Powrót do strony
  • nasze media
  • Kontakt
Prenumerata z
SUBSKRYBUJ zaloguj się
PROFIL UŻYTKOWNIKA
Wygląda na to, że nie jesteś jeszcze zalogowany.
zaloguj się
lub
zarejestruj się
Wiara.pl - Serwis

Bielsko-Żywiecki

  • Nowy numer
  • AKTUALNOŚCI
  • OPINIE
  • GALERIE
  • ARCHIWUM
  • KONTAKT Z ODDZIAŁEM
  • Patronaty
  • Diecezje
    • Bielsko-Żywiecka
    • Elbląska
    • Gdańska
    • Gliwicka
    • Katowicka
    • Koszalińsko-Kołobrzeska
    • Krakowska
    • Legnicka
    • Lubelska
    • Łowicka
    • Opolska
    • Płocka
    • Radomska
    • Sandomierska
    • Świdnicka
    • Tarnowska
    • Warmińska
    • Warszawska
    • Wrocławska
    • Zielonogórsko-Gorzowska
  • O DIECEZJI
    • Historia
    • Biskupi
    • Parafie

Najnowsze Wydania

  • GN 20/2026
    GN 20/2026 Dokument:(9718961,Nie zmieniajcie nam nauki)
  • GN 19/2026
    GN 19/2026 Dokument:(9708121,Dwie herezje w jednym numerze)
  • GN 18/2026
    GN 18/2026 Dokument:(9695028,Kościół jest analogowy)
  • Historia Kościoła (15) 03/2026
    Historia Kościoła (15) 03/2026 Dokument:(9690225,Leon XIV czyta św. Augustyna Donaldowi Trumpowi. Edytorial nowego numeru „Historii Kościoła”)
  • GN 17/2026
    GN 17/2026 Dokument:(9685120,Zajęcie podwyższonego ryzyka)
bielsko.gosc.pl → Wiadomości z diecezji bielsko-żywieckiej → Nigdy w życiu cię nie zostawię

Nigdy w życiu cię nie zostawię przejdź do galerii

Bartek Krakowiak w Wapienicy  
Bartek Krakowiak w Wapienicy
Urszula Rogólska /Foto Gość

Niespełna 23-letni Bartek Krakowiak, który w ubiegłym roku przeszedł pieszo z Warszawy do Medjugorje, był gościem Wieczoru Uwielbienia w Wapienicy.

Urszula Rogólska

|

GOSC.PL

0 FB Twitter
drukuj wyślij

Na zaproszenie młodzieży oazowej z ks. Adrianem Mętelem i wspólnoty Odnowy w Duchu Świętym z parafii św. Franciszka z Asyżu w Wapienicy, gościem przygotowanego przez nich Wieczoru Uwielbienia, był niespełna 23-letni Bartek Krakowiak, który w ubiegłym roku przeszedł pieszo z Warszawy do Medjugorje. 1300 km pokonał w 57 dni. W Wapienicy mówił o drodze swojego nawrócenia i o pielgrzymowaniu, w którym za sprawą facebookowego fan page’a "Z buta do Maryi" towarzyszyły mu tysiące osób.

Słyszałem, że jestem zerem

- U mnie w rodzinie od pokoleń leje się wódka - zaczął Bartek. - Mój pradziadek ganiał babkę z siekierą po podwórku, mojego dziadka ganiała policja w całym kraju, bo uciekł z więzienia, mój ojciec całe dnie spędzał z browarem przed telewizorem. Urodziłem się w takiej rodzinie, mając takie wzorce, czyli w ogóle nie mając wzorca męskości. Od najmłodszych lat słyszałem od ojca, że do niczego się nie nadaję, że niczego w życiu nie osiągnę, że jestem zerem. Bił mnie, poniżał. Moja mama wytrzymała z ojcem 12 lat. Kiedy miałem 12 lat, przeprowadziliśmy się do mojej babci, pod Warszawę.

Bartek opowiadał, że i tam nie mógł się odnaleźć. Wyszedł na ulicę. W wieku 13 lat zaczął ćpać, pić, kraść. - Nachlałem się do takiego stopnia, że spadłem z dachu, rozwalając sobie głowę. Lekarze powiedzieli mojej mamie, że mam dziesięć minut życia. Dla mojej mamy to był straszny okres. Moje zachowanie niszczyło nie tylko mnie, ale i ludzi wokół - mówił 23-latek.

Przestał chodzić do szkoły - do dziś nie skończył gimnazjum. Dostał kuratora, ale i on się nie sprawdził. Chłopak trafił do poprawczaka. - To jest miejsce, gdzie już na wstępie musisz się bić o wszystko - opowiadał w Wapienicy. - Po pół roku postanowiłem, że ucieknę. Udało mi się. Przez trzy miesiące ukrywałem się przed policją na melinach, opuszczonych działkach, piwnicach, spałem na zaszczanych materacach. Gdy mnie złapali, trafiłem z powrotem do tego samego ośrodka.

Bartek został zamknięty w izolatce.

Postanowiłem, że się zmienię

Drugi raz uciekł przed świętami Bożego Narodzenia - ukradł klucze wychowawcy i wyszedł w skarpetkach i krótkich spodenkach. Kiedy został złapany, trafił do ośrodka socjoterapii. - Tam przeszedłem terapię uzależnień. Zacząłem poznawać tak naprawdę siebie. Poznałem uczucia, jakie mi towarzyszą. Bo ja nigdy nic nie wiedziałem o sobie. Były we mnie tylko złość i agresja. Rozładowywałem je na innych ludziach, codziennie się z kimś biłem. I dopiero tam wytłumaczono mi, skąd się to bierze. Okazało się, że chodzi o mój dom. Spędziłem w ośrodku szesnaście miesięcy i mając niecałe 18 lat, wyszedłem. Postanowiłem, że przestanę żyć na ulicy, że się zmienię, że przestanę kraść, ćpać, pić. Wytrzymałem dwa tygodnie - opowiadał Bartek. - W moim domu znowu było to samo, co wcześniej. Wróciłem na ulicę, ale już jako dorosły człowiek. I to, co się działo, było jeszcze gorsze... Każdy mówił mi, że skończę w kryminale. Albo, że umrę, że ktoś mnie zabije. Po jakimś czasie poznałem dziewczynę i dla tej dziewczyny chciałem się zmienić.

Ks Adrian Mętel z młodzieżą i Odnową w Duchu Świętym zaprosili Bartka Krakowiaka do Wapienicy   Ks Adrian Mętel z młodzieżą i Odnową w Duchu Świętym zaprosili Bartka Krakowiaka do Wapienicy
Urszula Rogólska /Foto Gość

Jak mówił Bartek: - Nigdy nie potrafiłem kochać. Takie słowa: "Kocham cię", nic nie znaczą, jeżeli nikt cię nie nauczył prawdziwej miłości. Myślałem, że ją kocham, ona chyba też. Po jakimś czasie okazało się, że dziewczyna jest w ciąży. W wieku 18 lat dowiedziałem się, że będę ojcem, i prawie zemdlałem. Zupełnie nie byłem na to gotowy. Mnie nikt nigdy nie nauczył być prawdziwym mężczyzną. Oprócz chłopaków z ulicy, którzy mówili, że prawdziwy mężczyzna to taki, który wozi ze sobą pałę w bagażniku, śpi z byle dziewczyną, bije każdego po kolei. I ja miałbym to przekazać swojemu dziecku? Pierwsza myśl, to żeby dokonać aborcji, żeby zabić własne dziecko. Dzięki Bogu wtedy moje relacje z mamą się poprawiły i mama zabroniła mi tego. Dzięki niej nie zrobiłem najgorszej rzeczy, jaką mógłbym zrobić.

Pierwszy raz poczułem miłość

W czwartym miesiącu ciąży okazało się, że synek, Igor, jest chory - ma wadę serca. Tuż po narodzinach czekała go operacja. - Gdy się o tym dowiedziałem, pierwszy raz tak naprawdę szczerze zacząłem płakać - mówił Bartek. - Powiedziałem sobie, że będę walczył o to dziecko. Pierwszy raz poczułem miłość. Rzuciłem szkolę, postanowiłem szukać pracy, żeby zarabiać na dziecko, na operację.

W szóstym miesiącu dziewczyna poroniła. - W szpitalu zawołała: "Biegnij po pielęgniarkę!". Kiedy wróciliśmy, mój syn leżał na podłodze w kawałkach. Pielęgniarka wzięła go na szufelkę, przykryła prześcieradłem i wyszła… To był najgorszy widok, jaki w życiu widziałem - opowiadał wapienicki gość. - Nie umiałem się po tym podnieść. Widziałem w życiu mnóstwo cierpienia, sam to cierpienie zadawałem, sam go doznawałem, ale to, co wtedy zobaczyłem, było ponad moje możliwości.

Wapieniccy oazowicze słuchali świadectwa Bartka Krakowiaka   Wapieniccy oazowicze słuchali świadectwa Bartka Krakowiaka
Urszula Rogólska /Foto Gość

Podczas pogrzebu synka po raz pierwszy w życiu odezwał się do Boga, w którego dotąd nie wierzył. - Moja prababcia - ona na bank jest w niebie, bo to super kobieta - popełniła jeden błąd. Mówiła mi często: "Bój się Boga". I ja patrzyłem na Boga przez ten pryzmat: że ja mam się Go bać. I całe życie się Go bałem. Skoro więc mam się Go bać, skoro Bóg jest zły, to po co mam z Nim trzymać? I wtedy na cmentarzu, gdy niosłem w trumnie moje dziecko, odezwałem się do Niego. Krzyczałem, że Go nienawidzę, że jest śmieciem. Używałem takich słów, że teraz jest mi wstyd o tym mówić. A tak naprawdę, to była chyba moja najszczersza modlitwa.

To niemożliwe, że Bóg jest dobry

Po jakimś czasie znajoma zaprosiła Bartka na czterodniowe rekolekcje. Po raz pierwszy usłyszał samo słowo: rekolekcje. Pojechał z nudów. - Zobaczyłem tam ludzi, którzy unoszą ręce, którzy się modlą w językach, którzy mówią o tym, że Bóg żyje, że Jezus żyje, że mnie kocha, że jest obok mnie - opowiadał w Wapienicy. - Pierwsza myśl - że to są debile, że to jakaś sekta, że się stamtąd zwijam. Zostałem tylko po to, żeby się z tych ludzi śmiać, żeby potem wrócić na ulicę i mieć o czym opowiadać chłopakom, jakich debili widziałem. Po pierwszym dniu ja sam się zacząłem czuć jak debil, że z nimi tego nie robię, że nie wychwalam Boga. I zacząłem to robić: śpiewać, mówić o tym, że Bóg żyje, mimo że w to w ogóle nie wierzyłem. Robiłem to tylko tak, żeby się czymś zająć. Kiedy zobaczyłem na telebimie napis, że "Jezus żyje", to przestałem te ręce unosić i śpiewać. Bo ja w to nie wierzyłem. Nie wierzyłem w to, że On jest dobry, bo mnie spotkało tyle cierpienia w życiu, że to niemożliwe, że Bóg jest dobry. Dzisiaj wiem, po co to było - po to, żebym mógł mówić ludziom, że z każdego syfu można wyjść, że Bóg jest przy nas. Ale wtedy tego nie rozumiałem.

Na rekolekcjach do Bartka podszedł ksiądz. - Ja znałem księży tylko z tego, co mówią w mediach: pedofile, złodzieje, mafia, że jeżdżą maybachami. Kiedy do mnie podchodził, chciałem go pobić za to wszystko. A on zaczął ze mną rozmawiać. I okazało się, że to normalny typ, że tak jak ja, wychował się na ulicy i po swoim nawróceniu postanowił, że zostanie księdzem i będzie pomagał takim ludziom, jak ja. Wiem, że Bóg go wtedy przede mną postawił. Ten ksiądz namówił mnie na spowiedź z całego życia. Zrobiłem rachunek sumienia, w którym wymieniłem ponad trzysta grzechów.

« ‹ 1 2 3 › »
Świadectwo Bartka Krakowiaka w Wapienicy

Foto Gość DODANE 20.02.2018

Świadectwo Bartka Krakowiaka w Wapienicy

Na zaproszenie młodzieży oazowej z ks. Adrianem Mętelem i wspólnoty Odnowy w Duchu Świętym z parafii św. Franciszka z Asyżu w Bielsku-Białej Wapienicy, gościem przygotowanego przez nich 17 lutego 2018 r. Wieczoru Uwielbienia, był 23-letni Bartek Krakowiak, który mówił o drodze swojego nawrócenia. W ubiegłym roku przeszedł pieszo z Warszawy do Medjugorje. 1300 km pokonał w 57 dni.  
TAGI:
  • BARTEK KRAKOWIAK
  • BIELSKO-BIAŁA
  • BIELSKO-BIAŁA WAPIENICA
  • DIECEZJA BIELSKO-ŻYWIECKA
  • WIECZÓR UWIELBIENIA
  • Z BUTA DO MARYI
  • ŚWIADECTWO

Polecane w subskrypcji

  • Zamrażarka edukacyjna. Co dalej z projektem „TAK dla religii i etyki”?
    • Polska
    Zamrażarka edukacyjna. Co dalej z projektem „TAK dla religii i etyki”?
    Przemysław Kucharczak
  • Dwuznaczna alternatywa. Są punkty w programie AfD, o których milczą media
    • Świat
    Dwuznaczna alternatywa. Są punkty w programie AfD, o których milczą media
    Andrzej Grajewski
  • Jak dogodzić Trumpowi
    • Felieton
    Jak dogodzić Trumpowi
    Marek Magierowski
  • Jak dogodzić Trumpowi
    • Felieton
    Jak dogodzić Trumpowi
    Marek Magierowski

E-sklep

  • Nowości
  • Książki
  • Pozostałe
  • Historia Kościoła nr 03/2026
    Historia Kościoła nr 03/2026
  • Mały Gość Niedzielny nr 05/2026
    Mały Gość Niedzielny nr 05/2026
  • Gość Extra nr 01/2026
    Gość Extra nr 01/2026 Święty Franciszek. Pierwszy stygmatyk
  • Księga fałszerstw Franka Fałszerza
    Księga fałszerstw Franka Fałszerza
  • Kościół ostatnich ławek
    Kościół ostatnich ławek
  • Radykalni
    Radykalni
  • Arka (gra planszowa)
    Arka (gra planszowa)
  • Terminarz 2026 – Instytut Gość Media (A5, twarda oprawa)
    Terminarz 2026 – Instytut Gość Media (A5, twarda oprawa)
  • Kubek ceramiczny – Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą
    Kubek ceramiczny – Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą
  • IGM
  • Gość Niedzielny
  • Mały Gość
  • Historia Kościoła
  • Gość Extra
  • Wiara
  • KSJ
  • Foto Gość
  • Fundacja Gość Niedzieleny
  • O nas
    • O wydawcy
    • Zespół redakcyjny
    • Sklep
    • Biuro reklamy
    • Prenumerata
    • Fundacja Gościa Niedzielnego
  • DOKUMENTY
    • Regulamin
    • Polityka prywatności
    •  
  • KONTAKT
    • Napisz do nas
    • Znajdź nas
      • Newsletter
        • Zapisz się już dziś!
  • ZNAJDŹ NAS
WERSJA MOBILNA

Copyright © Instytut Gość Media.
Wszelkie prawa zastrzeżone. Zgłoś błąd

 
X
X
X