Nowy numer 47/2020 Archiwum

Iść za Chrystusem

W cieszyńskim kościele św. Marii Magdaleny 17 listopada występem zespołu Kairos zakończyła się kolejna niedziela modlitw o powołania. Przez cały dzień klerycy odwiedzali parafie dekanatu, dzielili się swoimi świadectwami i zachęcali do refleksji nad wyborem życiowej drogi.

Całkiem inny plan?

Kleryk Dawid Witkóweczka opowiadał o tym, jak zaraz po Pierwszej Komunii Świętej został ministrantem i wraz ze swoją grupą Liturgicznej Służby Ołtarza i lektorów rozwijał swoją wiarę. – Tak zrodziło się moje wielkie umiłowanie Mszy św., a ze wszystkich stron od ludzi, którzy mnie znali, słyszałem, że pewnie będę księdzem. Stanowczo zaprzeczałem i wtedy ksiądz proboszcz powiedział ważne dla mnie zdanie: „Pamiętaj, że przez ludzi też przemawia Mądrość Boża”. Te słowa pozostały we mnie i wciąż na nowo odkrywam, że przez ludzi, którzy są wokół nas, nieraz przemawia Pan Bóg. W seminarium utwierdzam się w tym. I wierzę, że Pan Bóg mnie prawdziwie powołał. Wszystkim, którzy myślą, żeby iść tą drogą, podpowiadam, że warto za tym głosem pójść, by spróbować i przekonać się, czy rzeczywiście jest to „ta droga” – mówił Dawid.

– Ja miałem całkiem inny plan i od dziecka marzyłem, żeby zostać… sportowcem, dokładnie siatkarzem. Dobrze mi szło, były pierwsze kluby, mecze, kontrakty i pieniądze. To wszystko oczywiście mocno kusiło. Byłem też w oazie, służyłem przy ołtarzu, jeździłem na rekolekcje – opowiadał Jakub Łabuz. – Miałem 17 lat, kiedy w wyniku poważnej kontuzji kolana musiałem zrezygnować ze sportu. To był dla mnie trudny czas, zamknąłem się w domu i wtedy właśnie pojawiły się pierwsze myśli o seminarium, o kapłaństwie. Zaraz po maturze doszedłem jednak do wniosku, że to nie dla mnie, i wyjechałem do pracy w Holandii. Ale we wrześniu te myśli wróciły, dlatego szybko zebrałem potrzebne dokumenty i w ostatnim dniu przyjęć dotarłem do seminarium. Zostałem przyjęty. I dziś już wiem, że powołanie to nie jest jakiś kostium czy farba, które można nałożyć lub zmienić, kiedy się samemu chce. To jest coś wewnątrz, a jeśli człowiek będzie przed tym uciekać, to nigdy nie będzie szczęśliwy. Tak było ze mną przez te trzy miesiące po maturze, a dziś cieszę się, że podjąłem tę decyzję i każdego dnia modlę się o to, żebym tego powołania nie zmarnował…

« 1 2 3 4 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama