Nowy Numer 28/2019 Archiwum

W Jego ręku

Być księdzem nie jest łatwo, ale warto.

To było 29 lat temu. Wraz z ponad kopą kolegów zalegliśmy na kobiercu, co przykrywał wyżłobioną przez wieki kolanami pątników szachownicę kamiennej posadzki przed grobem św. Stanisława w wawelskiej katedrze. Jak średniowieczni wasale kładliśmy nasze dłonie w dłonie kard. Macharskiego, przyrzekając cześć i posłuszeństwo. Potem w ciszy pochylaliśmy głowy, a wcześniej wyświęceni kładli na nie swoje ręce.

Następnego dnia odbyły się prymicje. Było nas dwóch - ochrzczonych ćwierć wieku wcześniej w tym samym kościele parafialnym. Żeby nie dzielić uroczystości na kolejne niedziele ani nie spierać się, kto ma prowadzić liturgię, zaprosiliśmy naszego ojca duchownego bp. Jana Szkodonia, żeby przewodniczył prymicyjnej koncelebrze.

"W Jego ręku i my, i nasze słowa, roztropność wszelka i umiejętność działania" - kazaliśmy sobie wydrukować na wspólnym obrazku, czerpiąc z Księgi Mądrości.

Szkolni koledzy i sąsiedzi, uśmiechając się, klepali nas po plecach i mówili: "Wam to dobrze! Żaden Dominus vobiscum nie umarł nad pustą miską". Zazdrościli trochę. Przecież wybraliśmy piękne i łatwe życie. Tak się wówczas wydawało. Czas to wszystko zweryfikował.

Czytałem kiedyś o księdzu, który powiedział coś, pod czym sam mógłbym się śmiało podpisać: "Zaraz po święceniach chciałem zbawić cały świat. Potem - parafię, w której pracowałem. Teraz zależy mi, żeby chociaż siebie nawrócić".

Z perspektywy prawie trzech dekad za ołtarzem, w konfesjonale, na ambonie, przy mikrofonie i za redakcyjnym komputerem mogę powiedzieć: być księdzem nie jest łatwo, ale warto.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

  • Ewa
    19.05.2019 20:16
    Piękne świadectwo. Dziękuję.
    doceń 10
  • TOMASZL
    20.05.2019 07:29
    Czytam księdza komentarze i zgadzam się z wieloma zawartymi w nich tezami. Ale niestety jako człowiek z jakimś już tam doświadczeniem życiowym nie mogę zgodzić się z tezą: "być księdzem nie jest łatwo".
    Zdecydowanie trudniej jest żyć na własną odpowiedzialność, gdy za decyzjami nie ma się autorytetu Kościoła, gdy za każdą podjętą (lub nie) decyzję odpowiada się samemu. Przed swoją rodziną, żoną, dziećmi.
    Bycie matką, ojcem, którzy zawsze i bez względu na otoczenie są odpowiedzialni za swe dzieci jest nieporównanie cięższa niż praca księdza, czy biskupa. Tutaj dla przykładu nie można powiedzieć że jest się wypalonym i na pół roku znika się za bramami zakonu. Tutaj nie można zmienić rodziny jak zmienia się parafię.
  • albert
    20.05.2019 15:04
    Dlaczego warto?
    doceń 0

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL