GN 8/2021 Archiwum

Przebaczenie to zwycięstwo

– Dokładnie 23 lata temu w Peru, w Pariacoto, terroryści Świetlistego Szlaku zamordowali moich współbraci – mówił na Wielkiej Raczy o. Ryszard Jarmuż OFM Conv. rozważając słowa: „I odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom”.

To było już szóste z ośmiu wakacyjnych spotkań w ramach „Ewangelizacji w Beskidach”. W tym roku towarzyszą jej poszczególne fragmenty Modlitwy Pańskiej. Na Wielkiej Raczy, 9 sierpnia, były to słowa: „I odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom”. Akurat tego dnia Kościół wspomina męczenniczkę Oświęcimia św. Teresę Benedyktę od Krzyża. Ten dzień przypomina także o męczeńskiej śmierci dwóch misjonarzy franciszkanów – o. Michała Tomaszka pochodzącego z podżywieckiej Łękawicy i o. Zbigniewa Strzałkowskiego z Zabawy k. Tarnowa. Współbracia czekają już na wyznaczenie daty ogłoszenia ich błogosławionymi Kościoła. W samo południe na szczycie Wielkiej Raczy około 500 osób uczestniczyło we Mszy św. koncelebrowanej pod przewodnictwem wieloletniego misjonarza w Ameryce Południowej o. Ryszarda Jarmuża z Rychwałdu. Przy ołtarzu stanęli również: ks. Zdzisław Grochal z Rycerki Górnej, ks. Sebastian Rucki, dyrektor Wydziału Duszpasterstwa Ogólnego bielsko-żywieckiej kurii, i ks. Andrzej Woźniak z oświęcimskiej parafii św. Maksymiliana. – Fragment Modlitwy Pańskiej, w którym prosimy Boga o odpuszczenie naszych grzechów, składa się z dwóch części. Prosząc o wybaczenie, sami stawiamy Panu Bogu warunek: odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy – mówił o. Ryszard Jarmuż. – W taki sam sposób, w jaki my odpuszczamy, i Ty nam odpuść. Jeśli odpuszczamy wszystko, to i Pan Bóg nam przebaczy wszystko. Jeśli częściowo... U Pana Boga nie ma częściowo. Albo wszystko, albo nic! Ojciec Jarmuż podkreślał, że tej „trudnej mowie Jezusa” można sprostać jedynie dzięki łasce, która daje On sam. – Dlaczego mamy przebaczać? Odpowiedź znajdujemy w przypowieści o niemiłosiernym dłużniku – mówił. – Przez grzech pierworodny byliśmy zadłużeni wobec Boga. On darował nam każdy, nawet największy grzech – poświęcił swojego Syna. Dlatego mam stosować wobec bliźnich taką miarę, jaką Bóg wobec mnie. Przebaczenie jest jedynym sensownym wyjściem – dodał o. Jarmuż. – Przebaczenie to zwycięstwo. Poruszające było świadectwo o. Ryszarda przywołujące wydarzenia sprzed 23 lat, kiedy w Peru zginęli ojcowie Michał i Zbigniew.

– O. Zbigniew był ode mnie rok starszy w kapłaństwie. Śpiewaliśmy razem w chórze... Z o. Michałem studiowałem 11 lat. Razem byliśmy święceni. Terroryści zamordowali moich współbraci, moich kolegów. Mogłem żywić nienawiść do nich. Mogłem pytać Boga: dlaczego? Przebaczyłem z serca, prosząc o łaskę nawrócenia dla nich... – mówił. W ramach „Ewangelizacji w Beskidach” jeszcze dwa spotkania: 16 sierpnia na Babiej Górze i 23 sierpnia na Magurce Wilkowickiej. Więcej na www.bielsko.gosc.pl.

Dlaczego jestem na szczycie?

Jadwiga Pigoń-Pyka z Żywca
– Jestem dziś na Wielkiej Raczy, bo to jest dla mnie ważna forma budowania siebie, poszukiwanie, chęć spotkania ludzi, którzy myślą podobnie, chcą wspólnie spędzać czas nie tylko w kościele. Doświadczamy tutaj, że ewangelizować można nie tylko słowem, ale i gestami, swoją postawą. To, że się uśmiechamy, że jesteśmy życzliwi, że mamy transparent z napisem modlitwy, że w naszych rękach jest różaniec – to są znaki, że nie wstydzimy się naszej wiary, że jest ona dla nas ogromną wartością. Celina Piątek, Helena Piątek i Monika Suchońska z Żywca – To nasza czwarta góra. Byłyśmy już na Hali Boraczej, Żarze i Szyndzielni. To najwspanialszy sposób spędzania wolnego czasu. Warto zostawić wszystko w dolinach, żeby być tutaj. Bo tu można być bliżej – i człowieka, i Pana Boga. Spotykamy tu starych znajomych i poznajemy nowych ludzi. Jest wiele młodzieży, rodzin z dziećmi. To jeszcze bardziej motywuje. Dziękujemy księżom, którzy tu wychodzą do ludzi. Bardzo nas porusza tematyka spotkań – zatrzymanie nad modlitwą „Ojcze nasz”. Jerzy Dziedzic z żoną Iwoną z Węgierskiej Górki – Tyle razy planowaliśmy wyjście na szlak, ale nigdy nam nie wyszło. Aż żona trafiła na Kurs Alfa do Rychwałdu i tam się dowiedziała o „Ewangelizacji w Beskidach”. I to już nasz szósta góra. Chodzimy od początku. Naprawdę warto. Nie tylko dla samych gór, ale dla atmosfery, dla ludzi, których jednoczy doświadczenie mocy Ducha Świętego. Tylko On daje prawdziwa wolność. Wtedy nie martwimy się już o nic, ale myślimy tylko o tym, jak znaleźć czas dla Pana Boga.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama