Gość Bielsko-Żywiecki 08/2018 Archiwum

Wytrwale, dla Boga...

Ksiądz Augustyn Paranycz zmarł w tym samym czasie, kiedy jego koledzy rocznikowi wielbili Boga za 42 lat swojego kapłaństwa.

Odszedł do Pana 19 maja, w 74. roku życia i w 42. roku kapłaństwa, z którego aż 35 lat poświęcił parafii Najdroższej Krwi Pana Jezusa w Kętach-Podlesiu. Księża wyświęceni 19 maja 1974 r. w Krakowie, Rabce i Nowym Targu spotkali się na wspólnej modlitwie w dniu rocznicy święceń w uroczystość Chrystusa Najwyższego Kapłana. Przed zakończeniem Mszy św. otrzymali wiadomość, że zmarł ich kolega. − Modliliśmy się za nieobecnych księży, również za chorych, w tym za ks. Augustyna − mówi jeden z jego kolegów rocznikowych, ks. Józef Morawa. Parafianie z Kęt-Podlesia całymi rodzinami przyszli pożegnać dawnego proboszcza. Mszy św. z importą przewodniczył bp Roman Pindel, a pogrzebową Mszę św. odprawił bp Piotr Greger w koncelebrze kilkudziesięciu kapłanów.

Po niej przewieziono ciało śp. ks. Augustyna na cmentarz komunalny w Kętach. Ks. Augustyn Paranycz urodził się w 1942 r. w Soblówce, małej wiosce na Żywiecczyźnie, która wówczas należała do parafii w Ujsołach. Tutaj ukończył szkołę podstawową. Wcześnie podjął pracę zawodową. Rodzina była dość uboga. Upór i konsekwencja sprawiły, że mimo ciężkiej pracy zdołał ukończyć korespondencyjnie liceum w Bielsku-Białej. Kiedy po maturze wstąpił do seminarium duchownego w Krakowie, był o 8 lat starszy od rocznikowych kolegów. Po święceniach pracował jako wikariusz w Ludźmierzu i w Żywcu. W 1981 r. skierowano go do Kęt-Podlesia. Kontynuował tam dzieło budowy świątyni, doprowadzając do konsekracji w 2007 roku. Wkrótce, ze względu na stan zdrowia, przeszedł na emeryturę. W ostatnich latach jego kapłaństwo naznaczone było chorobą i cierpieniem. Zmarł w szpitalu w Oświęcimiu.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Reklama

Reklama

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy