Nowy Numer 29/2018 Archiwum

Gra pokoleń

W mroźne grudniowe popołudnie spotkali się pod tablicą upamiętniającą historyczny akt podpisania porozumień, kończących wielki strajk na Podbeskidziu w 1981 r. Starsi wspominali, jak udało się ukrócić nadużycia partyjnych bonzów, a osoby młode z uwagą oglądały dokumenty i słuchały opowieści Henryka Juszczyka, jednego z sygnatariuszy...

Tak zaczęła się pierwsza międzypokoleniowa lekcja historii podbeskidzkiej Solidarności. Była innym niż dotąd spojrzeniem na historię stanu wojennego, a przede wszystkim próbą przekazu prawdy o tamtych wydarzeniach młodemu pokoleniu. Jak wydrukować nielegalną ulotkę, zredagować odezwę do obywateli i nadać ją przez konspiracyjną radiostację? Co mówić funkcjonariuszowi SB na przesłuchaniu, żeby nikogo nie wydać? Jak w czasie ulicznej manifestacji ominąć pałkę zomowca czy napaść tajniaka? Na te i sporo innych pytań musieli znaleźć odpowiedź młodzi uczestnicy gry miejskiej, która odbyła się w Bielsku-Białej w przeddzień kolejnej rocznicy wprowadzenia stanu wojennego 13 grudnia 1981 r. Musieli też namówić przechodniów do ulicznej manifestacji sprzeciwu na ulicy 11 Listopada (d. ul. Dzierżyńskiego) – w miejscu, gdzie bielszczanie protestowali w 1982 r. podczas  niezależnych manifestacji 1 maja 1982 r. i 31 sierpnia 1982 r., a władza rozpędzała ich siłą. Każdy uczestnik otrzymał też biało-czerwoną opaskę, symbolicznie zapewniającą bezpieczeństwo, którego trzeba było strzec przed czającymi się po drodze tajnymi funkcjonariuszami SB. – Zadań do wykonania macie sporo. Możecie je dowolnie wybierać. Warunek gry jest jeden: obalamy komunę bez przemocy! – podkreślał harcmistrz Konrad Nycz, zanim młodzi wyruszyli z mapkami szukać tajnej drukarni czy punktu kolportażu bibuły.

Ważne dla wszystkich

Inicjatorami gry byli członkowie stowarzyszenia Podbeskidzie Wspólna Pamięć oraz Region Podbeskidzie NSZZ „Solidarność”, a poprowadzili ją przedstawiciele Związku Harcerstwa Rzeczypospolitej – Hufca Harcerzy na Podbeskidziu im. Armii Krajowej. W przygotowania włączyli się też przedstawiciele Komendy Śląskiej Ochotniczych Hufców Pracy, którzy ponadto zadbali o opiekę medyczną uczestników gry. Inicjatywę objął swoim patronatem katowicki oddział Instytutu Pamięci Narodowej. W grze udział wzięły kilkuosobowe zespoły młodych ludzi, głównie bielszczan, harcerzy.

– Pomysł właściwie podsunęli nam podczas niedawnego spotkania sami uczestnicy historycznych wydarzeń z czasów stanu wojennego, którzy po wykładzie poświęconym historii zwracali uwagę, że właściwymi słuchaczami powinni być przedstawiciele młodszego pokolenia. I wspólnymi siłami postanowiliśmy zaprosić do takiego wspominania młodych. Zdawaliśmy sobie sprawę, że sam wykład do młodzieży dziś nie przemówi, i tak pojawiła się inicjatywa gry miejskiej – tłumaczy Bogdan Szozda, prezes stowarzyszenia Podbeskidzie Wspólna Pamięć. Ten międzypokoleniowy charakter inicjatywy widać było na każdym kroku, począwszy od pierwszego punktu, gdy wszyscy spotkali się pod historyczną tablicą, upamiętniającą podpisanie w świetlicy Bewelany porozumień kończących zwycięski strajk generalny na Podbeskidziu w 1981 r. Tu najmocniej przemawiała pasja opowieści Henryka Juszczyka. – Czuło się, jak ważne były tamte chwile i przeżycia. Zrozumieliśmy, że były znaczące nie tylko dla niego, ale dla wszystkich. I że to są sprawy ważne także dla nas – przyznawali młodzi tuż po wspólnej pamiątkowej fotografii, która już wkrótce stała się podstawą trudnego zadania... Pod tablicą czekali też na nich Kazimierz Czyż, członek Komitetu Strajkowego, i organizatorzy gry, zaś w każdym z kolejnych punktów na młodzieżowe grupki wyczekiwali świadkowie i uczestnicy tamtej historii.

Lekcja charakteru

W drukarni z Tomaszem Zarębą, synem konspiratora Jerzego, drukowania ulotek techniką sitodruku uczyli dawni drukarze podziemia: Aleksandra Machowiak (kiedyś Tyrlik), Wiesław Pyzio, a wspierał ich Dariusz Mrzygłód. W harcówce przy kościele w Białej o pracy Biskupiego Komitetu Pomocy Internowanym mówili jego członkowie: Alicja Pawlusiak i Andrzej Sikora. Wspominali prowadzone akcje pomocy i śledzących ich działania esbeków. W salce na wieży katedry św. Mikołaja o konspiracyjnych spotkaniach Duszpasterstwa Ludzi Pracy opowiadał m.in. jeden z jego działaczy – Henryk Urban, pokazując archiwalne zdjęcia. Nad redakcją odezw czuwała Władysława Bobowska, żona Antoniego Bobowskiego, jednego z najsurowiej ukaranych za podziemne zaangażowanie działaczy Solidarności. O regułach kolportażu ulotek mówił Janusz Okrzesik, w stanie wojennym jeden z redaktorów podziemnego pisma młodzieżowego „Dzwonek”. O kolportażu podziemnych pism opowiadała też Renata Sanak, szefowa oświatowej Solidarności. Nie zawsze bohaterowie występowali w swoich dawnych rolach. Tak było z Mirosławem Styczniem, który w biurze dawnej wojewódzkiej komendy MO przy ulicy Rychlińskiego, gdzie był wielokrotnie przesłuchiwany i zatrzymywany, podczas gry prowadził przesłuchanie „zatrzymanych”. Pokazywał im wykonane chwilę wcześniej ich wspólne zdjęcie z transparentem Solidarności, namawiając ich do podjęcia współpracy z SB i podania nazwisk osób ze zdjęcia. – Przepraszam, jeśli za mocno naciskałem, ale to tak właśnie wyglądało – usprawiedliwiał się później, gdy młodzież dość nerwowo przyjmowała towarzyszące rozmowom znaczące uderzenia pałką o biurko. Z tym większym uznaniem odbierał postawę tych młodych, którzy się nie ugięli pod naciskiem i nikogo nie wydali.

Przy jednym stole

Na krótko w drodze można było się ogrzać przy charakterystycznych koksownikach, a na zakończenie i starsi, i młodzi z takim samym zapałem zasiedli do gorącej grochówki. I nie brakowało im tematów do wspólnych rozmów, choć dawni konspiratorzy czasem nieco skonsternowani słuchali dochodzących z korytarza uwag: „Ale było zarąbiście!”. Hm. Konrad Nycz z ZHR, podsumowując grę, gratulował zespołom, a Artur Kasprzykowski z IPN (również dawny bielski konspirator) i Bogdan Szozda wręczali przygotowane nagrody. Tę za najlepszy wynik otrzymali członkowie zespołu Soliwąs w składzie: Gabrysia Cyran, Ania Grodzicka, Kasia Wołonkiewicz i jej brat Piotr Wołonkiewicz. Łączy ich harcerstwo, a dziewczyny są też koleżankami z bielskiego Zespołu Szkół Córek Bożej Miłości. – Podjęliśmy decyzję spontanicznie, właściwie dopiero wczoraj – i nie żałujemy! Było ciekawie. Fajne było przesłuchanie i to, że nie można się było ugiąć. Pojawiło się też trochę stresu, trzeba było uważać, bo wśród ludzi na ulicy kręcili się różni tajni funkcjonariusze i wyposażony w pałkę milicjant. Napięcie, nawet strach. Można było wczuć się w to, co przeżywali ludzie w czasie stanu wojennego – mówili zgodnie zwycięzcy gry. – To popołudnie rzeczywiście starszym przypomniało, a młodym pokazało, czym była Solidarność, jak się tworzyła i jak była ważna. Była to okazja do rozmowy o śladach, jakie pozostawiła Solidarność w Bielsku i myślę, że ta rozmowa była potrzebna obu stronom: młodzi dowiadywali się od świadków, jak to wówczas było, a starsi mieli komu o tym opowiedzieć – mówi z przekonaniem Władysława Bobowska z zarządu stowarzyszenia Podbeskidzie Wspólna Pamięć, która koordynowała przygotowania do gry. – Udało się wykorzystać doświadczenie, które mają harcerze, i uwzględnić ten współczesny trend do przeżywania przygody, do rywalizacji połączonej z elementami zabawy. Udało się przekazać wiedzę o historii, która nie jest dziś młodym zbyt dobrze znana. Mogliśmy się też wszyscy – uczestnicy gry i jej organizatorzy – wzajemnie poznać i wspólnie spotkać, razem przeżywać rocznicę stanu wojennego. To było cenne doświadczenie i dobre emocje. Myślę, że gra była udana – dodaje hm. Nycz. – Mamy nadzieję, że będziecie o tym opowiadać wśród rówieśników i podzielicie się tym, czego na temat historii udało się wam tu dowiedzieć – mówił prezes Szozda, zapraszając młodych na kolejną edycję gry za rok. •

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma