• facebook
  • rss
  • Boża wioska ks. Ignacego

    dodane 11.08.2016 00:00

    Setki barwnych namiotów, 700 młodych i całkowita cisza – tak francuscy studenci przygotowywali się w Barwałdzie na spotkanie z papieżem.

    Pisaliśmy już o tym, jak parafianie z Pogórza, którzy choć sami nie gościli młodych przed ŚDM, chętnie pomogli pielgrzymom z paryskiego duszpasterstwa akademickiego, kupując dużą monstrancję, by młodzi mogli adorować Pana Jezusa. W Barwałdzie, w rodzinnym gospodarstwie, podejmował ich ks. Ignacy Czader, proboszcz z Pogórza. – Najpierw mowa była o 200 studentach z namiotami, a w ostatniej chwili okazało się, że to będzie 714 osób – z uśmiechem podsumował tę zmianę i gorączkowe przygotowania na taką dużą liczbę gości. W czasie, gdy w Krakowie rozpoczynały się właśnie ŚDM, na barwałdzkiej polanie pod lasem w niespełna godzinę wyrosło całkiem spore miasteczko kolorowych namiotów. W jednej dzielnicy zamieszkały dziewczęta, w innej – młodzieńcy.

    – Wspólnie uczestniczą w katechezach, które odbywają się podczas całej naszej 12-dniowej wyprawy do Polski. To studenci, którzy niebawem wkroczą w dojrzałe życie i muszą teraz dobrze przygotować się do odpowiedzi na pytanie, jak mają żyć jako katolicy – tłumaczy ks. Benoit Desinety, duszpasterz studentów. Na co dzień studiują na różnych uczelniach i tworzą wspólnotę duszpasterstwa akademickiego skupioną wokół kościoła Saint-Germain-des-Prés, najstarszej paryskiej świątyni. – W drodze do Krakowa odbywają głęboką podróż duchową, uczą się jednoczyć z Chrystusem na modlitwie i uświadamiają sobie wzajemną braterską więź. W tym programie dużo miejsca przeznaczamy na intelektualną refleksję, rozmowy o katechizmie, osobistą modlitwę, ale także na radosne świętowanie: z muzyką i tańcem. W trakcie tej pielgrzymki są też 24 godziny ciszy, aby każdy mógł skupić się na osobistej refleksji – dodaje ks. Benoit. Jak tłumaczy, to ważne również dlatego, że młodzi należą do pokolenia, w którym większość żyje bez Boga i muszą nieraz na własną rękę szukać dróg wiary. Nie mają wzorców: zaledwie 9 proc. ochrzczonych paryżan uczestniczy we Mszach Świętych. – Moi rodzice też nie chodzą do kościoła, ale o Bogu opowiadał mi dziadek. Przyjechałam tu, aby wzmocnić moją wiarę, zrozumieć, jak mam żyć z Bogiem. Chcę modlić się częściej – zapewnia Oriane, studentka z Bretanii. – Ja wychowałem się w rodzinie katolickiej. Chciałem przyjechać do Polski, bo tu urodził się papież Jan Paweł II, którego nauczanie, a także sposób życia mocno wpłynęły na mnie – mówi Paul, który właśnie kończy studia i zostanie wykładowcą. Z wyprawy do Wadowic wrócił poruszony. – Ksiądz Ignacy opowiedział nam o miłości papieża do gór. Na górskiej trasie wyobrażałem sobie, że idę jego ścieżkami – mówił przejęty Paul. Za jego plecami tłum młodych na łące z uwagą słuchał katechezy. Zadawali pytania, notowali. A po Mszy św. do późnej nocy trwali na modlitwie przed Najświętszym Sakramentem. – Modlili się w takiej ciszy, w której słychać było głos Boga – mówi ks. Czader.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      przewiń w dół