Nowy numer 29/2021 Archiwum

Idzie pasterz, idą owce…

Od kilku tygodni trwa coś, czego już nawet najstarsi górale nie pamiętają: stado owiec pod opieką pasterzy przemierza całe Karpaty. Na czele kroczy baca Piotr Kohut z Koniakowa. To wędrówka jego życia.

Bacowska jedność

Po kilku latach przygotowań udało mu się zgromadzić pokaźną gromadę sprzymierzeńców w kilku krajach. Dzięki nim od maja trwa Redyk Karpacki – Transhumace 2013. Rozpoczęta w Rotbav w Rumunii wyprawa historycznym szlakiem pasterskim zakończy się w połowie września w Czechach. Obecnie pasterze przeszli odcinek prowadzący przez Rumunię i Ukrainę i od kilku dni wypasają owce już w polskich górach. Dziennie pokonują około 15 kilometrów, czyli tyle, ile zwykle na hali. W połowie sierpnia dotrą w Beskidy. – Idziemy więc od Rumunii po Czechy. Wędrówka staje się takim ważnym składnikiem ludzkiego życia, trochę jak pielgrzymka. Człowiek dzięki niej uwalnia się od przywiązania do własności, całej tej dzisiejszej manii posiadania. Tak naprawdę jesteśmy przecież w życiu wędrowcami – i to pasterstwo jest też symbolem. To nie chodzi tylko o owce, ale o sposób na życie – tłumaczy Piotr Kohut. Podczas redyku przewędruje około 1200 kilometrów. – Nie traktujemy tego w kategoriach wyczynu czy survivalu. To jest wydarzenie kulturowe, które ma być impulsem do refleksji i pretekstem do całej serii organizowanych na trasie, głównie przez miejscowych pasterzy i samorządy, imprez popularyzujących kulturę pasterską – dodaje.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama