• facebook
  • rss
  • Ks. Łukasz przywiózł Jamajkę do Żywca

    Urszula Rogólska

    dodane 14.06.2016 12:03

    Młodzi misjonarze z różnych części diecezji spotkali się na Misyjnym Dniu Dziecka w żywieckiej parafii konkatedralnej Narodzenia NMP, na zaproszenie ks. Janusza Talika - dyrektora Papieskich Dzieł Misyjnych w diecezji. Gościem spotkania był misjonarz ks. Łukasz Szweda.

    Jak się pozdrawiają katolicy na Jamajce - a stanowią zaledwie dwa procent liczby wszystkich mieszkańców?

    - Bóg jest dobry!

    - Zawsze!

    - Zawsze!

    - Bóg jest dobry!

    Jamajskiego pozdrowienia uczył wszystkich w żywieckiej konkatedrze ks. Łukasz Szweda, misjonarz pochodzący z Czechowic-Dziedzic, który był w żywieckiej parafii wikarym przez 9 lat, a od 4,5 roku pracuje na placówce misyjnej na Jamajce. Ks. Łukasz był gościem specjalnym diecezjalnego Misyjnego Dnia Dziecka, na który młodych pomocników misji z całego Podbeskidzia zaprosił do Żywca ks. Janusz Talik. Do konkatedry przyjechały dzieci z kół misyjnych działających w różnych częściach diecezji. Najliczniej - mali misjonarze z Czańca, Pietrzykowic, Łodygowic i Hałcnowa.

      Młodzi z Żywca kwestowali na rzecz misji na Jamajce
    Urszula Rogólska /Foto Gość
    Pan Bóg naprawdę jest dobry

    Dwa razy w roku - w październiku i w czerwcu - aula Domu Katolickiego przy konkatedralnej parafii narodzenia NMP w Żywcu zmienia się w specyficzną globalną wioskę - każdy jej zakamarek przypomina inny kontynent. Tylko w samym środku sali jest europejsko - stoliki i krzesła zapraszają do goszczenia się przy kawie, herbacie i domowych wypiekach.

    "Kawiarenka misyjna", to pomysł opiekunów i dzieci żywieckiego ogniska misyjnego i młodych pomocników misji z Gimnazjum nr 2. W czerwcu, w związku z Dniem Dziecka, a w październiku z okazji Tygodnia Misyjnego jak potrafią, zachęcają wszystkich parafian do zainteresowani sprawami misji.

    Tegoroczne spotkanie rozpoczęła Msza św. w intencji misji, sprawowana przez ks. Janusza Talika i ks. Łukasza Szwedę. Misjonarz opowiedział o swojej pracy, która w równej mierze polega na odbudowywaniu będących w ruinie zabudowań parafialnych po 14-letniej nieobecności jakiegokolwiek duszpasterza na tym terenie, ale i budowaniu wspólnoty Kościoła Jezusa Chrystusa w miejscu, gdzie katolicy są mniejszością - i to mniejszością pogardzaną i wyszydzaną.

      Ks. Łukasz Szweda i ks. Janusz Talik (z tyłu) w czasie Mszy św. w konkatedrze żywieckiej
    Urszula Rogólska /Foto Gość
    - Mało kto korzysta z sakramentu pokuty i pojednania, bo nikt ich tego nie nauczył. Sakrament małżeństwa to też rzadkość. Za 4,5 roku mojego pobytu miałem trzy śluby, co i tak jest wielką radością, bo mój sąsiad, pracujący w parafii 11 lat nie miał jeszcze żadnego... - mówi ks. Szweda. - Czuję się bardzo niewdzięcznym człowiekiem. Tylu ludzi mi pomaga, a ja nie jestem w stanie każdemu osobiście podziękować. Dlatego choć raz w roku chciałbym przyjechać, podziękować ludziom i powiedzieć, że Pan Bóg naprawdę jest dobry. Ja się zdecydowałem wyjechać, a On o wszystko się troszczy. I o tym też chciałbym wszystkich zapewnić, żeby w to nigdy nie zwątpili.

    Druga linia frontu

    Po Mszy św. młodzi misjonarze przebrani w stroje mieszkańców wszystkich kontynentów kwestowali przed kościołem na rzecz misji na Jamajce, a następnie, już w Domu Katolickim, razem z siostrą Leonią Majchrzak, serafitką, prowadzili misyjne gry, zabawy i konkursy z nagrodami dla maluchów. Na wszystkich czekały też wata cukrowa, gofry i frytki przygotowane przez mamy z Hałcnowa.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    przewiń w dół