• facebook
  • rss
  • 75 lat w ornacie

    Ks. Jacek Pędziwiatr

    dodane 07.04.2016 12:26

    Brylantowy jubileusz kapłaństwa przeżywa ks. Tadeusz Płonka, „chłopak z Wieprza”. Najstarszy pallotyn w Polsce spędza czas emerytury w Gdańsku. Codziennie odprawia Mszę św. i mówi pięciominutowe kazania. W sierpniu skończy sto lat.

    Ks. Płonka dzieciństwo spędził w rodzinnym Wieprzu koło Andrychowa. Tutaj też rozpoczął naukę szkolną. Do gimnazjum rodzice wysłali go do Lwowa, gdzie jego wujek był nauczycielem. Po przejściu opiekuna na emeryturę wrócił w rodzinne strony i złożył egzamin maturalny w Wadowicach. W 1935 roku rozpoczął nowicjat u księży pallotynów. Sześć lat później, zgodnie z ówczesnym zwyczajem jeszcze przed zakończeniem studiów, przyjął święcenia kapłańskie.

    W mroku okupacji
    Uroczystość przypadła na mroczny czas okupacji. Na święcenia z pallotyńskiego seminarium w Ołtarzewie, kleryk Tadeusz Płonka pojechał furmanką. To było 7 kwietnia 1941 roku, w Wielki Poniedziałek. Ceremonia odbyła się w warszawskiej katedrze św. Jana, a przewodniczył jej bp Stanisław Gall. Po powrocie do Ołtarzewa okazało się, że hitlerowcy zamknęli seminarium, a jego teren ogrodzili drutem kolczastym. Powodem miało być rzekome gniazdo tyfusu. Świeżo wyświęconych kapłanów rozesłano do domów.

    Ks. Płonka razem ze swoim rodakiem ks. Konstantym Kobielusem dotarli do rodzinnego Wieprza dzięki fałszywym dokumentom. W Choczni udało im się przekroczyć granicę Generalnej Guberni. Na Święta byli wśród swoich, a prymicje odprawili w Wielkanocny Poniedziałek, jako dwie kolejne, następujące po sobie Msze św. - wówczas nie praktykowano jeszcze Mszy św. koncelebrowanych. Kazanie prymicyjne - między obiema Mszami - wygłosił ks. Klemens Tatara, ówczesny proboszcz w Inwałdzie.

    Jakiś czas później ks. Tadeusz Płonka wrócił do Warszawy. Pracę duszpasterską łączył ze studiami polonistycznymi na tajnych kompletach. Słuchał wykładów i składał egzaminy w prywatnych mieszkaniach, a nawet w pomieszczeniach Zamku Królewskiego. Latem 1944 roku przełożeni wysłali go, by załatwił jakieś sprawy zakonne w Krakowie. Kiedy tu przebywał wybuchło Powstanie Warszawskie. Ks. Płonka został więc w Krakowie i tutaj kontynuował studia. Potem wrócił jeszcze na pewien czas do Warszawy, gdzie zdobył tytuł magistra filozofii.

    "Siekiera"
    Po wojnie był nauczycielem w pallotyńskich gimnazjach w Wadowicach na Kopcu i w Chełmnie. W latach 50. w seminarium zakonnym wykładał homiletykę i historię Kościoła. Był wymagający. Uczniowie i studenci mówili o nim „siekiera”. Po likwidacji kościelnych placówek oświatowych przez władze komunistyczne pracował w pallotyńskich parafiach na Warmii i Pomorzu Zachodnim.

    W połowie lat 70. władze zakonne skierowały go do Gdańska, w którym mieszka do dziś. „Chłopak z Wieprza” - jak do dziś mówi o sobie jubilat - poświęcił się tutaj przede wszystkim posłudze kapelana szpitalnego. Jeszcze przed okresem Solidarności organizował duchową opiekę nad pacjentami. Msze św. odprawiał na szpitalnym korytarzu. Szaty i paramenty liturgiczne trzymał w walizce, chowanej pod jednym ze szpitalnych łóżek. Spowiadał chorych, rozmawiał, roznosił prasę katolicką. Tutaj dopełnił swoje powołanie kapłańskie.

    Kolejne jubileusze, także obecny, ks. Tadeusz Płonka świętuje we wspólnocie pallotynów przy kościele św. Elżbiety w Gdańsku. Młodszych braci zachęca do budowania wspólnoty i wzajemnej pomocy.

    Jako receptę na długowieczność podaje własne doświadczenia. - Kto chętnie wypełnia swoje obowiązki, ten jest radosnym i szczęśliwym człowiekiem. Tam gdzie przełożeni cię poślą, idź spokojnie, staraj się nie sprzeciwiać ich woli, przyjmij swoje obowiązki i wypełniaj je solidnie. Nie przejmuj się trudnymi warunkami, ale bądź zawsze zadowolonym z życia.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    przewiń w dół