Nowy numer 30/2021 Archiwum

Kawałek nieba na przystawkę

Na to popołudnie Kasia Wiewióra i Marysia Pielesz oraz ich koledzy – Robert Kumorek, Jakub Sroka i Przemek Pydych – odprasowali białe bluzki i koszule, ciemne spódnice i spodnie. Dziewczyny założyły na szyje czerwone korale. Wszyscy przez ramię przełożyli białe serwetki i, trochę podenerwowani, ale uśmiechnięci, czekali na przybyszów.

Zazwyczaj są tymi, którzy korzystają z pomocy innych: silniejszych, sprawniejszych. – Tym razem to oni dowodzili. To oni przygotowywali menu, dekorowali i serwowali przystawki, zupy i dania główne, to oni samodzielnie parzyli kilka rodzajów kawy, piekli ciasto. Choć się trochę stresowali, byli dumni, że mogą sami usłużyć swoim gościom – opowiada Sylwia Dybał, terapeuta w Specjalnym Ośrodku Szkolno-Wychowawczym w Żywcu-Sporyszu. Czterdzieści ośmiu uczniów tej placówki wzięło udział w dwunastu projektach: sześciu kulinarnych i sześciu ogrodniczych, przygotowanych w ramach programu „Czas na młodzież”. Program zaproponowało gdańskie stowarzyszenie Morena i Caritas Polska, a w naszej diecezji jest koordynowany przez Caritas Bielsko-Żywiecką.

Uczta

W czwartkowe popołudnie 29 kwietnia młodzi niecierpliwie czekali na gości: swoich terapeutów i nauczycieli z dyrektor Magdaleną Worek na czele oraz ks. Tomasza Niedzielę, odpowiedzialnego za wolontariat w Caritas Bielsko-Żywieckiej, i Andrzeja Sitarza z zaprzyjaźnionego z żywiecką placówką Liceum Katolickiego Towarzystwa Kulturalnego w Bielsku-Białej. Oczekiwanie umilała wszystkim gra na heligonce jeszcze jednego z gości – Mikołaja Dybały z zespołu Grojcowianie. Tego dnia żywiecka młodzież chciała zaprezentować swoje talenty i umiejętności kulinarne i kelnerskie, jakie zdobyła w czasie minionych czterech miesięcy. Goście zasiedli przy pięknie udekorowanym stole, a dystyngowana ekipa kelnerska przystąpiła do swojej pracy.

Każdy z gości otrzymał misternie przygotowane menu, a po chwili kelnerzy serwowali kolejno: przystawki – grillowany oscypek z żurawiną, wędzoną śliwkę pieczoną w boczku; zupy – rosół z kury z makaronem, kwaśnicę na wędzonce z ziemniakami; dania główne – pstrąga smażonego z warzywami i placki ziemniaczane z gulaszem. Na deser przygotowali sernik z bakaliami i szarlotkę na ciepło z bitą śmietaną. Ale nim go podali, zaprosili gości do ogrodów, które niedawno zaprojektowali ich koledzy. Tutaj na razie tylko wyobraźnia podpowiadała zwiedzającym, jak będzie wyglądało to miejsce, ale już nie ma wątpliwości, że będzie niezwykłe…

48 odważnych

Dwanaście czteroosobowych ekip uczniów sporyskiego ośrodka, w której uczą się dzieci i młodzież z niepełnosprawnościami, dołączyło do projektów społecznych „Czas na młodzież”, których koordynatorkami były tu ich terapeutki. Nad sześcioma grupami kulinarnymi czuwała Sylwia Dybał, a nad sześcioma ogrodniczymi – Róża Rus. – Projekty kulinarne nazwaliśmy: „Świat kawy”, „Gotujemy…”, „Zdrowie na stole”, „Życie kelnera”, „Słodka pychotka” i „Stoliczku, nakryj się”. Kiedy je kończyliśmy, młodzież z żalem mówiła: „Już?! Ale dlaczego?”. Bo to był czas, w którym mogli się pokazać ze strony, z której byli słabiej znani – opowiada Sylwia Dybał. – Z reguły to oni są obsługiwani, to im pomagają inni. Tym razem to oni mogli z dumą powiedzieć: to ja przygotowałem tę pyszną kawę, która tak pięknie wygląda, to ja wpadłem na pomysł dnia głównego, to ja doprawiłem zupę tak, jak robię to w domu. Sami zadecydowali, żeby projekt zakończył uroczysty obiad, którego menu stanowią beskidzkie potrawy regionalne bądź inspirowane regionalnymi. Podobnie kelnerzy – nie wstydzili się rozmowy z gośćmi, a nawet jeśli popełnili jakiś błąd, nie zrażali się tym. Jesteśmy z nich naprawdę dumni. Imponował nam ich spokój, opanowanie.

Jak dodaje terapeutka: – Nim zaproponowaliśmy im zajęcia baristyczne, korzystanie z thermomixu (który zakupiliśmy dzięki projektowi), warsztaty z carvingu, sami staraliśmy się najpierw opanować te umiejętności. Muszę przyznać, że sama nieraz się poddawałam i brakowało mi cierpliwości. A im – nigdy! – śmieje się pani Sylwia. Nad pracą młodych w kuchni czuwali terapeuci: Magdalena Chrobakiewicz, Halina Gibas-Biegun, Wojciech Dominiak i Marcin Oziębło. Dla nich część zajęć też była nowością. Pod okiem Róży Rus i współpracującego ze szkołą Dariusza Łągiewki, właściciela żywieckiej firmy ogrodniczej, na obszernym terenie za budynkiem placówki zaczęło powstawać sześć niezwykłych miejsc. Opiekunowie wspólnie z młodymi nazwali je: „Kolorowy ogród przez cały rok”, „Ogrodowy labirynt”, „Ogród sensoryczny”, „Hortiterapia”, „Sad w szkole” i „Relaks w ogrodzie”.

– Pogoda nie sprzyjała wczesnowiosennym zajęciom w terenie, ale mimo to udało się nam przeprowadzić pierwsze prace – mówi Róża Rus. – W kolorowym ogrodzie znajdą się rośliny, które będą cieszyć oko przez cały rok. Labirynt stworzą posadzone tuje, między którymi nasi uczniowie i goście będą szukali dojścia z punktu A do punktu B; w sadzie posadzimy drzewa i krzewy, z których – mamy nadzieję – za jakiś czas będziemy zbierać owoce. A te znów trafią do naszej kuchni na przetwory. Ogrody będą też miejscem edukacji, relaksu i terapii – wybudowaliśmy w nich tor do gry w bule, rośliny będą pobudzać wzrok i węch dzieci; stworzymy także ścieżki z różnymi nawierzchniami, po których dzieci będą chodzić boso; tu będziemy mogli prowadzić zajęcia przyrodnicze – tłumaczy terapeutka. Róża Rus podkreśla, że praca w ogrodzie była wielką frajdą nie tylko dla uczestników projektu, którzy ochoczo łapali za łopaty, grabie i ruszali do pracy, ale także dla innych uczniów szkoły: – Lubią spędzać czas na powietrzu, lubią gości – a odwiedzali nas często współpracownicy Dariusza Łągiewki, którzy kierowali pracami ogrodniczymi. Widać było, że dla obu stron to był wspaniały czas pracy i zabawy.

Wchodzimy w to

– Tworzymy fantastyczną ekipę i nie ma w tym przesady – mówi o terapeutach Katarzyna Żywczak, kierownik warsztatów terapii zajęciowej w szkole. – Tu codziennie rodzą się nowe pomysły, jak jeszcze lepiej pomóc naszym dzieciom, jak je aktywizować, jak sprawić, żeby nie tylko czuły się potrzebne, ale i potrzebne były. Dlatego też, kiedy dowiedzieliśmy się o projekcie „Czas na młodzież”, czuliśmy, że to dla nas wszystkich kolejna szansa. Uczniowie dopingują nas do pracy każdego dnia. Cieszą się życiem, ale i są niezwykle empatyczni, a to, co tu robimy, to po prostu potrzeba serca. A Sylwia Dybał dodaje ze wzruszeniem: – Ja nie przychodzę tutaj do pracy. Tu każdego dnia z ich strony spotyka mnie tyle serdeczności, że – choć mam wspaniałą rodzinę, dom – nie umiem nazwać tego miejsca inaczej niż… mój kawałek nieba na ziemi. – Jestem mile zaskoczony tym, co udało się zrobić tej grupie młodych w ramach projektu „Czas na młodzież”, bo dołączyli do nas jako ostatni – uśmiecha się ks. Tomasz Niedziela.

– W tej sprawie zadzwoniłem do pani dyrektor na początku grudnia ubiegłego roku. Poprosiła o czas do namysłu, a już po dwóch dniach oddzwoniła z odpowiedzią: „Wchodzimy w to”. Załatwiliśmy formalności – łącznie z rejestracją wszystkich uczestników – w ciągu dwóch tygodni, ale przed szkołą było jeszcze przecież napisanie projektów. Kiedy on je zaczynali pisać, ekipy z innych rejonów diecezji już były w trakcie realizowania swoich pomysłów. Tymczasem tutaj praca przebiegała tak sprawnie, że… są pierwszymi, którzy w tak uroczysty sposób podsumowali swoje działania, choć oczywiście ogrodnicza część projektu, która stanie się miejscem wypoczynku także dla rodziców, potrzebuje czasu. Jestem przekonany, że dzięki realizowanym tu projektom młodzież zdobyła nowe umiejętności oraz że kolejni uczniowie będą mieli okazję uczyć się tu sztuki kulinarnej dzięki zakupom wyposażającym kuchnię, a także korzystać z ogrodów.

W diecezji bielsko-żywieckiej w ramach „Czasu na młodzież” młodzi i ich opiekunowie zrealizowali (bądź jeszcze realizują) projekty w różnych dziedzinach życia społecznego: dwanaście projektów w Żywcu-Sporyszu, sześć w Korbielowie (w młodzieżowym radiu „Widok”), sześć w Cieszynie (to m.in. projekty muzyczne i koncertowe dla podopiecznych Centrum Medycznego św. Elżbiety oraz projekty związane z pielęgnowaniem kultury regionalnej) oraz dziesięć w Andrychowie (to m.in. odbudowa toru rowerowego, nauka i popularyzowanie pszczelarstwa, kurs pierwszej pomocy medycznej i wiele innych). – Projekty się dopinają, a młodzież rozpoczyna kursy kwalifikacyjne, które mają pomóc im podnieść ich kompetencje społeczne, co z kolei pomoże w szukaniu pracy. Mam nadzieję, że w życiu się bardzo im to przyda i że będą dobrze wspominali ten wspólny czas działania dla swoich środowisk – dodaje ks. T. Niedziela.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama