Nowy numer 30/2021 Archiwum

Daj się porwać na szczyt

Druga Ewangelizacja w Beskidach. – Jak często możesz wyjść w góry ze swoim proboszczem, księdzem, katechetą? Jak często idziesz na szlak, na którym 500 osób razem na leśnej polanie chwali Jezusa? Nieczęsto? No to masz okazję!

Zadania specjalne

Na każdą górę wyruszamy indywidualnie albo z rodziną czy ze wspólnotą. Idziemy szlakiem, który jest dla każdego wygodny – tak, by dotrzeć na szczyt na 12.00, godzinę rozpoczęcia Eucharystii. Kto wspólnoty nie ma, a chciałby iść w grupie, może śledzić Ewangelizację w Beskidach na Facebooku – będzie się tam pojawiać informacja, o której godzinie wędrowcy spotkają się w Żywcu, na parkingu Lidla, i stamtąd wspólnie pojadą na miejsce rozpoczęcia wędrówki. Na wszystkich czekają atrakcje lub zadania specjalne. Na Hali Boraczej każdy otrzyma Książeczkę Górskiego Ewangelizatora, w której będzie mógł kolekcjonować pieczątki z kolejnych szczytów. Na Żarze – naklejkę-serduszko z imieniem Jezus i cytatem biblijnym; na Pilsku kopertę z „pakietem Słowa” – biblijnymi cytatami kerygmatu; na Szyndzielni balony z helem, do których każdy będzie mógł przywiązać swoją prośbę do Boga Ojca lub podziękowanie dla Niego. Na Hali Lipowskiej wędrowcy będą się dzielić chlebem, na Wielkiej Raczy karteczki z wypisanymi swoimi słabościami, zniewoleniami będą wrzucać do specjalnie przygotowanej skały (zostaną one spalone w czasie ostatniego spotkania). Na Babiej Górze każdy dostanie najlepsze narzędzie walki ze złem – ręcznie wykonaną dziesiątkę różańca. Podczas finału na Magurce uczestnicy otrzymają namaszczenie rychwałdzkim olejkiem radości. To będzie też czas wspólnego przebywania ze sobą przy ognisku.

Sobota to nie koniec

Rezultatem pierwszej ewangelizacji jest wielkie poruszenie wśród wspólnot z Żywca i okolic. Całe przedsięwzięcie koordynuje wspólnota Francesco Team: Danuta Janik, Sabina Jagosz, Alicja Pieczarka, Katarzyna Goryl, Joanna Mazurek, Jakub Chrapek, Seweryn Mazurek, Joanna Klimek, Wiesław Pieczarka i Zenobia Zając. Wspólnota na co dzień ewangelizuje przez teatr, obraz, dramę, pantomimę. W tym roku pomogą im w tym na poszczególnych szczytach m.in.: diecezjalna diakonia Krucjaty Wyzwolenia Człowieka, Wspólnota Trudnych Małżeństw „Sychar”, wspólnota „Magnalia Dei”, Wspólnota Chrystusa Zmartwychwstałego „Galilea” i wspólnoty przy parafiach w Żywcu-Zabłociu, Żywcu-Sporyszu i konkatedrze Narodzenia NMP. Wyjścia w góry to niejedyny element ewangelizacji. Ich dopełnieniem będą poniedziałkowe Wieczory w Chrystusie. Po każdej sobotniej wyprawie w góry w poniedziałki – począwszy od 7 lipca – w Namiocie Łaski u ojców franciszkanów w Rychwałdzie o 19.00 rozpoczynać się będą wieczory: chwały, uwielbienia, wieczór franciszkański, uzdrowienia, adoracji, pojednania, walki duchowej i uzdrowienia.

Druga strona

Głoszenie Bożej chwały w górach, spotkania poniedziałkowe to jedna strona ewangelizacji. – Zaczynamy ją w ciszy, nasłuchując, co nam mówi Pan Bóg – tłumaczy Asia Mazurek. – A On mówi słowami papieża Franciszka, żebyśmy się zatrzymali nad ubogimi i dali świadectwo miłości oraz miłosierdzia. Chcemy pokazywać, jak Bóg działa w naszym życiu i co może robić w życiu innych. Tuż przed zeszłoroczną ewangelizacją, ale i tegoroczną, Pan Bóg pokazał nam, co robić. Przed pierwszą edycją ewangelizatorzy przygotowali przyjęcie z okazji Pierwszej Komunii Świętej dla chłopca i jego 12-osobowej rodziny. – Poznaliśmy ich w czasie jednej z naszych ewangelizacji od drzwi do drzwi – mówi Kasia. – Tato stracił pracę. Mama zwierzyła się nam, że nie dadzą rady przygotować przyjęcia. Wspólnie się pomodliliśmy. A Pan Bóg dalej nas prowadził – ktoś zrobił sałatki, ktoś upiekł ciasto, ktoś inny zrobił tort. Ledwo się nam to wszystko zmieściło w samochodzie. Udało się zrobić zakupy i zostawić trochę pieniędzy. Dzień przed uroczystością dowiedzieliśmy się, że chłopczyk marzy o „rowerku Spidermana”. Akurat tego dnia ktoś nam dał dokładnie tyle, ile było potrzebne. A w sklepie czekał na nas ostatni rowerek! Przed drugą edycją, znowu podczas ewangelizacji ulicznej, spotkali starszego człowieka poruszającego się na wózku. Opowiedział im o swoim życiu, zaufaniu Panu Bogu w chorobie i samotności. – Do przygotowania ewangelizacji potrzebne są pieniądze. Ale w chwili spotkania z tamtym człowiekiem byliśmy pewni: najpierw pomożemy jemu – opowiada Asia. – Idziemy jako świadkowie Pana Boga i On obiecał, że nas wyposaży w to, co niezbędne. Postanowiliśmy odnowić domek tego pana. Znalazły się pieniądze na farby, pędzle. I też w tym poprowadził nas Pan. W Miejskim Centrum Kultury zorganizowaliśmy wieczór z naszymi dramami, pantomimami. Z ofiar uczestników kupiliśmy wszystko, co niezbędne. Bóg nam pokazuje, że ludzie potrzebują spotkania z Nim, ale to my jesteśmy Jego narzędziami w tej drodze. Możemy iść na szczyty i robić ewangelizację. Ale nie tylko mamy czynić dobro. My sami musimy być dobrem. – Zauważyliśmy też, że w czasie ewangelizacji w górach bardzo otwieraliśmy się na innych, zawieraliśmy nowe znajomości, przyjaźnie. Nie byliśmy tam dla siebie. Byliśmy dla innych – mówi Danuta Janik. – To nas jednocześnie budowało. – Dzięki temu ja dziś jestem we Francesco Team – śmieje się Kuba Chrapek. – Byłem tylko na jednym szczycie. Ale to wystarczyło. Dziś działam we wspólnocie, mogę łączyć pasję, jaką są góry, ze świadomym wyznawaniem wiary.

Pan działa

– Z zeszłego roku mam takie wielkie doświadczenie tego, co Pan Bóg robi w sercach dzięki ewangelizacji – wspomina Asia. – Spotykaliśmy ludzi, którzy na jednej górze siedzieli gdzieś na uboczu. Za tydzień widzieliśmy ich na kolejnej górze – już się do nas przyłączali. A na trzeciej podchodzili i pytali, kim jesteśmy i co to jest, co tak ich tutaj przyciągnęło... Sabina Jagosz: – Na dwóch szczytach byłam z moim 11-letnim bratem. Chciałam, żeby doświadczył takiej formy wspólnego przebywania, takiej możliwości poznania drugiego człowieka i wspólnej Eucharystii w górach. Myślę, że to też obowiązek dorosłych, żeby młodszym pokazywać, że tam, w górach, można nawiązać relację z Panem Bogiem i znieść ją w doliny. – Zapraszam w góry wszystkich, którzy... nie mają czasu – uśmiecha się Alicja Pieczarka. – Pan Bóg ma zawsze dla nas czas. Tam, w górach, poświęcając Mu te nasze pięć minut, naprawdę możemy odnaleźć i Jego, i siebie na nowo. Ja nigdy nie miałam czasu na góry. Ale dzięki mojej wspólnocie zaczęłam w nie chodzić! – Zachęcam zwłaszcza młodych, żeby poszli w góry i doświadczyli w czasie ewangelizacji, czym jest żywy Kościół – dodaje Kasia Goryl. – W górach towarzyszą nam także siostry zakonne różnych zgromadzeń. One uczą nas takiej niezwykłej radości w Bogu. – W tym wędrowaniu z Dobrą Nowiną porywa mnie to, że my, świeccy, razem z kapłanami wychodzimy do drugiego człowieka, który szuka – może sam nie wie czego. A wielu ludzi dziś szuka. To jest okazja, by pomóc im znaleźć Jezusa – zaznacza Joanna.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama