• facebook
  • rss
  • Płonie w nich ogień

    tm

    dodane 01.12.2016 00:00

    Srebrny jubileusz świętowano z rozmachem. Podczas dziękczynnej Mszy Świętej i spotkania z absolwentkami padło wiele słów wdzięczności dla Sióstr Szkolnych de Notre Dame.

    Wraz z nimi za Bożą opiekę podziękował bp senior Tadeusz Rakoczy, który przewodniczył Eucharystii w katedrze. Jak podkreślał, pracy kolejnych sióstr towarzyszyła nie tylko troska o zapewnienie podstawowych potrzeb podopiecznych, ale też o ich wychowanie chrześcijańskie, o pełny rozwój, prowadzący do życiowej dojrzałości i wolności. Bp Rakoczy przypomniał, że bursa stała się kontynuacją wspaniałej pracy oświatowej, którą zgromadzenie prowadziło w Bielsku od 1859 r. do czasu II wojny światowej, a której w czasach komunistycznych siostrom zakazano. – Dziękujemy za te słowa, które przypomniały nam wszystkim, że jesteśmy po to, aby prowadzić siebie oraz innych do świętości – odpowiadały siostry. Za 25-letnią służbę wszystkich sióstr i kapłanów dziękowały dawne i obecne mieszkanki bursy, a także ich rodzice. Artystyczną formą podziękowania stał się też „Taniec ognia”, którym rozpoczęło się spotkanie w bursie. Tu na wystawie zdjęć i wertując kroniki, można było prześledzić minione lata. Wspominano kierujące bursą siostry: Eugenię, Emmanuelę, Małgorzatę, Natanaelę, Ewelinę.

    Do wspomnień zachęcała obecna dyrektor bursy: siostra Rachel. – Cieszę się, że dane mi jest kontynuować tak piękne dzieło – przyznawała z dumą. O ogniu, który płonie w nich do dzisiaj, mówiły także absolwentki, dziś żony i matki. Zgodnie podkreślały, że doświadczenie wielkiego ciepła, ale też kształtowana przez siostry delikatnie i konsekwentnie postawa moralna pomogły iść w życiu właściwą drogą. – Pokazały nam, że zasady w życiu nie są po to, żeby ich tylko przestrzegać, bo tak trzeba. Zrozumiałyśmy tu, że zasady pozwalają nam żyć dobrze, to znaczy tak, żeby Jezus był z nas zadowolony – tłumaczyły. Wiele dziewcząt uczyło się w szkołach artystycznych: muzycznej, plastycznej. – Mieszkałam tu pięć lat, kiedy uczyłam się w liceum plastycznym – wspominała Elżbieta Labzik z Ochab. – To był czas dla mnie bardzo ważny, bo przygotował mnie do dalszej drogi duchowego rozwoju. Absolwentki świetnie zapamiętały też codzienną życzliwość sióstr i... smaczne jedzenie. – To się wcale nie zmieniło! – uśmiechały się obecne mieszkanki bursy Magda i Kasia, zapraszając gości na poczęstunek. – Podoba nam się tutaj, siostry są zawsze przyjazne, uśmiechnięte, a jak trzeba, to na pomoc w matematyce też można liczyć. Do dyspozycji mamy salę komputerową – wyliczają.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      przewiń w dół