• facebook
  • rss
  • 70 lat temu

    dodane 08.09.2016 00:00

    W Starym Grodkowie w sobotę 3 września odbyły się uroczystości upamiętnienia zabitych tam partyzantów z Beskidów.

    Obchody związane były z tragicznymi wydarzeniami z września 1946 r., kiedy w wyniku prowokacji UB pod pozorem przerzutu za granicę, na Zachód, wywieziono z Beskidu Śląskiego i Żywieckiego prawdopodobnie 167 żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych, partyzantów „Bartka”. Wyjechali wówczas w trzech transportach i żadna z tych osób nie dała więcej znaku życia. Przypuszczano, że zostali zamordowani gdzieś na zachodnich terenach Polski, ale na ich pierwsze szczątki zespół specjalistów IPN, kierowany przez dr. hab. Krzysztofa Szwagrzyka, natrafił dopiero kilka miesięcy temu w Starym Grodkowie na Opolszczyźnie, a prace prowadzone są też w okolicach Barutu, gdzie zginęła trzecia grupa partyzantów. Jak informował podczas uroczystości dr hab. Szwagrzyk, na razie nie udało się jeszcze przeprowadzić badań DNA pozwalających na identyfikację konkretnych osób.

    Jak jednak oceniają specjaliści, wiele odnalezionych przy szczątkach przedmiotów świadczy niezbicie o tym, że to partyzanci „Bartka”. W sierpniu w sąsiedztwie partyzanckich mogił stanęły tablice informacyjne, oznaczające to miejsce i ułatwiające dotarcie do nich. To inicjatywa Zbigniewa Chmielniaka, prezesa Związku Żołnierzy NSZ Okręgu Śląska Cieszyńskiego, zrealizowana w porozumieniu z władzami i stowarzyszeniem Miłośników Historii i Wojskowości im. W. Pileckiego z Grodkowa. Od czasu podjęcia prac na miejsca grobów swoich bliskich już kilka razy wyjeżdżały delegacje rodzin partyzantów z całego Podbeskidzia. 3 września obchodów homilię wygłosił ks. prał. Nowobilski, a wśród uczestników było wielu przedstawicieli partyzanckich rodzin, organizacji kombatanckich, a także mieszkańców miejscowości, z których pochodzili partyzanci. Wśród nich była rodzina Golców z Milówki, wspominająca zamordowaną w Starym Grodkowie ciocię, Stanisławę Golec „Gustę”, była reprezentacja Wojska Polskiego, salwa honorowa i modlitwa za żołnierzy. – To były duże uroczystości, pod patronatem prezydenta RP Andrzeja Dudy oraz biskupa polowego WP. Było wiele wystąpień oficjalnych, dlatego w swoim kazaniu nie chciałem już powtarzać tych wiadomości, tylko postanowiłem dać świadectwo swoich doświadczeń, których miałem sporo, ponieważ mój brat był w oddziale Józefa Kurasia „Ognia” na Podhalu. Pamiętam szykany i propagandowe kłamstwa, określenie: banda „Ognia”. Pojawiło się nawet u nas, kiedy w Ciścu na prośbę dowódcy pododdziału „Bartka”, Antoniego Bieguna „Sztubaka”, odprawiłem Mszę Świętą za jego żołnierzy – ubolewa ks. prał. Nowobilski. – Dlatego tym bardziej cenię sobie, że dziś głośno mówi się prawdę o tamtych czasach i ludziach... Obecnie trwają też prace nad powołaniem stowarzyszenia rodzin pomordowanych partyzantów, które wspólnie będą decydować o tym, gdzie zostaną pochowane szczątki ich bliskich.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      przewiń w dół