• facebook
  • rss
  • Rewolucja Alpha

    Urszula Rogólska

    |

    Gość Bielsko-Żywiecki 40/2017

    dodane 05.10.2017 00:00

    – Czasem wystarczy hasło: „darmowa pizza przez dziesięć tygodni!”. Czasem drobne „przekupstwo”. Ale pizza przestaje działać po kilku spotkaniach i wtedy zaczyna przyciągać to, co najważniejsze… – mówi Gabriel Golenia, licealista z parafii św. Stanisława w Andrychowie.

    W salkach parafialnych u św. Stanisława w Andrychowie – w poniedziałki, w Pisarzowicach – we wtorki. Od 17.30 kilkunastu młodych uwija się przy ustawianiu krzeseł, dekoracji stołów, przynoszeniu słodkich przysmaków podarowanych przez dobroczyńców. Od 18.30 czekają na gości – uczestników młodzieżowej wersji kursu Alpha.

    Pięć liter

    ALPHA – pierwsza litera alfabetu greckiego, początek. Ale tu każda litera jest zarazem skrótem jednego z pięciu wyrażeń. A – anyone can come (każdy może przyjść), L – learning and laughter (nauka i śmiech), P – pasta (z włoskiego: makaron, posiłek), H – help one another (wzajemna pomoc), A – ask anything (pytaj o wszystko).  Alpha to nazwa kursu wprowadzającego w poznanie istoty chrześcijaństwa; zdobycie wiedzy i doświadczenia bliskości Boga podczas dziesięciu cotygodniowych spotkań i weekendu wyjazdowego. Kursy te prowadzi wiele parafii w całej diecezji. Wrażenie robi zwłaszcza zainteresowanie młodych – dla nich przygotowano specjalną wersję spotkań. Po kursie uczestnikom trudno wyobrazić sobie życie bez Jezusa, bez wspólnoty, bez Kościoła.

    Najczęściej spotkania przygotowywane są w edycji wiosennej i jesiennej. U św. Stanisława w Andrychowie 25 września rozpoczęła się już czwarta, a w Pisarzowicach druga edycja. Nad obiema czuwają ks. Adam Wandzel i Izabela Rusinek, w Andrychowie wspólnie z Alfredem Gibasem. Młodzieżową Alphę prowadzi także parafia św. Marcina w Jawiszowicach. Z kolei 6 października zaplanowano pierwsze spotkanie kursu w budynku LUCE Areny w Bielsku-Białej. Tu poprowadzi ją Szkoła Ewangelizacji Cyryl i Metody. To Iza Rusinek i Alfred Gibas przyprowadzili Alphę do Andrychowa. – Sama poznałam kurs w Rychwałdzie, potem zaangażowałam się jako koordynator w Zagórniku – relacjonuje Iza. – W 2016 roku zrodziło się we mnie pragnienie, żeby zorganizować kursy w mojej parafii; obudzić młodych, zaszczepić w nich miłość do Jezusa, żeby poznali Boga żywego, żeby Kościół nie kojarzył im się ze staroświecką strukturą dla babć.Szybko znalazł się sprzymierzeniec, Alfred Gibas. Po rozmowie z księdzem proboszczem Janem Figurą zapadła decyzja o kursie dla młodzieży. – Nie było przeszkolonego zespołu – kontynuuje Iza. – Chcieliśmy zacząć po Światowych Dniach Młodzieży, ale ksiądz proboszcz dał znać, że „robimy już, bo młodzież chce”. Był tu ks. diakon Adam Wandzel. Dowiedziałam się, że on w młodzieży Alphę już wstępnie zaszczepił.

    Kwadrat religijny

    – Ksiądz nas przygotowywał do bierzmowania. Byłem w trzeciej klasie gimnazjum – tłumaczy Gabryś Golenia. – Lubiliśmy księdza i poprosiliśmy, żeby poprowadził dla nas takie religijne kółko zainteresowań. Nie podobało się nam słowo kółko, to wymyśliliśmy „kwadrat religijny”. Ksiądz nam puszczał filmiki z kursu Alpha, dyskutowaliśmy, i mniej więcej wiedzieliśmy, o co chodzi. Na pierwszej Alphie byliśmy jednocześnie uczestnikami i prowadzącymi. Każde spotkanie rozpoczyna pizza. Jest czas na rozmowy w małej grupie, lecz najważniejszy jest wykład tematyczny. Zrezygno waliśmy z filmików, kiedy okazało się, że wszyscy wolą spotkania z żywymi ludźmi, którzy przeżyli swoje nawrócenie. Uczestnicy są podzieleni na kilka 12–5 osobowych grup. W każdej jest lider i dwóch pomocników. W pierwszej andrychowskiej edycji uczestniczyli głównie gimnazjaliści. Kończyli szkolę, szli dalej, więc dołączali ich rówieśnicy z nowych szkół. – Czasem wystarczyło hasło: „darmowa pizza przez dziesięć poniedziałków!”. Czasem drobne przekupstwo. Czasem zachęta, że pozna się fajnych ludzi – mówi Gabryś. – Pizza przestaje działać po trzech, czterech spotkaniach, a wtedy zaczyna przyciągać to, co najistotniejsze… – Ks. Adam zrobił fantastyczną robotę w szkole. Później jest już prościej… Kiedy naprawdę spotkasz żywego Jezusa, chcesz przyprowadzić do Niego następnych. To jak kamień rzucony w wodę, który zatacza coraz szersze kręgi – dodaje Iza. Na drugą edycję przyjechali także młodzi z Pisarzowic, gdzie po święceniach kapłańskich trafił ks. Adam. To oni dziś tworzą zespół dla rówieśników w swojej parafii.

    Przyjeżdżają Pisarzowice

    – Kiedy ks. Adam zaproponował wyjazdy do Andrychowa, zgodziłem się – mówi Janek Trembla z Pisarzowic. – Tam działałem jako uczestnik, a teraz już w zespole. Chciałem pojechać, bo pomyślałem, że może się z tego zawiąże jakaś grupa młodzieżowa u nas. Choć od dziecka jestem w Kościele, tam się dowiedziałem wiele ciekawych rzeczy – m.in. poznałem naukowe dowody na istnienie Jezusa. Po kursie chciałem, żeby jak najwięcej moich kolegów mogło w czymś takim uczestniczyć. O trudnych teologicznych rzeczach mówi się zrozumiałym językiem. Przychodzą prowadzący, którzy wiedzą, co to jest kryzys wiary, mówią na przykładzie własnego życia – to bardzo do mnie trafia. Jakub Tora także mocno przeżył Alphę. – Każdy z nas, z Pisarzowic, trafił do innej grupy. Nikogo nie znałem. Zobaczyłem, że to jest plus – możesz być szczery i otwarty. To ludzie mnie tam co tydzień przyciągali. Dużo się u mnie zmieniło. Inaczej traktuję ludzi. Kiedyś mało szanowałem innych, różniących się ode mnie. Dziś już tak nie jest. Kacper Ogrodzki z Godziszki, który teraz pomaga w Pisarzowicach, był również w pierwszej andrychowskiej ekipie. – Najpierw przyciąga pizza. Potem czeka się na ludzi i na rozmowy z nimi. Tam doświadczyłem mocy modlitwy. Chodzę do klasy, w której do wiary przyznaje się kilka osób. Alpha dała mi więcej odwagi do przyznawania się do Jezusa. – Atmosfera spotkań jest wspaniała – mówi Martyna Markiel z Hecznarowic. – Nikt nie ocenia wypowiedzi innych, nawet jeśli ktoś powie coś kompromitującego. Mamy pewność, że to zostaje między nami. Większość z nas uważa się za chrześcijan, lecz często nie znamy Jezusa, nie potrafimy mówić o Nim. Alpha pomaga to zmienić. Nie znałam wielu form modlitwy. Kiedy wcześniej słyszałam o modlitwie w językach, byłam przerażona. A tu sama jej doświadczyłam na sobie. – Poznaje się masę fajnych ludzi – dodaje Marta Kania z Pisarzowic. – Wyjaśniło mi się wiele pytań w kwestii wiary. Dzięki temu łatwiej zabierać głos w dyskusjach na temat wiary. Dzięki Alphie mam zupełnie inną więź z Jezusem – nie jest już kimś odległym.

    Kościółkowi ludzie

    Od pierwszej edycji z andrychowskim zespołem jest Szymon Trzepaczka. – Byłem w oazie. Zadzwoniła koleżanka z pytaniem, czy chciałbym dołączyć do zespołu. Zgodziłem się i… zostałem. Trafiła też tu moja siostra Natalia. W trochę specyficzny sposób… Obiecałem jej pięć złotych za każde spotkanie. – Chodzę na oazę, więc myślałam, że już nikt mi nie powie nic ważnego. Myślałam, że o Bogu to ja już wszystko wiem – opowiada Natalia. – Okazało się jednak, że chodzi nie tylko o wiedzę. Choć ta była dla mnie cenna – przypomniałam sobie podstawy mojej wiary. Ale teraz naprawdę przyjęłam do serca tę prawdę, że Jezus jest moim Panem. Przyszłam na Alphę w bardzo trudnym dla mnie czasie. Na weekendzie wyjazdowym działy się cuda. Bardziej uświadomiłam sobie wartość Mszy św. Nie mamy nic ważniejszego niż Eucharystia. – Byłem sceptycznie nastawiony do Alphy – mówi Gabriel. – Wtedy od 6,5 roku pełniłem funkcję lektora. Uchodziliśmy za takich kościołkowych ludzi. Bardzo rygorystycznie podchodziłem do liturgii. Ważniejsze były dla mnie właściwie wykonane czynności niż relacja z żywym Bogiem. Na Alphie dowiedziałem się, jak daleko mi do Jezusa. Otworzyłem się na Boga, na innych ludzi, znalazłem przyjaciół. Alpha pozwala mi dostrzec, jaki jest Kościół i Pan Bóg naprawdę. Nie jest surowym sędzią, który rozgniewany wypatruje grzesznika… Jest Tatą kochającym jak nikt.

    Alpha działa

    Alpha to droga. Celem jest znalezienie swojego miejsca w Kościele. – Alpha najpierw daje im środowisko, w którym mogą się odsłonić, podyskutować na tematy, których gdzie indziej nie poruszają – podkreśla ks. Adam. – A przy tym mają darmowy posiłek. Nie nakładamy im żadnych schematów, nie mówimy, jak mają myśleć. Sami wyciągają wnioski. Weekend alphowy, gdzie doświadczają mocy Pana Boga, jest dopełnieniem kursu. To niesamowite widzieć młodych, którzy na modlitwie płaczą, śmieją się, są radośni. Może w domu modlili się cicho, może się wstydzili. Teraz widzą, że mogą modlić się na głos, wstawiać za sobą nawzajem. Cieszę się też, że mamy przychylność obu księży proboszczów: ks. Janusza Gacka w Pisarzowicach i ks. Jana Figury w Andrychowie. – Podrzucone to dziecko, a jaką radość przynosi w parafii! – śmieje się ks. Jan Figura, mówiąc o Alphie, która trafiła do Andrychowa z Zagórnika. – Przyznaję, że początkowo wątpiłem w sukces. Myślałem, że bardzo trudno jest ściągnąć młodzież do kościoła. Ale gdy zobaczyłem, z jakim zapałem przyszli na pierwsze spotkanie, potem odbyło się kolejne i następne, uznałem, że tu dzieje się coś wielkiego, Bożego. To swoiste apostolstwo pociąga innych. Rodzice mówią, że młodzież się zmienia, chce się modlić w domu, chętniej chodzi do kościoła. Chcą być bliżej Boga... Alpha wydaje owoce. Widzę to.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      przewiń w dół