• facebook
  • rss
  • Maryjny maraton

    dodane 08.09.2016 00:00

    Już po raz ósmy w świątyni w Pogórzu na spotkaniu formacyjnym spotkali się czciciele Matki Bożej Różańcowej, którzy ze szczególną ufnością szukają Jej orędownictwa, odmawiając trwającą 54 dni różańcową Nowennę Pompejańską.

    Przybyli z parafii całej diecezji i spoza niej. Wielu uczestników dnia skupienia to członkowie Apostolstwa Dobrej Śmierci, którzy od lat podejmują tę wytrwałą modlitwę indywidualnie, a także podczas odbywających się zawsze drugiego dnia miesiąca nabożeństw pompejańskich w sanktuarium św. Jana Sarkandra na wzgórzu Kaplicówka w Skoczowie. Uczestniczą też w tzw. modlitewnym pogotowiu, podejmując modlitwę za potrzebujących pomocy w nagłych trudnych sytuacjach. – To jest heroizm modlitwy, którą otaczacie tylu ludzi. Dziękuję również za modlitwy ofiarowane za kapłanów, za ofiarowane za zmarłych Msze gregoriańskie. Jesteście taką bazą modlitewną naszej diecezji – podkreślał ks. dr Marek Studenski, wikariusz generalny, który przewodniczył Mszy Świętej i wygłosił konferencję.

    Za to zaufanie, z jakim powierzają Maryi najtrudniejsze sprawy swojego życia, a także innych ludzi, dziękował im gospodarz parafii NMP Królowej Polski w Pogórzu ks. kan. Ignacy Czader. Wraz z nim przy ołtarzu stanęli m.in. ks. Grzegorz Górnik MSF, dyrektor krajowy Apostolstwa Dobrej Śmierci, i ks. prał. Alojzy Zuber, diecezjalny moderator tej wspólnoty. Wśród kapłanów był też przebywający na urlopie misjonarz z Madagaskaru ks. Ludwik Wawrzeczko MSF z Rudzicy. – Matka Boża wkracza w ludzkie życie bardzo dyskretnie, przez dziesiątkę Różańca, i potrafi je gruntownie odmienić – wskazywał ks. dr Studenski, przytaczając świadectwa znanych ludzi ze świata sportu czy muzyki, którym Różaniec pozwolił na nowo zaprzyjaźnić się z Bogiem. – Matka Boża pokazuje nam również, że Bóg pojawia się w teraźniejszości i posługuje się tym, co dotyczy naszej codzienności. Tak jak to było w Kanie Galilejskiej, gdzie pierwszy cud Pana Jezusa miał miejsce nie podczas uroczystej ceremonii zaślubin, ale w kuchni, w czasie przyjęcia weselnego. Bo Maryja jest gospodynią całego naszego życia i nie jest tak, że spotykamy Ją tylko w sanktuarium. Dlatego powinniśmy, jak uczeń pod krzyżem, wziąć Ją do siebie, tu i teraz; tam, gdzie żyjemy i pracujemy – dodawał ks. Studenski. – Zawierzyłam Maryi życie rodzinne córki, bo z przerażeniem patrzyłam, jak oddala się od Boga, żyje karierą. I kiedy widzę, jak wiele cudów wydarzyło się w jej życiu, nie wiem, jak mam Maryi dziękować – mówi Maria ze Skoczowa, która z różańcem w ręku wyprosiła też trzeźwość męża. Takich świadectw można było w Pogórzu usłyszeć więcej. – Mamy w ręku narzędzie, które może powstrzymać falę zła, uratować tych, którzy sami stracili nadzieję, i dziękuję wam za to, że tak wytrwale wołacie do Maryi i zawsze jesteście do tej modlitwy gotowi – mówiła Lidia Wajdzik, diecezjalna zelatorka ADŚ i koordynatorka modlitewnego ruchu pompejańskiego, dziękując też za obecność senatorowi Tadeuszowi Kopciowi, który był jednym z inicjatorów nowenny w naszej diecezji.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      przewiń w dół