• facebook
  • rss
  • Bóg Ojciec w akcji

    Urszula Rogólska

    |

    Gość Bielsko-Żywiecki 28/2017

    dodane 13.07.2017 00:00

    Ponad dwudziestu osadzonych w cieszyńskim zakładzie karnym zdecydowało się wziąć udział w ewangelizacyjnym kursie Nowe Życie, poprowadzonym przez kapelana o. Rafała Koguta OFM i pięciu mężczyzn ze wspólnot charyzmatycznych.

    Ojciec Rafał jest przekonany: – To Duch Święty podpowiada takie wyzwania, a dodatkowo sprzyja nam otwartość dyrekcji zakładu karnego na realizowanie takich inicjatyw. Franciszkanin, posługujący tu jako kapelan, razem ze Stanisławem Machejem z cieszyńskiej Odnowy w Duchu Świętym, Bartłomiejem Kukuczką i Mateuszem Rudnikiem ze wspólnoty Ogień Boży w Istebnej oraz Ryszardem Sikorą i Romanem Dawidem ze Szkoły Nowej Ewangelizacji „Zacheusz” poprowadzili trzydniowy kurs Nowe Życie dla osadzonych. Mężczyźni mówili więźniom o bezwarunkowej miłości Bożej, o grzechu i odkupieniu, jakie przyniósł Jezus Chrystus, i mocy, jaką daje Duch Święty. Każdy z nich mówił o swoim doświadczeniu spotkania z Jezusem w najdramatyczniejszych sytuacjach swojego życia. – Te kilka lat mojej posługi pokazuje mi, że naszym zadaniem jest siać. Czy głoszenie Dobrej Nowiny zmienia życie osadzonych, przynosi owoce? Nie wiemy i być może nigdy się nie dowiemy.

    To zostawiamy Panu Bogu – dodaje o. Kogut. Od siedmiu lat więźniów odwiedza Stanisław Machej: – Osoby, które przyszły na kurs, podejrzewały, że przyszły na „zwykłą” Eucharystię. Byli zaskoczeni tym, co słyszeli – po odczytywaniu kolejnych słów Pisma Świętego i tłumaczeniu ich początkowe zamknięcie ustępowało otwarciu, pojawiały się łzy w oczach. Byłem poruszony tym, z jaką mocą działa słowo Boże. Bartłomiej Kukuczka towarzyszy o. Rafałowi od trzech lat. – Uwielbiam widzieć Boga w akcji, jak działa, jak przemienia ludzi. Tutaj widziałem, jak ci poranieni, ale pewni siebie chłopcy zmieniali się, widząc swoje odbicie w lustrze i adresowane do nich słowa: „Tyś jest mój Syn umiłowany”. – Mam Biblię, czytam ją tu codziennie, a dziś czułem, że dzieje się coś niezwykłego. Wiem, że to Duch Święty, bo On chce w nas działać – mówi Mariusz, za którym rok odsiadki, a przed nim – kolejne 1,5 roku. – Najbardziej poruszyły mnie słowa, że „góry mogą ustąpić i pagórki się zachwiać”, ale nawet wtedy Bóg będzie mnie kochał cały czas tak samo… Więcej na: bielsko.gosc.pl.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      przewiń w dół