• facebook
  • rss
  • Miłosierni jak Ojciec

    Alina Świeży-Sobel

    |

    Gość Bielsko-Zywiecki 39/2016

    dodane 22.09.2016 00:00

    Minął rok od chwili, kiedy po uroczystym powitaniu na Rynku w Cieszynie rozpoczęła się peregrynacja łagiewnickiego obrazu Bożego Miłosierdzia i relikwii św. Faustyny oraz św. Jana Pawła II przez wszystkie parafie naszej diecezji. Wielki pochód Jezusa Miłosiernego to tłumy wzruszonych wiernych na uroczystych powitaniach i długie godziny adoracji, w czasie których przemieniały się serca.

    tekst i zdjęcia Alina Świeży-Sobel alina.sobel@gosc.pl Od 20 września 2015 roku trwa ta przemiana. W wielu sercach dokonywała się niemal natychmiast. – Adoracja trwała przez całą noc i ani na chwilę kościół nie pustoszał. To, co najbardziej cieszy, to fakt, że wiele osób przystąpiło do spowiedzi świętej. Myślę, że będą owoce tej modlitwy, zwłaszcza coraz głębiej rozumiana postawa otwartości na drugiego człowieka – mówił tuż po pożegnaniu peregrynujących znaków Bożego miłosierdzia ks. kan. Tadeusz Pietrzyk, proboszcz z Istebnej. O tych owocach mówią składane w kolejnych parafiach bardzo osobiste świadectwa, zapisywane w księdze świadectw. Owocem są też modlitwy o przemianę serc tych, którzy zbłądzili. – Spróbujmy wyjść do tych, do których nikt nie wyszedł, żeby im objawić, że Bóg Miłosierdzia czeka z wyciągniętymi ramionami i z gotowością przygarnięcia, jeśli tylko człowiek zechce przyjąć to Boże słowo – apelował podczas powitania obrazu Pana Jezusa Miłosiernego w naszej diecezji bp Roman Pindel.

    Wirtualna modlitwa w Lesznej

    W wielu parafiach przeżycie peregrynacji zostawiło też trwały ślad w życiu religijnym wspólnoty parafialnej: odprawiane systematycznie w trzeci piątek miesiąca nabożeństwa do Bożego Miłosierdzia. Tak jest na przykład w Lesznej Górnej, gdzie comiesięczne nabożeństwa sprawowane są po wieczornej Mszy Świętej. Tu owocem peregrynacji stała się też nowa parafialna grupa: Wspólnota Otuleni Modlitwą. Na liście należących do niej członków jest już przeszło 60 osób z parafii liczącej niewiele ponad 200 wiernych. Grupę tworzą też osoby spoza parafii. – To trochę nietypowa grupa, bo w jej w codziennym funkcjonowaniu mocno pomaga łączność internetowa – przyznaje ks. Mateusz Kierczak, proboszcz parafii. – Sama grupa właściwie jest wyłącznie wirtualna, bo tworzy się poprzez pośrednictwo naszej parafialnej strony internetowej. Tak można zgłosić się do niej. Na stronie też przyjmowane są intencje osób proszących o modlitwę, a każdy z należących do wspólnoty zobowiązuje się, by codziennie wieczorem, około godziny 21, modlić się w tych intencjach. Jak zaznacza ks. Kierczak, grupa wciąż się powiększa, a wraz z nią w pewien sposób poszerza się także parafia. – Zgłaszają się do wspólnoty osoby z różnych stron Polski. Dołączył też pewien Polak mieszkający we Francji – i modlimy się do Bożego Miłosierdzia wspólnie – dodaje ks. Kierczak.

    Szkoła miłosierdzia w Pietrzykowicach

    – Widzę, ile dobra jest w młodych ludziach – mówił bp Pindel przed rokiem. I właśnie wśród młodych widać coraz więcej odpowiedzi na wezwanie, by byli miłosierni jak Ojciec. Jedną z tych odpowiedzi są Szkolne Koła Caritas. SKC w Gimnazjum w Pietrzykowicach powstało tuż po parafialnych misjach, które były przygotowaniem do peregrynacji. – Pierwszym znakiem było to, jak chętnie młodzież uczestniczyła w rekolekcjach, a potem też to, jak gremialnie zapisywała się do koła Caritas. Ta odpowiedź młodych na słowo o Bożym miłosierdziu była widoczna – mówi ks. Paweł Ściskała, duchowy opiekun pietrzykowickiego SKC. – Rzeczywiście, z zapisami nie było żadnych problemów – przyznaje Agnieszka Ścieszka, opiekunka SKC. – Do dzisiaj zapisało się ponad 50 uczniów. Były więc szkolne słodkie przerwy. Sprzedawali świece i kalendarze Caritas, kwestowali przy kościele, zbierali plastikowe zakrętki dla niepełnosprawnego Krystiana, urządzali kiermasze zabawek. Były też prace porządkowe w domach i ogrodach osób starszych i chorych, bielski Marsz dla Życia i Rodziny czy pielgrzymka rodzin do Kalwarii Zebrzydowskiej. A efekty tych akcji po zaledwie siedmiu miesiącach działalności są naprawdę imponujące. Łącznie zebrali 12 300 zł (!). Przekazali je na dofinansowanie szkolnych wyjazdów dla dzieci, na przygotowanie świątecznych paczek dla potrzebujących rodzin. Podjęta wspólnie z samorządem uczniowskim szkolna zbiórka na leczenie onkologiczne, wsparta też przez parafian, pozwoliła przekazać chorej pani Iwonie kwotę 9 300 zł (!), a przez całe wakacje trwała też „Wakacyjna sztafeta w gorącej intencji” czyli codzienna różańcowa modlitwa wsparcia pani Iwony. Uczestniczyli też w akcji Caritas „Kilometry dobra”, a zebranych przez nich 1810 złotówek dało ponad 41 metrów w ogólnym wyniku. Pomogli również grupie misyjnej. – To, że możemy pomagać, daje przede wszystkim wiele radości – mówi gimnazjalistka Kinga Drabek, a Zuzia Duraj potwierdza: – Robimy tu naprawdę fajne rzeczy! A dzięki temu, co robimy, cieszą się inni. – Szedłem z flagą na Marszu dla Życia i pomagałem przy pikniku Caritas. Cieszę się, że mogłem swój czas ofiarować innym. Właśnie po to się tu zgłosiłem – mówi Michał Buława. – To było wspaniałe, że mogliśmy być z uczestnikami tego marszu, pomagać, ale i słuchać świadectw innych ludzi, ich wyznań wiary – dodaje Alicja Drobina. – Mnie najbardziej cieszy, kiedy inni mogą cieszyć się razem z nami – tłumaczy Agnieszka Masny. – Jest nas w tej szkole bardzo dużo i to, że możemy pomagać, jest też pomocne dla nas, bo tworzymy taką zgraną grupę – uważa Patryk Pawlus. – Zawsze przy akcjach przypominamy, że pieniądze są tylko środkiem do pomocy drugiemu człowiekowi, a najważniejsza jest miłość do tego człowieka. I nie zapominamy, że najuboższy jest ten człowiek, który nie ma w sercu Boga i pogubił się w relacji z Nim. Dlatego staramy się swoją postawą, słowami świadczyć o chrześcijańskich wartościach – podkreśla Agnieszka Ścieszka.

    W drodze do Łagiewnik

    – To wszystko, co w sercach ludzi dokonywało się podczas peregrynacji, pozostawiło bardzo wyraźny ślad na tegorocznej diecezjalnej pielgrzymce do sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Łagiewnikach – nie mają wątpliwości organizatorzy pielgrzymki: Irena Papla i ks. Mikołaj Szczygieł. Na potwierdzenie pokazują zestawienia statystyczne wszystkich czterech dotychczasowych pielgrzymek: – Co roku przybywało nam 300 osób. W czasie trwającej peregrynacji poszło na pielgrzymkę o 600 osób więcej. To także jeden z owoców tego pochodu Bożego Miłosierdzia przez parafie. Księża rekolekcjoniści przed peregrynacją, a także księża biskupi podczas powitania obrazu i relikwii często przypominali, że w Roku Miłosierdzia można podjąć takie pielgrzymowanie. Poszło więc 2 tysiące osób, a spośród nich aż 900 osób było na pielgrzymce do Łagiewnik po raz pierwszy! Co czwarty pielgrzym uczestniczył w pieszej pielgrzymce w ogóle po raz pierwszy w życiu. Organizatorzy w tym, co działo się podczas peregrynacji, upatrują też liczniejszej niż dotąd reprezentacji młodzieży. – Ponad pięciuset pielgrzymów liczyła grupa wiekowa złożona z młodych ludzi w wieku 10–20 lat. To w porównaniu z poprzednimi pielgrzymkami fantastyczny wynik, który pewnie jest też odpowiedzią na apele papieża Franciszka, kierowane w związku z Rokiem Miłosierdzia i Światowymi Dniami Młodzieży – dodaje Irena Papla. Rośnie też liczba parafii, które wspierają organizacje pielgrzymki i poszerza się krąg zaangażowanych w to dzieło miłosierdzia osób. Włączają się w nie już 24 parafie i tysiące wspierających osób: księża proboszczowie, gospodarze przyjmujący wędrowców na noclegach i postojach.•

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      przewiń w dół