To jest właśnie Maksymilian. – Jedyny mężczyzna w naszym gronie – uśmiecha się licealistka Marysia Juroszek z Istebnej, przedstawiając… żółwia greckiego – podopiecznego mieszkanek bursy dla dziewcząt prowadzonej przez cieszyńskie boromeuszki. Maks razem z 30 uczennicami szkół średnich i studentkami oraz s. Laurą Zielińską, pełniącą funkcję dyrektora bursy, współtworzy prawdziwie domową atmosferę tego wyjątkowego miejsca dla dziewcząt, które zamieszkały tu z powodu odległości ich szkół od rodzinnych miejscowości… 140 lat temu założycielce boromeuszek na ziemiach polskich matce Helenie Tichy przyśniła się nazwa Cieszyn.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








