Nowy numer 44/2020 Archiwum

Gazu, gazu, do obrazu!

Miłosierdzie rodzi miłosierdzie. – Duch Święty wieje jak wichura! Poszedłem do sklepu, a przyszedłem wykąpany! – woła Marek. Kiedy nie ma marudzenia, a jest uśmiech i wytrwałość, są cuda. Małe i duże.

Pielgrzym to takie stworzenie, które wielkich wymagań nie ma. Po całodziennym trudzie wędrówki w upale w szkole jest tylko jedna umywalka na kilkadziesiąt osób? – damy radę! Nikt nie narzeka. A wtedy może się zdarzyć – jak Markowi – że idąc po chleb do sklepu, trafisz na panią ekspedientkę, która znając warunki noclegu w szkole, zaprosi do skorzystania z łazienki.

Prezenty z nieba

Zagapiłeś się wieczorem, nie kupiłeś chleba i marnie wygląda twoje śniadanie przed 30-kilometrową wędrówką? Brat czy siostra z grupy (bo tak się do siebie zwracamy na pielgrzymce) na pewno podzieli się swoim. Albo zaraz rano usłyszysz w kościele, że miejscowe parafianki przygotowały na drogę kanapki, drożdżówki i herbatę dla wszystkich (dla ponad tysiąca osób!!!). A „za rogiem”, w kolejnej mijanej parafii będą czekały już żurek, bigos czy krupnik. Zmęczyłeś się, opadasz z sił wieczorem, bo upał, a dziarsko trzeba było maszerować przez cały dzień? Nagle słyszysz światowe przeboje w wykonaniu orkiestry strażackiej i nogi same się rwą do tańca. Potrzebujesz skorzystać z toalety, a po drodze szczere pole? Oto na najbliższym postoju czeka objazdowa ciężarówka z dziesięcioma niebieskimi toi toiami – przenośnymi toaletami – genialny wynalazek organizatorów pielgrzymki! Wpadasz w bardzo refleksyjny nastrój po kilkudziesięciu minutach słuchania konferencji, odśpiewaniu Różańca czy Koronki do Bożego Miłosierdzia? Rozrzewniasz się, gdy nagle z głośników słyszysz refren „Kawiarenek” Ireny Jarockiej albo „Nie miałem prawie nic” (czyli hymn kleryków) Jacka Lecha? Duch Święty ma dla ciebie kolejną niespodziankę – zaprasza cię do zabawy na malowniczej drodze gdzieś koło Wadowic. Albo: kiedy ostatnio tańczyłeś poloneza? Na studniówce 20 lat temu? Na pielgrzymce masz szansę na powtórkę. I to w gronie 300 osób, w rytm piosenki: „Panu naszemu pieśni grajcie!”.

Ono zawsze wraca

– Mam przed oczami taki obraz z ubiegłorocznego pielgrzymowania – po doświadczeniu dobra człowiek sam chce być dobry dla innych. Bo dobro okazywane innym zawsze wraca – mówił tuż przed startem drugiej diecezjalnej pieszej pielgrzymki do Łagiewnik ks. Krzysztof Walczak. Pielgrzymka to taka specyficzna rzeczywistość, że nawet ci, którzy zostają w swoich domach po opuszczeniu ich miejscowości przez pielgrzymów, idą z nimi. Bo ci zabierają ich w swoich sercach. W czasie czterech dni wędrówki z Bielska-Białej przez Kęty-Podlesie do Malca, Witkowic i Nidka, dalej przez Wieprz, Tomice, Babicę do Wysokiej i wreszcie przez Przytkowice, Polankę Hallera i Radziszów do Mogilan, skąd już prosta droga do Łagiewnik – ponad 1100 pielgrzymów doświadczało naprawdę Bożego miłosierdzia i odbijającego się w nim jak w lustrze miłosierdzia innych ludzi.

« 1 2 3 4 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama