Nowy Numer 38/2020 Archiwum

Bliscy św. Jana Sarkandra

Być stąd, czyli stela, to na Śląsku Cieszyńskim ważna informacja o człowieku, podkreślająca jego zakorzenienie w ojczystej ziemi. Tak właśnie, jako na kogoś bliskiego, niemal krewniaka, Cieszyniacy często patrzą dzisiaj na św. Jana Sarkandra. I są dumni ze swojego patrona, razem z nim się cieszą, kiedy o jego orędownictwo proszą inne narody.

Nie zapominają też, że w procesie kanonizacyjnym świadectwo cudownego uzdrowienia wymodlili wierni stąd, z rodzinnego Skoczowa. Za jego wstawiennictwem prosili w 1979 r. o zdrowie dla umierającego dziekana skoczowskiego ks. Karola Pichy. I wyprosili. Sam ks. Picha należał do czcicieli bł. Jana Sarkandra, mocno ożywiał wcześniej jego kult wśród parafian.

Święty stela

– Po raz pierwszy usłyszałem o św. Janie Sarkandrze na szkolnej katechezie. Przypomniałem sobie o nim ponownie po latach, kiedy już jako kleryk w Wyższym Śląskim Seminarium Duchownym w Krakowie przyjechałem do rodzinnego Cieszyna. Podczas modlitwy w kościele św. Marii Magdaleny sięgnąłem po książeczkę „Chwalcie Pana” i natrafiłem na modlitwę do bł. Jana Sarkandra. Od tego czasu każdego dnia proszę go, by wstawiał się za mną. I czuję to wstawiennictwo w moim życiu do dzisiaj. Przez ten czas zdążyłem się przekonać, że to skuteczny orędownik, taki na śmierć i życie – wspomina ks. prof. Józef Budniak z Cieszyna.

Kiedy kończył drugi rok studiów, w 1976 r., seminarium odwiedził bp Herbert Bednorz. W rozmowie z profesorami zaproponował, by któryś z kleryków pochodzących ze Śląska Cieszyńskiego napisał pracę magisterską na temat postaci Jana Sarkandra. Miało to związek z postanowieniem synodu diecezji katowickiej, by wspólnie z archidiecezją ołomuniecką rozpocząć starania o kanonizację bł. Sarkandra.

– Ks. prof. Antoni Baciński od razu wskazał mnie i napisałem tę pracę, dzięki czemu dokładnie poznałem losy męczennika. Już po święceniach zawsze przyjeżdżałem z młodzieżą z moich kolejnych parafii na Kaplicówkę na początku czerwca, kiedy odbywały się potężne pielgrzymki do Skoczowa. Brało w nich udział nawet 80 tys. wiernych. Dlatego też właśnie na Kaplicówkę trafił metalowy krzyż, przeniesiony z Katowic-Muchowca po Mszy św., której przewodniczył papież Jan Paweł II w 1983 r. Kiedy zostałem proboszczem w Brennej i pojawiła się inicjatywa budowy kościoła w Lachach, pomyślałem, że jego patronem mógłby być bł. Sarkander – relacjonuje ks. Budniak.

« 1 2 3 4 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama