Nowy numer 43/2020 Archiwum

Bez spowiedzi nie ma życia

– To było… niebo na ziemi! – nie ma wątpliwości Krzysztof Rodak, który z Pieszą Pielgrzymką Żywiecką wędrował na Jasną Górę po raz dziewiąty. A Weronika Jelonek, która szła po raz pierwszy, ma już plan na sierpień przyszłego roku: – Pójdę drugi raz! – uśmiecha się, poprawiając na głowie wianek pielgrzymkowej debiutantki.

Konfesjonał

Wśród tegorocznych pielgrzymów byli tacy, którzy doszli do celu już kilkadziesiąt razy, ale było i wielu „pierwszaków”.

– Dwa lata temu szłam po raz pierwszy z Żywca. Pamiętam dokładnie każdy dzień, bo nogi miałam bardzo spuchnięte – opowiada Anna Zoń z Czernichowa. – W tym roku wyruszyłam z Myszkowa. Jestem urzeczona sanktuariami maryjnymi, które odwiedziliśmy, zwłaszcza Leśniowem. Tam po prostu trzeba trafić! Szłam do Matki Bożej, bo mam za co dziękować…

– Jest i za co przepraszać – dodaje Wanda Piela z Międzybrodzia Żywieckiego. – Przepraszaliśmy za to, co się dzieje – za obrazę wizerunku Matki Bożej. Dobrze było wyruszyć w pielgrzymce, żeby pokazać odwagę, że wcale nas nie jest tak mało; że hasło „Bóg, Honor, Ojczyzna” jest mottem życia dla wielu.

Po raz pierwszy na 170-kilometrową wędrówkę wybrała się Weronika Jelonek. – Już wiele lat temu chciałam iść na pielgrzymkę, ale jakoś się nie udawało. W tym roku wyciągnął mnie tu mój chłopak. Czułam się naprawdę wspaniale, bardzo bezpiecznie.

– To było niebo na ziemi! – mówi Krzysztof Rodak, chłopak Weroniki. – Bardzo serdeczna atmosfera, każdy pomagał, każdy mógł liczyć na wsparcie.

Oboje mówią o temacie pielgrzymki – sakramencie pokuty i pojednania: – Poruszaliśmy go w różnych aspektach. Nasi księża oswoili nas z nim bardzo szczegółowo – dodają.

Po raz pierwszy razem, jako narzeczeni, szli Marysia Prochownik z Oczkowa i Kamil Marcak z Zabłocia. Poznali się dwa lata temu… na pielgrzymce. Doskonale pamiętają, gdzie i kiedy – podczas „Czasu dla brata i siostry” przed Zatorem. Od pół roku są narzeczeństwem. Podkreślają, że główną intencją tegorocznego pielgrzymowania było dla nich ich narzeczeństwo i… dobre przygotowanie Marysi do matury. Wspólną przyszłość planują za dwa lata.

Oboje zwracają też uwagę na temat pielgrzymowania – spowiedź. – Hasło pielgrzymki: „Spotkałeś?” zostało bardzo rozwinięte. Księża, którzy są superprzewodnikami w drodze, rozjaśnili nam wiele wątpliwości. Bardzo dużo dawały nam też wspólne modlitwy i wieczory. Czuło się Bożą obecność wśród nas. Nie przeszkadzały ani przejeżdżające samochody, ani przebiegający ludzie.

Iza Molenda ma zaledwie 14 lat, a na Jasną Górę pielgrzymowała już po raz… piętnasty! Bo niemal od poczęcia. – Nie wyobrażam sobie, żeby mnie tu nie było. To, co wyraźnie zauważyłam w trakcie tej pielgrzymki, to fakt, że dużo więcej osób podchodziło do konfesjonału. Bo tak naprawdę bez spowiedzi nie ma życia…

« 1 2 3 4 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama