Nowy Numer 38/2020 Archiwum

Zacieramy ręce

Nie z zimna. Z uciechy.

Starsza niż świat anegdota głosi, że pewien zacny ksiądz proboszcz miał - oprowadzając biskupa wizytującego parafię po cmentarzu - powiedzieć:
- Tutaj są moi najlepsi parafianie. Najpierw dlatego, że są pewni. Wie ksiądz biskup: narzeczeni do ślubu mogą się jeszcze rozmyślić, dziecko przed chrztem pochorować, a nieboszczyk już decyzji nie zmieni, co pogrzeb - to pogrzeb. Poza tym oni tutaj nie tylko, że żadnych skarg nie wnoszą, anonimów na mnie nie piszą, to jeszcze dochód stały przynoszą...

Ile Polacy wydają na listopadową dekorację? Nie wiem dokładnie, ale na pewno co roku - więcej. Media podają, że budżet Wszystkich Świętych w skali kraju, to ponad miliard złotych. Myślę, że to kwota i tak niedoszacowana, gdyż lista beneficjentów jesiennego sezonu grobowego nie jest krótka. Handlowców od zniczy, chryzantem, a w tym roku również - jak słyszałem - ozdobnej kapusty, wspierają dzielnie kamieniarze, firmy zajmujące się budową, konserwacją, przebudową i renowacją pomników oraz proponujący usługi sprzątacze. Kiedy sprząta się cmentarz, uciechę mają również zakłady komunalne: wywóz śmieci, a także - później - pozostałości po Wszystkich Świętych - to koszt nierzadko sięgający kilkudziesięciu tysięcy złotych od średniej wielkości cmentarza. Jeśli pogoda dopisuje i chryzantemy trzeba podlewać, to jeszcze parę groszy wpadnie zakładowi gospodarującemu wodą i ściekami. Nie należy się zatem dziwić, że wielu zarządców cmentarzy co roku podnosi opłaty grobowe: koszty utrzymania miejsca pochówku w porządku z czegoś trzeba pokryć.

Swoje żniwo mają też złodzieje. Przepiękne kwiaty, wieńce czy znicze mogą zniknąć z grobu w ciągu kilkudziesięciu minut od ich pozostawienia, by zawędrować na kolejny stragan i stać się przedmiotem ponownej sprzedaży. Policja bezradnie rozkłada ręce. Nie sposób przecież każdego, kto maszeruje cmentarną alejką z wieńcem, chryzantemą czy siatką zniczy, nagabywać o ich pochodzenie, nie można także oczekiwać okazania dowodu ich zakupu.

W końcu sama obecność na cmentarzu bywa okazją do spotkań rodzinnych i towarzyskich, odnowienia starych znajomości, zawarcia nowych. Tu wspomnienia przeplatają się z giełdą pomysłów, kolejnych szans i wyzwań, może uda się ubić kolejny interes, znaleźć lepszą pracę...

Wszystkich Świętych: czas, kiedy coraz więcej ludzi zaciera ręce. Nie z zimna. Z uciechy. Czas, kiedy coraz mniej ludzi składa ręce do jednego „Zdrowaś Maryjo”. Zresztą na nowoczesnych nagrobkach i tak już mało kto o nie prosi.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama