• facebook
  • rss
  • Spowiedź

    ks. Jacek M. Pędziwiatr

    dodane 24.11.2016 13:15

    Wybierz danie, zapłać i... nie zjedz.

    Pierwsze kazanie rekolekcyjne:
    - Trzeba starać się jak najlepiej zarabiać… - zaczął kaznodzieja.
    - Świetnie mówi – jeden ze słuchaczy trącił sąsiada w ławce.
    - Powiem więcej: nie tylko jak najlepiej zarabiać, ale też jak najwięcej z tego odłożyć…
    - No nie – ucieszył się znów nasz słuchacz. - Nie przypuszczałem, że spotkam jeszcze tak życiowego księdza.
    - A teraz najważniejsze… - kaznodzieja zawiesił głos. – Wszystko po to, by móc jak najwięcej rozdać ubogim!
    - No i takie dobre kazanie diabli wzięli - westchnął z zawodem komentator.

    Kościół zabiera się za zarabianie pieniędzy. W Bielsku-Białej Caritas diecezjalna otworzyła stołówkę. Można zjeść obiad na miejscu, możne zamówić sobie z przywozem do domu, można opłacić komuś, kto nie ma pieniędzy. Przedsięwzięcie obliczono tak, by przynosiło zyski, które można przeznaczyć na rozwój pomocy ubogim. Stołówka działa od kilku tygodni. Zlokalizowana jest w peryferyjnej dzielnicy, kawał drogi od centrum miasta, ale to nie przeszkadza jej się rozwijać z dnia na dzień. Zainteresowanie obiadami jest, mimo kiepskiej lokalizacji i sporej konkurencji, nadzwyczajne. To pierwszy powód do zadowolenia.

    Drugi powód do zadowolenia jest taki, że tym dobroczynnym interesem nie kręcą duchowni, ale laikat. Po z górą półwieczu wciąż trwa recepcja ostatniego Soboru. I trochę tak, jak chciał papież Benedykt, księża pozostają specjalistami od ewangelizacji, kucharze biorą się za gotowanie, a menadżerowie rozkręcają interes.

    Trzeci powód do zadowolenia: zyskują ci, którzy potrzebują zarówno duchowej, jak i kuchennej strawy. Kościół wypełnia w ten sposób swoją pierwotną misję: głoszenia Jezusa i zaradzania potrzebom ubogich. Wiara pozostaje żywa dzięki uczynkom.

    Wiem, że pojęcia „Kościół” i „zarabianie pieniędzy” komuś mogą się źle kojarzyć. Być może kogoś nawet zestawienie tych dwóch zgorszy. Trudno. Niezmiennym pozostanie fakt, iż nakarmić i napoić ubogiego, to nie jest zwykła, pobożna zachęta. To honorowy kodeks postępowania człowieka ochrzczonego, według którego Chrystus osądzi każdego z nas. A zaradzaniu potrzebom ubogich same chęci nie wystarczą. Potrzebne są również środki.

    Czy przy okazji adwentowej spowiedzi można w konfesjonale za pokutę zadać komuś, by poszedł na obiad do stołówki Caritas? Ależ oczywiście! Trzeba powiedzieć penitentowi: idź, wybierz danie, zapłać i... nie zjedz. Oddaj ubogiemu. Ale „fajna” spowiedź by to była.

    O stołówce Caritas w Bielsku-Białej Lipniku pisaliśmy TUTAJ.

    «« | « | 1 | » | »»

    oceń artykuł

    Reklama

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    przewiń w dół