• facebook
  • rss
  • Płonie kościół!

    Alina Świeży-Sobel

    |

    Gość Bielsko-Żywiecki 36/2016

    dodane 01.09.2016 12:09

    Z pochodnią w ręku ks. proboszcz Henryk Zątek podszedł do drewnianego kościoła, perły architektury drewnianej. Tłum parafian obserwował zza ogrodzenia, jak leciutki dym natychmiast wywołuje całą serię reakcji, choć nikt nie słyszy, jak do strażaków dociera sygnał: „pożar kościoła w Jawiszowicach”.

    tekst i zdjęcia alina.sobel@gosc.pl Wokół zabytkowego drewnianego kościoła w Jawiszowicach najpierw rozległ się dźwięk alarmowych syren. Niemal równocześnie z 495 dysz rozmieszczonych na dachu i ścianach kościoła zaczęła się wydobywać pod ciśnieniem mgła wodna, otaczając całą powierzchnię budowli. A w kolejnych minutach na plac przed kościołem zaczęły wjeżdżać na sygnale kolejne wozy strażackie i zaczęła się akcja gaśnicza. – No, to faktycznie rzadko się zdarza, żeby ksiądz sam podpalał kościół – przyznaje ks. kan. Henryk Zątek, proboszcz parafii św. Marcina w Jawiszowicach, jeszcze z pochodnią w ręce obserwując akcję strażaków. – To na szczęście nie jest prawdziwy pożar, tylko ćwiczenia, które mają podnieść bezpieczeństwo naszej świątyni. Tłum parafialnych obserwatorów z zaciekawieniem ogląda przebieg akcji, fotografuje i co jakiś czas słychać tylko westchnienia: – Oby nie musieli go gasić naprawdę! – Statystyki mówią, że średnio co roku ogień zabiera w Polsce dwa drewniane kościoły. W naszej diecezji w ciągu 25 lat jej istnienia spłonęły już trzy. Nie chcemy, by naszą świątynię spotkał taki los – dodaje ks. Zątek.

    Strażacy gotowi

    – Ten kościół jest wyposażony w stały system gaśniczy, pianowy i wodny. To była okazja, żeby sprawdzić jego działanie, a oprócz tego chcieliśmy też przeprowadzić próbę akcji gaśniczej z udziałem większej liczby jednostek straży. W tych manewrach wzięło udział 6 jednostek OSP z gminy Brzeszcze, zastęp Państwowej Straży Pożarnej z Oświęcimia i podnośnik, a także zespół pomocy medycznej. Przy prawdziwej akcji te zespoły byłyby na pewno, więc takie ćwiczenie na pewno poprawia skuteczność działania – mówi mł. byg. Henryk Jurecki, zastępca komendanta powiatowego PSP w Oświęcimiu, który nadzorował całość ćwiczeń. Podczas tych manewrów oceniane było funkcjonowanie wszystkich instalacji: antywłamaniowej, sygnalizacyjnej, system alarmowania strażaków, sprawność strażaków z gminy Brzeszcze, sprawność sprzętu i umiejętności ludzi, system zarządzania i koordynacji akcji.

    Nie tylko ugaszą

    Przy jednostce OSP w Jawiszowicach działa też grupa medyczna. – Działamy od 8 lat i tworzą ją ochotnicy, którzy na co dzień są ratownikami medycznymi, pielęgniarkami czy lekarzami, a w wolnym czasie też chcą służyć ludziom. Mamy w grupie 36 osób i co dwa tygodnie mamy szkolenia, żeby pomagać na najwyższym poziomie – mówi dowódca grupy i jej twórca Dawid Burzacki. W czasie ćwiczeń widać, że tylko wyznaczona grupa strażaków zajmowała się przygotowaniem sprzętu i gaszeniem. Inna grupa w specjalnych aparatach, ubezpieczając się wzajemnie, wchodziła do wnętrza kościoła, sprawdzała, czy nie ma tam ludzi, ewakuowała poszkodowanych, a jeszcze inna udzielała im pierwszej pomocy w punkcie medycznym pod szybko rozstawionym namiotem. Osobna grupa czuwała nad zasilaniem sprzętu. – Jesteśmy tu po to, żeby doskonalić swoje umiejętności. Każdy strażak, który chce brać udział w akcjach, musi ukończyć podstawowy kurs organizowany przez PSP i uzyskać zgodę lekarza. Jednostki OSP same przygotowują dla swoich strażaków szkolenia specjalistyczne, m.in. w zakresie ratownictwa technicznego czy dowodzenia.

    Kościół uratowany

    Ćwiczenia zgrywające brzeszczańskich strażaków odbywają się przynajmniej raz w roku. – Nie zawsze jest to tak duży obiekt, w dodatku zabytkowy i posiadający tak dobre systemy zabezpieczeń jak kościół w Jawiszowicach. Ćwiczenia obejmują też inne budowle czy gaszenie lasu – wyliczają strażacy. – Dziękuję za tę akcję, bo przebiegła sprawnie – podsumował działania druhów z OSP mł. bryg. Jurecki. Jak dodawał, zauważył, że problemem przy dłuższej akcji może być słabe ciśnienie wody w tym rejonie miejscowości. Swoją ocenę działań strażaków prowadziła też komendant gminnej ochrony przeciwpożarowej Danuta Bułka-Morończyk, skrupulatnie notując obserwacje. – To są drobne uwagi, ale chodzi o to, żeby usunąć wszelkie ewentualne błędy na przyszłość. Wiadomo: dużo potu na ćwiczeniach, mało krwi w akcji.... – tłumaczyła. A burmistrz Brzeszcz Cecylia Ślusarczyk, słuchając dobrych opinii o sprawności strażaków ,dołączała do podziękowań. – Będziemy też szukać rozwiązania problemu z zapasem wody, bo też chcemy bezpieczeństwa kościoła, który jest jednym z najcenniejszych obiektów w naszej gminie – dodawała burmistrz Ślusarczyk.

    Lepiej zapobiegać

    – Robimy, co możemy, żeby nasza licząca sobie ponad 320 lat świątynia była bezpieczna i chcemy chronić ją przed zagrożeniami – podkreśla ks. Zątek. I od lat konsekwentnie stosuje wszelkie najnowsze rozwiązania w tej dziedzinie. Jawiszowicki kościół jako pierwszy w naszej diecezji – i jak dotąd jedyny – już niespełna 10 lat temu został wyposażony w samoczynnie uruchamiający się system gaśniczy FOG, który przy wykryciu zagrożenia pożarowego od razu wytwarza mgłę wodną, która odcina dopływ powietrza, schładza i gasi do czasu dotarcia jednostek strażackich. Ta nowatorska instalacja była jedną z pierwszych zamontowanych w Polsce. Odporne na ogień płyty zabezpieczają oblamki przed próbą podpalenia przez wrzucenie płonącego przedmiotu pod drewniane okapy wokół kościoła. – Mieliśmy takie próby, więc i to zdało egzamin – przypomina ks. Zątek. Nieustannie bezpieczeństwo świątyni monitoruje firma Akon, wykrywając każdy sygnał, czasem nawet dym z palonych gdzieś na polach traw czy ruch kosiarki na trawniku. Za każdym razem dyżurny natychmiast alarmuje księdza i dziś pracownicy poznają go już po głosie... – Tworzymy od lat systemy wczesnego wykrywania i neutralizacji zagrożeń. Czuwamy nad różnymi obiektami i zależy nam na opracowaniu takiego systemu czujników i kamer, który pozwoli wykryć i usunąć zagrożenie, zanim dojdzie do pożaru. W 25-letniej pracy jeszcze nic się nam nie spaliło, a pod opieką mamy 300 obiektów, m.in. katedrę na Wawelu czy kościół Mariacki w Krakowie – tak Andrzej Konarski, prezes firmy Akon, prezentował strażakom zabezpieczenia zastosowane w jawiszowickim kościele. – Każde zbliżające się groźne zjawisko wysyła jakiś sygnał i warto wtedy je wykryć, bo to daje szansę, by nie doszło do niego. Dlatego na przykład nasze czujniki pożaru reagują nawet na bardzo niewielką ilość dwutlenku węgla, a nie dopiero wtedy, gdy coś już płonie... Taki system stosowany w zabytkowym obiekcie wymaga dodatkowo akceptacji w Ministerstwie Kultury i u Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków. Jest kosztowny, ale zapewnia najwyższy możliwy poziom bezpieczeństwa. – Chcemy, by nasza świątynia była bezpieczna. Jesteśmy wdzięczni wszystkim, którzy nam w tym pomagają i cieszymy się, że strażacy mogli się z tym wszystkim zapoznać, aby w razie potrzeby skutecznie działać – podsumował akcję ks. Zątek.•

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      przewiń w dół