• facebook
  • rss
  • Z Oświęcimia wyruszyli na Jasną Górę po skarb

    Urszula Rogólska

    dodane 08.08.2016 00:50

    - Gdzie skarb twój, tam i serce twoje... Czy wiesz gdzie jest twój skarb? Gdzie jest twoje serce? - usłyszało ponad 700 pielgrzymów, którzy wyruszyli w niedzielę rano z kościoła św. Maksymiliana z 33. Oświęcimską Pieszą Pielgrzymką na Jasną Górę.

    Na ten dzień czekali cały rok! Już od pierwszych kroków żwawo szli, wesoło machając przechodniom i żywiołowo śpiewając o tym, gdzie i do Kogo idą! Ponad 700 pielgrzymów, którym przewodzi ks. Łukasz Kubas, wikariusz w oświęcimskiej parafii św. Józefa, wyruszyło w niedzielę rano z kościoła św. Maksymiliana z 33. Oświęcimską Pieszą Pielgrzymką na Jasną Górę do Matki Bożej.

    Hasło przewodnie pielgrzymki: "Przez Chrztu Świętego wielki dar...", odwołuje się do 1050. rocznicy Chrztu Polski, obchodzonej w naszym kraju w tym roku.

    Nazbierało się intencji

      Do jedynej Królowej zmierzają oświęcimianie
    Urszula Rogólska /Foto Gość
    Dla Bartka Grochota z Oświęcimia to już siódma pielgrzymka. - Byłem na Światowych Dniach Młodzieży w Krakowie i to jeden z powodów dla których wybrałem się na pielgrzymkę - żeby przypomnieć sobie i przemyśleć, co mówił papież. Treści było wiele i chciałem mieć czas, kiedy to wszystko sobie przemyśleć, żeby nie została mi w pamięci jedynie atmosfera, to że Papież był i pojechał, ale żebym miał też z tego pożytek duchowy.

    Sara Bounaoui dodaje: - Pozostając w kontekście ŚDM, bardzo mocno zapamiętałam koncepcję kanapy i butów sportowych. Papież nie chce żebyśmy byli kanapowi, bezczynni, wzywa nas do aktywności. Co roku niosę intencje swoje i ludzi, którzy w danym roku nie mogą pójść. Podobnie jest i tym razem. Ale chcę jeszcze szczególnie podziękować Bogu za ŚDM i papieża Franciszka.

    Mariola Ludwinek z Włosienicy idzie na Jasną Górę po raz szósty, ale… z szesnastoletnią przerwą. Odprowadzają ją mąż Krzysztof i kuzyn Grzegorz Grubka. - Mam taką potrzebę, więc idę - mówi Mariola. - Nazbierało się intencji, wizyta papieża też się do tego przyczyniła. Mam co zanieść Matce Bożej…

      Młodzi stanowią bardzo mocną grupę wśród oświęcimskich pątników
    Urszula Rogólska /Foto Gość
    Po prostu coś tam ciągnie…

    - Jestem po raz trzeci, ale niestety nie pójdę, a „przymusowo”… pojadę - mówi Aleksandra Kubajczyk z Grojca. - Siadam za kierownica „lodówki” - samochodu, którym codziennie będziemy dostarczać pielgrzymom wodę, drożdżówki, kawę, herbatę, serki, konserwy. To dziwne uczucie, że jestem na pielgrzymce, a nie idę. Jednak też zabiorę ze sobą różne intencje, w drodze będę się modlić. Chciałabym też w ostatnim dniu, ostatni odcinek przejść.

    Maria Ryguła z Grojca nawet już nie liczy, który raz idzie. - Chyba czternasty. Idę z grupą salezjańską. Pielgrzymowanie, choć co roku tą samą trasą, za każdym razem jest inne. Co roku też mam swoje intencje: prośby i podziękowania. W zeszłym roku bardzo bałam się upałów, ale nie umiałam nie iść. Po prostu coś tam ciągnie… Chcę podziękować Matce Bożej za opiekę, za zdrowie, za powodzenie moich dzieci. Za to, że się wciąż mam ochotę do życia!

      Pielgrzymi już na trasie
    Urszula Rogólska /Foto Gość
    Trudno przeżyć kolejny rok

    Siostry salwatorianki z Goczałkowic: Magdalena Kumorek i Beata Ciągło, także pójdą z grupą oświęcimską. - Staram się chodzić co roku, bo co roku mam intencje, które chce omodlić i zanieść Matce Bożej. Ten tegoroczny trud chcę ofiarować szczególnie modląc się o cud uzdrowienia dla pewnej osoby… Z mocną wiarą idę - mówi s. Magdalena. A s. Beata dodaje: - Na pielgrzymki chodziłam już wiele razy, z różnych miejsc Polski, ale z grupą z Oświęcimia idę po raz pierwszy. W zeszłym roku mama szła z tą pielgrzymką i bardzo mnie zachęcała, żebym i ja dołączyła. Jakie mam intencje… To ja jestem tą osobą, za którą się modli s. Magdalena… Proszę o cud uzdrowienia.

    Czwarty raz idzie Jarosław Dejko. Też ma swoje szczególne intencje. - Jest chęć bycia blisko Matki. Jest za co dziękować… - mówi. - Szczególnie chcę podziękować za miłość w mojej rodzinie i za dziecko mojej chrześnicy. Od kilku lat razem z mężem starali się o nie. W tej intencji poszedłem po raz pierwszy i wierzę, ze Maryja nam to "załatwiła"...

    «« | « | 1 | 2 | » | »»

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    przewiń w dół