Nowy numer 43/2020 Archiwum

Przemienieni...

Jasna Góra. Ponad 2,5 tysiąca osób w różnym wieku pielgrzymowało na piechotę, a blisko 150 – na rowerach. Ich droga była modlitwą o przemianę serc i rozwiązanie trudnych problemów. Po 5–6 dniach do Matki Bożej Jasnogórskiej dotarli pątnicy z 24. Pieszej Pielgrzymki Diecezji Bielsko-Żywieckiej.

Morderczy upał towarzyszył im nieustannie, na każdym kilometrze drogi. – Jakoś dajemy radę. Sprawy duchowe też mają się dobrze: jest i modlitwa, i sakramenty, i konferencje. Pan Bóg się o to troszczy – zapewniał na trasie ks. Grzegorz Strządała. Podczas całej drogi pielgrzymi polecali Matce Bożej przygotowania do Światowych Dni Młodzieży w Krakowie. – Będzie u nas gościć wielu młodych z całego świata. U nas też znajduje się były hitlerowski obóz zagłady Auschwitz-Birkenau, który odwiedzić chce wielu uczestników ŚDM, więc i na wiernych w parafiach naszej diecezji spoczywać będzie odpowiedzialność, by młodzież, opuszczając Kraków, wyjeżdżała bogatsza o cenne świadectwa wiary – tłumaczy ks. prał. Walusiak. O tym mówili też wolontariusze diecezjalnego Centrum ŚDM, którzy wraz z ks. Piotrem Hoffmannem i ks. dr. Andrzejem Wołpiukiem odwiedzali grupy pielgrzymów na trasie. – Zachęcaliśmy do włączenia się w duchowe przygotowania, a młodych oczywiście także do uczestnictwa i zgłaszania się poprzez nasze Centrum na spotkanie z papieżem Franciszkiem w Krakowie – mówi ks. Hoffmann. Akt zawierzenia Maryi udziału młodych w spotkaniu z papieżem Franciszkiem, odczytany przez bp. Piotra Gregera na Jasnej Górze, zakończył tę pielgrzymkę.

O sercu, aniołach i zakonie

Pątnicy z Andrychowa, pielgrzymujący pod hasłem: „Usłysz swoje serce”, oprócz przygotowań do ŚDM wspominali też 20. rocznicę pobytu papieża Jana Pawła II w Skoczowie. – Mówił wtedy: „Bądźmy ludźmi sumienia!” i o tym też rozważaliśmy w drodze, podczas konferencji, wraz z ks. Marcinem Gajzlerem – mówi ks. Tomasz Drabek, przewodnik 32. Pielgrzymki Andrychowskiej. – Jesteśmy wdzięczni za udział pielgrzymujących z nami w Roku Życia Konsekrowanego sióstr. Ich świadectwo i liczne rozmowy na temat zakonnego życia były bardzo ważne dla pielgrzymów – dodaje ks. Marcin Jakubiec, przewodnik pielgrzymów z Czechowic-Dziedzic, którzy w drodze słuchali też konferencji ks. Jakuba Tomicy o wysłannikach Boga: aniołach i ich obecności w naszym życiu. Do nawrócenia zachęcała oświęcimskich pątników rozważana w drodze przypowieść o synu marnotrawnym i jego miłosiernym Ojcu. Z kolei na 24. cieszyńskiej pielgrzymce temat miłosierdzia podejmowany był w kontekście rozpoczynającej się we wrześniu w Cieszynie diecezjalnej peregrynacji obrazu „Jezu, ufam Tobie” i relikwii św. Faustyny i św. Jana Pawła II.

Śladami Maryi

Bp Piotr Greger, który powitał pielgrzymów na Jasnej Górze, przewodniczył też Eucharystii na zakończenie tegorocznych rekolekcji w drodze. Zachęcając pątników do naśladowania Matki Bożej w Jej postawie adoracji Jezusa Chrystusa, wskazywał, że adoracja jest modlitwą bardzo potrzebną współczesnemu człowiekowi, bo pomaga z dystansem spojrzeć na wszystkie sprawy. – W tej sytuacji przychodzi z pomocą między innymi praktyka pielgrzymki, która jest czasem odejścia od spraw codziennych, aby z nieco innej perspektywy, czasem człowieka umęczonego, może nawet zrezygnowanego, spojrzeć na swoje życie i otaczającą rzeczywistość. Pragnę wam w tym miejscu serdecznie podziękować za tegoroczny trud pielgrzymki, bo wiem, że ona była wyjątkowo trudna ze względu na panujące upały. Dziękuję za ten czas poświęcony Panu Bogu, za dar modlitwy, wyrzeczenia – mówił bp Greger. Wśród koncelebrujących tę Mszę św. był też bp Ferenc Palanki z diecezji Eger, który powitał pielgrzymujących w grupie salwatoriańskiej pątników z Węgier.

Otwieranie serc...

Upalna pogoda utrudniała wędrówkę, ale otwierała wielkie zasoby ludzkich serc. – Niesamowite jest, ilu ludzi pomaga nam w drodze, stoją przy ogródkach, częstują wodą, kanapkami, owocami i polewają z węży... – mówił jeszcze w drodze ks. Maciej Pszczółka. – Nie była to wcale moja pierwsza pielgrzymka, ale jeszcze nie spotkałem się z taką powszechną życzliwością dla pielgrzymów – przyznawał już na Jasnej Górze kleryk Jakub Kuliński. – Byli tacy, którzy nie mieli się czym podzielić, ale bardzo chcieli pomóc, więc wynosili chociaż miednice z wodą, żebyśmy mogli zwilżyć czapki... – Zadbaliśmy dla pielgrzymów o wodę do picia, czapeczki, a na trasie kurtyny wodne przygotowali dla nas strażacy. To bardzo pomagało – mówi Katarzyna Balicka, szefowa pielgrzymkowej bazy. Nie żałowały też serca gospodynie z mijanych parafii, już po raz kolejny podejmujące pielgrzymów w drodze. W Kończycach Wielkich pod przewodnictwem ks. kan. Andrzeja Wieliczki przyszykowały poczęstunek dla cieszyńskich pątników. W Sławkowie ponadtysięczną rzeszę bielskich pielgrzymów karmiły już po raz kolejny panie z parafialnego zespołu charytatywnego. – Wszyscy się troszczą o pielgrzymów, począwszy od naszych księży. Na hasło z ambony ludzie sami przynoszą datki, a my gotujemy. Dziś była zupa ogórkowa, kalafiorowa, pomidorowa, zalewajka i żurek z kiełbasą, kanapki, setki bułek z szynką, chleby, napoje – mówią z dumą: Teresa Kozieł, Barbara Wardawa i Stanisława Jarczyk, co roku zaangażowane w tę pomoc.

Trzeba zaufać!

Były bąble na stopach i kryzysy zdrowotne. – To mamy zawsze. Nie było jednak poważniejszych problemów i praktycznie wszyscy po udzieleniu pomocy wracali na pielgrzymkowy szlak – mówi Mariusz Zawada, szef opieki medycznej maltańczyków w grupie hałcnowskiej. – Jesteśmy maltańczykom ogromnie wdzięczni za ich posługę w drodze. Oni też od wielu miesięcy gromadzili niezbędne do tej pomocy środki medyczne, wodę, opatrunki, szukali sponsorów – dodaje ks. prał. Walusiak. Urszula Teda z córką Olą pielgrzymowała z Bulowic. Już w Bielanach od upału na niemal całej powierzchni jej pleców pod plecakiem, w wyniku oparzenia chemicznego, pojawiły się bąble. Lekarze przyznawali, że takiej reakcji organizmu na upał jeszcze nie widzieli. – Postanowiłam, że jednak idę dalej, by zanieść tę moją intencję. Z Bożą pomocą! – mówiła stanowczo w połowie drogi, a na Jasnej Górze jej uradowana twarz mówiła bez słów: „Warto było!”. – Tym, co jest najważniejsze przy pokonywaniu kryzysów, są nasze intencje – potwierdza Wojciech Andrzejczak z Brzeszcz, pielgrzymujący z 8-letnią córka Emilką. – W ubiegłym roku na przejściu dla pieszych zginęła moja siostra – tuż przed własnym ślubem. Też chodziła z nami na pielgrzymki, pracowała w służbie medycznej. Pielgrzymuję, bo chcę jej w ten sposób podziękować za to, że była, i znaleźć odpowiedzi na trudne pytania, jakie wciąż wracają. Nie mogłem się tej pielgrzymki doczekać, bo wiem, że w drodze towarzyszy nam cierpienie, ale u celu jest wielka radość... – Kiedyś musiałem odpowiedzieć sobie na pytanie, po co chodzę do kościoła. I dotarło do mnie, że Pan Jezus chce, żebym Mu zaufał. I tego bezgranicznego zaufania uczę się na pielgrzymce – mówił w drodze 22-letni Łukasz Chorzewski z Brzeszcz. – Pielgrzymka to wielkie duchowe przemiany. W nich upatruję sens swojego pielgrzymowania: chcę tu być jako kapłan, kiedy mogę być potrzebny – przyznaje ks. kan. Brunon Grajcke z Cieszyna-Mnisztwa.

Bóg bardziej obecny

W hałcnowskiej „ósemce” też zaszła duża zmiana. Paulina i Norbert, dwoje pielgrzymów z Bielska-Białej, zostali małżeństwem. Ślub brali w obecności swoich rodzin i pielgrzymów w Pińczycach, a ks. Stanisław Joneczko, przewodnik grupy 8., prezentując młodą parę, mówił o ich bogatym zaangażowaniu w życie Kościoła. Oboje pracowali jako wolontariusze w komorowickiej wspólnocie osób niepełnosprawnych, a w aleksandrowickiej parafii pomagali przygotować młodzież do bierzmowania. Oboje są też animatorami Ruchu Czystych Serc, a Norbert działa w Rycerstwie Niepokalanej. Życzenia Bożego błogosławieństwa składali kapłani, pielgrzymi z grupy 8. i 9. Swoje gratulacje podczas powitania pielgrzymów na Jasnej Górze dołączył bp Greger. A młoda para po ślubnej liturgii zamiast do wyjścia skierowała się raz jeszcze do ołtarza i uklękła przed tabernakulum. – Podziękowaliśmy najpierw Panu Jezusowi, po raz pierwszy jako małżonkowie – tłumaczyli. – A dlaczego zależało nam, żeby wziąć ślub w czasie pielgrzymki?  Bo to taki czas, kiedy mocniej niż zwykle odczuwa się obecność Pana Boga w naszym życiu. Chcielibyśmy, żeby tak właśnie było w naszym małżeństwie...•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama