Nowy numer 42/2020 Archiwum

ŚDM – reaktywacja

Wakacje sprzyjały nawiązywaniu do ubiegłorocznych przeżyć i spotkań z gośćmi Światowych Dni Młodzieży. W taką wyprawę wyruszyła grupa z ustrońskiej parafii św. Klemensa.

Pod przewodnictwem księdza Mirosława Szewieczka i opieką fundacji Drachma wyruszyli w odwiedziny do poznanych przed rokiem włoskich przyjaciół. – My przyjmowaliśmy Włochów z Altamury, a potem także grupę z Mondragone, która gościła u nas dwa dni, już po spotkaniu z papieżem, w oczekiwaniu na wizytę w Auschwitz-Birkenau. Towarzyszył im ks. Oswaldo, którego poznałem kiedyś w Loppiano we wspólnocie Focolari. Z myślą o gościach powstała parafialna kawiarenka z dobrą kawą. To miejsce bardzo im się podobało i w tym miejscu narodził się pomysł rewizyty. U nas gościli w rodzinach całego dekanatu, stąd ekipa zebrała się spora, i w grupie 60 osób wyruszyliśmy na dwa tygodnie do Włoch. Tam też gościnnie podejmowały nas rodziny – mówi ks. Szewieczek. Zanim wyruszyli w drogę, przygotowali przedstawienie teatralne w jęz. włoskim o św. Marii Magdalenie pt. „Widziałam Pana” . Ten prezent został przez włoskich przyjaciół bardzo dobrze przyjęty, a klimat spotkań był taki, że młodym Polakom nie chciało się wyjeżdżać. – Od razu po powrocie zapanował ożywiony ruch na portalach społecznościowych i widać, że ta więź została utrzymana. Już jesteśmy umówieni na wydanie polsko-włoskiego kalendarza Drachmy na przyszły rok. Jego głównymi bohaterami będą młodzi. Kalendarz trafi również do włoskich parafii – dodaje ks. Szewieczek.

Razem ku Panu

– Przed rokiem to my przyjmowaliśmy gości z Włoch, a w tym roku pojechaliśmy do nich. Było świetnie, bo poznaliśmy wiele nowych osób i doświadczyliśmy bardzo serdecznego przyjęcia. Dla mnie ważne było też to, że mogliśmy od nich uczyć się żywiołowej otwartości. Polacy są bardziej ostrożni, zamknięci. Mnie ta lekcja otwartej postawy bardzo się podobała. Myślę, że to mi się przyda – mówi Marek Raszka z ustrońskiej Kawiarenki pod Zielonym Rowerem. Jak zaznacza, był to czas umocnienia kontaktów, więc konsekwencją wyjazdu będą następne, już może indywidualne wzajemne odwiedziny. – Po drodze zwiedziliśmy Wenecję i Padwę. Mieszkaliśmy u różnych rodzin, a w Altamurze czekało na nas wspaniałe przyjęcie, które przygotowała młodzież. To było niesamowite spotkanie po roku i odnowienie naszych przyjaźni – dodaje Michalina Kania. – Spektakle, które prezentowaliśmy cztery razy, wymagały od nas sporo wysiłku, ale atmosfera tych spotkań była tak fantastyczna, że nie czuliśmy zmęczenia i aż chciało się grać. Czuło się tę jedność, która panowała i w czasie wspólnej modlitwy, i w czasie zabawy. Czuło się też, że razem idziemy w tę samą stronę – ku Panu.

Skąd ta radość?

Wielkie poruszenie w parafii Zesłania Ducha Świętego w Kozach-Gajach wywołała przed rokiem grupa gości z Tajwanu. Tutaj też czekało na nich prawdziwie rodzinne przyjęcie. – Dzięki gościom Światowych Dni Młodzieży zostałem tatą, a żona mamą – bo tak zwracała się do nas cała grupa młodych z Tajwanu – mówił w dniu pożegnania Andrzej Dzida, przewidując, że tak bliskie spotkanie musi przynieść owoce. – Takich jednak nikt się nie spodziewał – mówi ks. Marek Łapczyński, proboszcz koziańskiej wspólnoty, wspominając wakacyjną wizytę grupy dorosłych Tajwańczyków, którzy przyjechali wraz z misjonarzem ks. Władysławem Madejem. – W grupie byli rodzice młodzieży, którą przyjmowaliśmy przed rokiem. Przyjechali podziękować za gościnę i poznać gospodarzy, o których tyle dobrego powiedziały im ich dzieci – wyjaśnia ks. Łapczyński. Była więc wspólna Msza Święta w koziańskiej świątyni, a potem spotkanie przy stole i wspomnienia. Odżyła radość sprzed roku. – Jestem szczęśliwy, bo udało mi się poznać rodziców dziewcząt, które przyjmowaliśmy w naszym domu – cieszył się Andrzej Dzida. A wśród rozmów przewijał się i temat wyprawy kozian z rewizytą na Tajwan.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama