Nowy numer 29/2021 Archiwum

Ile dzieci zmieści różaniec?

Modlitwa różańcowa rodziców. Podobno na każdym paciorku różańca siedzi anioł. Nie siedzi jednak sam. Setki – jeśli nie tysiące – rodziców z Podbeskidzia postanowiły posadzić obok aniołów swoje dzieci.

Najlepsza inwestycja

– Zadaniem członków róż Różańca rodziców za dzieci jest połączenie modlitwy z przykładem życia – mówi Małgorzata. – Zaangażowanie w dzieło Różańca ma służyć uzdrowieniu relacji między pokoleniami. Jest też świadectwem naszej troski o najmniejsze, najsłabsze i najbardziej zagrożone istoty ludzkie. – Dla większości ludzi oczywiste jest, że warto inwestować w dzieci. Ja wierzę, że ta modlitwa to najlepsza inwestycja – mówi Katarzyna. – A jej owoce widzimy codziennie. Moja mama jest chrzestną mojej kuzynki, która też jest w naszej róży. Kuzynka długo nie mogła znaleźć pracy. Mama tę intencję podejmowała szczególnie w swojej modlitwie i... w bardzo niedługim czasie praca się znalazła! Cały czas czujemy opiekę Bożą. To nie jest tylko „bank niebieski”, w którym jest zdeponowana nasza modlitwa. Jej owoce są widoczne już tu, na ziemi. Sama widzę to codziennie – przy żywiołowym trzylatku nietrudno o różne wydarzenia w domu. A u nas – spokojnie. Ta modlitwa to wielka siła. Doświadczamy z mężem jej zwłaszcza teraz, kiedy nasz Kuba z zapaleniem płuc musiał trafić do szpitala. Codziennie uświadamiam sobie, że za niego modli się dwadzieścia osób... Sześcioletnia Zosia, córeczka Bernadety, łatwo łapie przeziębienia. Trudno zliczyć dni, które musiała opuścić w przedszkolu z powodu choroby. – Ufam, że to moc tej modlitwy, bo od kiedy ją podjęłam, Zosia owszem, katar łapie, ale nie choruje tak ciężko, żeby musiała zostawać w domu. Rodzice podkreślają, że ta modlitwa pozwoliła im dokonać jeszcze jednego odkrycia. Czasem mniej się kiedyś pamiętało o chrześniakach, zwłaszcza tych, którzy mieszkają gdzieś dalej. W róży, nawet jeśli my zapomnimy o intencji, zawsze ktoś modli się za bliskie nam dzieci. – Wiem, że Pan Bóg nie stoi nad nami, żeby nas rozliczać z odmówionych i zapomnianych dziesiątek – wyznaje Bernadeta. – Zdarza mi się jednak obudzić w nocy albo nad ranem z takim przynagleniem i przypomnieniem o tej nieodmówionej modlitwie... 

– Niedawno tłumaczyłam Kubie, jak się modli na różańcu – opowiada Katarzyna. – Chciał spróbować. Odmówił „Ojcze nasz”, a po trzech „Zdrowaś, Maryjo” popatrzył na mnie z rozbrajającym uśmiechem i mówi: „Mamo, fajna ta modlitwa!”.

« 1 2 3 4 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama