• facebook
  • rss
  • Rocznica cudu w Oświęcimiu

    ks. Jacek M. Pędziwiatr

    dodane 13.09.2017 09:40

    Bomba przesunęła ołtarz o kilka metrów. Ale kościół nie odniósł najmniejszego uszczerbku.

    13 września 1944 roku nad Oświęcim nadleciał kolejny klucz amerykańskich bombowców Consolidated B-24 Liberator. Ich celem była fabryka chemiczna I. G. Farben, produkująca na potrzeby armii. Cel bombardowania - jak wspominają najstarsi mieszkańcy miasta - wytyczył dymnym kręgiem samolot zwiadowczy. Być może wskutek zniesienia oznakowania przez wiatr lub pomyłki nawigatorów część bomb zamiast na fabrykę spadła na miasto, w tym także na cmentarz parafialny.

    Aż sześć bomb uderzyło w zakład salezjański. Jedna z nich trafiła w zewnętrzną ścianę prezbiterium. Ześlizgnęła się po nie, pozostawiając niewielką rysę. Kościół nie ucierpiał od niej w najmniejszym stopniu. Nawet kawałek tynku nie oderwał się od ściany. Natomiast przylegający do świątyni budynek, który pięć miesięcy wcześniej Niemcy zaadaptowali na kinoteatr, który miał być miejscem wytchnienia i rozrywki dla załogi KL Auschwitz, został doszczętnie zniszczony. Siła wybuchu spowodowała jedynie, że ołtarz główny z wizerunkiem Matki Bożej Wspomożenia Wiernych przesunął się o kilka metrów.

    Ołtarz z obrazem MB Wspomożycielki przesunął się o kilka metrów.   Ołtarz z obrazem MB Wspomożycielki przesunął się o kilka metrów. Ks. Jacek M. Pędziwiatr /Foto Gość - Gdyby tak trafiło w kościół klasztorny, dałbym całej radzie (miasta) wybornego wina - podsumował zdarzenie niemiecki burmistrz Oświęcimia, Butz. Nie przypuszczał wówczas, że podczas kolejnego nalotu bombowego w Boże Narodzenie 1944 roku w gruzach legnie jego willa.

    Oświęcimski kinoteatr dla Niemców był chlubą burmistrza Butza. Nowoczesny obiekt w kształcie podkowy, jeden z najpiękniejszych tego rodzaju budynków w Europie Wschodniej, ozdobiony marmurami i złoceniami, mógł pomieścić 540 osób.

    Każdego dnia dwukrotnie wypełniał się widzami: żołnierzami, inżynierami fabryki I. G. Farben i innymi funkcjonariuszami niemieckimi. Po bombardowaniu nie pozostał z niego kamień na kamieniu. W powszechnej opinii mieszkańców jego zburzenia przy jednoczesnym ocaleniu kościoła salezjańskiego uchodzi do dziś za wyjątkowy i cudowny znak działania Bożej Opatrzności.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    przewiń w dół