• facebook
  • rss
  • 35 lat temu...

    dodane 01.12.2016 00:00

    Od 13 do końca grudnia 1981 r. na Podbeskidzia uwięziono 150 osób. W kolejnych miesiącach ta liczba wzrosła dwukrotnie.

    Stan wojenny oznaczał wojnę uzbrojonej komunistycznej władzy z bezbronnym narodem. Każdy sprzeciw wywoływał surowe szykany. Zaangażowani wcześniej w pamiętny wielki strajk Podbeskidzia z przełomu stycznia i lutego 1981 r. związkowcy „Solidarności” oraz tysiące pracowników zakładów Bielska-Białej i całego regionu pokazali już wcześniej, że stać ich na odwagę. Na transparentach pisali: „Chcemy prawdy i wolności”. Do dziś historycy zwracają uwagę, że podbeskidzki strajk był wyjątkowym wydarzeniem, w którym nie chodziło o postulaty pracownicze, ale obywatelską niezgodę na nieuczciwość rządzących. To, co wydarzyło się w niedzielę 13 grudnia, zaskoczyło wszystkich.

    Niektórzy postanowili zaprotestować przeciw bezprawiu od razu, inni trochę później. Płacili za to najczęściej bardzo wysoką cenę, bo Służba Bezpieczeństwa zaciekle tropiła każdy najdrobniejszy przejaw buntu, a sądy wydawały natychmiast surowe wyroki, sięgające 6 lat więzienia. Taki wyrok usłyszał m.in. Patryk Kosmowski, ukrywający się przed władzami szef naszego regionu „Solidarności” Skazywano nie tylko za działalność przeciwko rozporządzeniu o stanie wojennym, ale bywały w sentencjach wyroków także absurdalne sformułowania stwierdzające, że oskarżony jest winny, bo „było możliwe, że taką działalność podejmie”... Każda przekazana ulotka, gazetka, jej druk czy posiadanie, niosły wielkie ryzyko. A mimo to na Podbeskidziu powstała konspiracyjna struktura „Solidarności”, czyli Regionalna Komisja Wykonawcza „Trzeci Szereg”. Ukazywał się biuletyn informacyjny, działało podziemne Radio Solidarność, prowadzona była pomoc dla rodzin skazanych, internowanych i ukrywających się działaczy.

    Samotny strajk

    Wśród tych, którzy na Podbeskidziu nie poddali się po 13 grudnia, był Wiesław Pyzio, wówczas młody pracownik Andrychowskiej Fabryki Maszyn. Miał wtedy 22 lata, a za sobą czas intensywnego dojrzewania do wolności. Pamiętał strajki w Radomiu i to, jak przeżył wybór Polaka na papieża. Potem przyszła „Solidarność”. – Można było nie jeść przez parę dni, tylko żyć tym, co się działo wokół nas – wspomina ze śmiechem. – Razem z Wieśkiem Bakalarskim, Staszkiem Sordylem i moim bratem Arkiem próbowaliśmy od razu 13 grudnia zareagować. W poniedziałek od 7.00 zaczął się strajk w AFM, ale po paru godzinach przyjechali żołnierze, straszyli wyrokami, jeśli nie zrezygnujemy. Ludzie się bali – relacjonuje pan Wiesław. Jeszcze 13 grudnia przeczytał konstytucję i odkrył, że stan wojenny ogłoszono nielegalnie. Po dwóch dniach zrywania plakatów z rozporządzeniem o ogłoszeniu stanu wojennego doszedł do wniosku, że trzeba protestować bardziej zdecydowanie. – Tylu ludzi pozamykali. Założyłem biało-czerwoną opaskę i poszedłem do zakładu. Strajkowałem sam. Podobnie jak Rysiek Majdzik ze Skawiny, o którym dowiedziałem się później – mówi Pyzio. Z zakładu usunięto go siłą. Kiedy go wynosili, śpiewał „Jeszcze Polska nie zginęła”. To zostawiło w ludziach ślad... Wyrokiem sądu został skazany na 3 lata więzienia i 2 lata pozbawienia praw obywatelskich. Więziony był m.in. w Raciborzu, Strzelcach Opolskich, Kłodzku. Wypuszczony po niespełna 1,5 roku dzięki amnestii, nadal się nie poddawał. Uczył się drukowania jeszcze przed stanem wojennym. Powielacz stał w domowej piwnicy. Kiedy wyszedł z więzienia, zaangażował się niemal natychmiast w konspiracyjny druk i kolportaż podziemnych wydawnictw. Organizował sieć kolporterów, punkty przekazywania bibuły. Drugi wyrok brzmiał: 2,5 roku pozbawienia wolności. Tym razem spędził za kratami rok. Tak Wiesław Pyzio został jedynym na Podbeskidziu skazanym dwukrotnie podczas stanu wojennego i łącznie przesiedział 2,5 roku. W tym czasie w obronie praw więźniów politycznych wielokrotnie podejmował głodówki protestacyjne. Jednym ze współwięźniów był Władysław Frasyniuk. Po tym, jak funkcjonariusze pobili Frasyniuka w więzieniu, Pyzio opisał to na bibułce do papierosów i mimo surowej kontroli osobistej zdołał przemycić i przekazać gryps księdzu w czasie więziennej Mszy Świętej. Następnego dnia o pobiciu Frasyniuka wiedział już cały świat, bo jego gryps czytano w Radiu Wolna Europa... Po latach – i kolejnym procesie sądowym – za swoją działalność otrzymał jedynie zwrot zarobków utraconych w wyniku bezprawnego uwięzienia. I niczego nie żałuje. – Tak trzeba było. Dla Polski. Dziś już wielu kolegów nie żyje. Może dlatego, że to kosztowało wiele nerwów. Mnie było łatwiej, bo nie miałem jeszcze wtedy rodziny – zastanawia się Pyzio, wciąż zastrzegając, że wcale nie był jakimś szczególnym bohaterem. – Tylu ludzi się narażało, a potem, w demokracji, o nich już nikt nie mówił. A zasłużyli na pamięć –  podkreśla. Sam zabiera się za opisanie tych, z którymi zetknął się w podziemiu. I został jednym z założycieli stowarzyszenia Podbeskidzie – Wspólna Pamięć.

    Ludziom wielkiej odwagi

    – To wszystko wiązało się z wielkim ryzykiem. Ludzie działali z narażeniem swojego bezpieczeństwa, ryzykowali przyszłość swoją i swoich rodzin. Ryzykowali swoim zdrowiem i życiem, żeby przypominać innym, że nie wolno godzić się na zło. Wiele im wszyscy zawdzięczamy – mówi Bogdan Szozda z „Solidarności”, który objął funkcję prezesa założonego niedawno w Bielsku-Białej stowarzyszenia Podbeskidzie – Wspólna Pamięć. Jego członkowie założyciele chcą bronić pamięci o tamtych bohaterach, a kiedy trzeba, także im pomagać. Bo nieraz, z różnych powodów, osoby zaangażowane w czasie stanu wojennego w walkę z bezprawiem, dziś żyją w biedzie, nie mają pracy, potrzebują pomocy w chorobie czy trudnym położeniu prawnym. Wśród członków stowarzyszenia są ludzie, którzy sami działali w podziemiu. Są konspiracyjni drukarze czy związkowcy, którzy mają za sobą wyroki i różne szykany. Są też inni, którzy po prostu nie mogą bezczynnie patrzeć... – Boli nas, że cierpią bohaterowie, a ich zasługi i ofiary ze względów konspiracyjnych są słabo znane nawet w najbliższym środowisku. Z pewnością na taką sytuację nie zasłużyli. Często pomocy materialnej, medycznej, prawnej pilnie potrzebują też wdowy po nich – dodaje prezes Szozda. Stowarzyszenie chce proponować taką pomoc. Obecnie poszukuje i środków, i wolontariuszy, którzy będą chcieli pomagać. – Niewątpliwie równie ważna, jak reakcja na indywidualne problemy tych osób, będzie dla nas troska, by przywrócić należną bohaterom pamięć, a razem z nią – także naturalny szacunek dla ich odwagi, uczciwości, niezłomności – wyjaśniają członkowie zarządu stowarzyszenia: Bogdan Szozda, Władysława Bobowska i Andrzej Solecki. Aby trafić z pomocą tam, gdzie jest potrzebna, potrzebują informacji. – Prosimy o kontakt samych działaczy opozycyjnych albo ich rodziny czy przyjaciół. Po 35 latach trzeba odnowienia kontaktów, żeby dotrzeć do wszystkich, którzy się kiedyś angażowali w obronę naszej wolności – apelują członkowie stowarzyszenia. Kontaktować się można za pośrednictwem strony internetowej stowarzyszenia: www.podbeskidziewp.pl (tam też więcej o działalności stowarzyszenia PWP) lub telefonicznie pod numerem: 502 273 376. – Zapraszamy do dzielenia się wspomnieniami i wiedzą, a także pomocą. To z jednej strony ważne dla tych osób, które z takim poświęceniem upominały się o wolność, ale jest też niezwykle ważne dla współczesnego młodego pokolenia, aby lepiej poznało przeszłość własnych rodziców czy dziadków i fundament wartości, na których opiera się życie mieszkańców Podbeskidzia – uważa Bogdan Szozda. Pierwszą taką okazję daje otwarte spotkanie, na które stowarzyszenie zaprasza tuż przed 35. rocznicą wprowadzenia stanu wojennego. •

    Pamiętamy!

    Stowarzyszenie „Podbeskidzie – Wspólna Pamięć” zaprasza na spotkanie poświęcone wydarzeniom sprzed 35 lat i ich uczestnikom. Spotkanie odbędzie się 10 grudnia o 11.00 w sali sesyjnej bielskiej placówki zamiejscowej Urzędu Wojewódzkiego, przy ulicy Piastowskiej 40. W programie: prezentacja stowarzyszenia, referat „Stan wojenny na Podbeskidziu” Artura Kasprzykowskiego (IPN), a także koncert „Muzyka serca i rozumu” Józefa Brody i Janusza Kohuta. Msza Święta w intencji wszystkich, którzy ucierpieli wskutek stanu wojennego, zwłaszcza na Podbeskidziu, sprawowana będzie w bielskim kościele Trójcy Przenajświętszej 13 grudnia o 18.00. Więcej na: www.podbeskidziewp.pl

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      przewiń w dół