• facebook
  • rss
  • O Józefach ze Złotych Łanów

    Urszula Rogólska

    dodane 17.03.2017 22:39

    - Kiedy w niedzielę na Mszy św. zerkam na pana Józefa Jarosza, zawsze przychodzi mi do głowy ta myśl: jak on się czuje, stojąc w miejscu, które powstało w ogromnej mierze dzięki jego odwadze i determinacji... - mówi Maksymilian Pryga.

    Złote Łany i parafia św. Józefa pojawiają się niemal w każdej opowieści o konklawe, na którym kard. Karol Wojtyła został wybrany na papieża. Bo właśnie w 1978 r. przebywał na wizytacji w parafii Opatrzności Bożej w Białej, odwiedzając także rozwijający się tu dynamicznie ośrodek duszpasterski na Złotych Łanach, rozrastającym się osiedlu robotniczym w Bielsku-Białej...

    124 delegacje

    Razem z Maksymilianem Prygą oglądamy misternie przygotowany album z czarno-białymi zdjęciami, wykonanymi w 1978 r., podczas wizytacji kard. Karola Wojtyły przez Janusza Frączka, parafianina ze Złotych Łanów. Szukamy znajomych twarzy, domyślamy się, które zdjęcia powstały w pierwszych salkach katechetycznych, mieszczących się w prywatnych domach państwa Glondysów i Sokołowskich.

    - Od 30 lat, czyli od urodzenia, mieszkam na Złotych Łanach. Odkąd pamiętam, słyszałem o 124 delegacjach, które w latach 70. i 80. chodziły do urzędów wszystkich szczebli z petycją o zezwolenie na budowę kościoła św. Józefa. Byłem ciekawy, kto się kryje za tą enigmatyczną liczbą... - mówi Maksymilian Pryga.

    Od najmłodszych lat interesowała go historia, szczególnie historia najnowsza, lata 70., relacje państwo-Kościół. - Zacząłem więc pisać pracę licencjacką o „Solidarności” na Podbeskidziu. A „Solidarność” tutaj to w dużej mierze FSM, czyli Fabryka Samochodów Małolitrażowych - opowiada pan Maksymilian. - A stąd już prosta droga na Złote Łany, bo tu wybudowano hotele robotnicze FSM-u. Zaczęły powstawać wieżowce. To miało być totalnie świeckie osiedle. Bez kościoła. Tymczasem okazały kościół stoi. Jak to się stało?

    Kim są cisi bohaterowie?

    Po obronieniu prac licencjackiej i magisterskiej, postanowił zająć się tym, co w trakcie zbierania do nich materiałów go zafascynowało - kim są anonimowi bohaterowie, którzy o kościół św. Józefa walczyli z narażeniem własnego życia, zdrowia, swoich rodzin? Którzy chodzili do komunistycznych dygnitarzy - do pierwszego sekretarza w Warszawie, do wojewody bielskiego, do prezydenta miasta?

    - Na Złotych Łanach zebrano wówczas ponad 4 tys. podpisów pod petycją, by kościół mógł tu stanąć. Kto te podpisy zbierał? Mało tego - sam kardynał Karol Wojtyła napisał kilka listów do różnych notabli komunistycznych w sprawie Złotych Łanów. Odkryłem, że to historia bez precedensu! Historia takiej małej Nowej Huty w Bielsku-Białej - mówi M. Pryga.

    W efekcie dziennikarskich poszukiwań, zebrał najcenniejszy materiał na temat walki o kościół na Złotych Łanach w latach 70. i 80. - są nim relacje kilkunastu świadków i uczestników tamtych wydarzeń. Był przekonany - z zebranych świadectw powinna powstać publikacja - dla przyszłych pokoleń, dla jego córeczek, dla obecnych mieszkańców osiedla, którzy nie zdają sobie sprawy z historii tego miejsca. Do przygotowania książki Maksymilian Pryga zaprosił historyka Tomasza Kowalika. On jest odpowiedzialny za przedstawienie w publikacji zarysu dziejów Polski i relacji państwo-Kościół w tym czasie.

    Książka miała się ukazać na tegoroczne wspomnienie św. Józefa, patrona parafii. Ze względu na trudności techniczne, ukaże się jednak nieco później.

    «« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    przewiń w dół