Nowy numer 33/2020 Archiwum

Bezdomne gołębie

Dokąd wiatry historii uniosą tlące się iskry dogorywającej katedry Naszej Pani?

W pierwszej parafii, w której jako diakon uczyłem się praktycznego duszpasterstwa - w Pisarzowicach nieopodal Bielska-Białej - historia była podobna: podczas prac remontowych ktoś zaprószył ogień. Drewniany kościółek spłonął błyskawicznie. A dramatyczna akcja ratunkowa pozwoliła ocalić jedynie liczący pół tysiąca lat obraz z głównego ołtarza i kilka drobnych artefaktów. Jego miejsce zajęła imponująca świątynia, dziś w sam raz wystarczająca dla mieszkańców, których liczba w ostatnich latach uległa podwojeniu.

Podobnie zakończyła się historia ze spalonym kościołem w Łękawicy na Żywiecczyźnie. Gdy z dymem poszedł drewniany dom modlitwy w Międzyrzeczu, podczas budowy jego następcy drzwi swojego zboru ekumenicznie otworzyła przed wiernymi miejscowa społeczność ewangelicko-augsburska.
Kur ognisty nie ominął onegdaj malowniczo posadowionego kościółka na przyistebniańskiej Stecówce. I tutaj stoi już dzisiaj nowy, okazalszy i solidniej wykonany kościół. Można się zatem pocieszać, iż nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło.

Dramatycznie zaczął się Wielki Tydzień w Paryżu. W eter poszły wieści o trawionej językami ognia archikatedrze dedykowanej Naszej Pani. Miały Kościoła nie przemóc bramy piekielne, tymczasem otwierającą listę światowego dziedzictwa UNESCO świątynię strawiły piekielne jęzory ognia. Przepadły liczące sto jedenaście głosów, zbudowane z ponad siedmiu tysięcy piszczałek pięciomanuałowe organy. Podobno skarbiec się uratował. A w nim przywieziony przez abdykującego króla polskiego Jana Kazimierza relikwiarz Krzyża Świętego, towarzyszący obrzędom koronacji królów Polski, od Władysława Jagiełły poczynając. Miał go Jan Kazimierz przy sobie, goszcząc w Żywcu, gdzie górale uprosili jego zgodę na budowę swojego kościoła w Rajczy. Relikwiarza im nie dał. Ale podarował polską Notre Dame - kopię Pani z Jasnej Góry.

Dobrze skończyły się te wszystkie dramatycznie ogniowe historie na naszej ziemi. Nad Sekwaną żal i rozpacz miesza się ze strachem. I rodzą się pytania o to, co będzie dalej.
- Ostatni kamień wyrwany przy burzeniu Bastylii, posłużył jako pierwszy kamień do budowy komory gazowej Auschwitz - napisał żydowski historyk Israel Eldad. Dokąd wiatry historii uniosą tlące się iskry dogorywającej katedry Naszej Pani? Czy dramat pożaru katedry Notre Dame skończy się jedynie bezdomnością gniazdujących w zakamarkach jej wiekowych murów gołębi?

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama