiwania się pigmentami – a na koniec namalować Mandylion.

– Mandylion to ikona acheiropoietyczna, to znaczy „nie ręką ludzką uczyniona” – tłumaczy Danuta. – Z greckiego oznacza chustę, ręcznik. Z powstaniem kanonu związana jest opowieść o królu Abgarze V, władcy Edessy, który zachorował na trąd. Według jednej z wersji legendy wysłał posłańca do Jezusa, ale nie mógł On przybyć, więc posłał Abgarowi chustę, którą przetarł swoją twarz. Abgar został uzdrowiony – opowiada. To właśnie ten wizerunek uczestnicy oświęcimskiego kursu przenosili na przygotowane im przez Danutę zagruntowane deski.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama