• facebook
  • rss
  • Nie dokładasz do pieca - zgaśnie!

    Urszula Rogólska

    dodane 13.02.2016 09:59

    Klaudia Papla - kwatermistrz Diecezjalnej Pieszej Pielgrzymki do Łagiewnik i Rafał Chrzan, którzy pobrali się tydzień temu, opowiadają, jak okazują sobie uczucia. A my zapraszamy do udziału w naszym konkursie walentynkowym!

    - Cały czas jeszcze słyszę, jak w czasie kazania na naszym ślubie diakon Paweł Then mówił nam, że niezależnie od tego, czy będziemy 30, 50 czy nawet 80 lat po ślubie, to warto powiedzieć żonie: "Co u ciebie? Jak się czujesz? Kocham cię niezmiennie...". Takie jest życie - jeśli nie będziesz dokładał do pieca, to kiedyś on wygaśnie, jeśli nie będziesz stale rozpalał tego ognia, nawet małą iskierką, to najpierw będzie się ledwie tlił, aż w końcu zniknie... - mówi Rafał, szczęśliwy mąż Klaudii.

    Klaudię - nieustannie uśmiechniętą kobietę z burzą loków na głowie - kojarzy chyba każdy uczestnik Diecezjalnej Pieszej Pielgrzymki do sanktuarium Bożego Miłosierdzia. Klaudia to główny kwatermistrz łagiewnickiej pielgrzymki. W tym roku już nie pójdzie sama! Od tygodnia - od  6 lutego - jest żoną Rafała!

    Pamiętają dokładnie, kiedy się poznali - 22 października 2011 roku. Przyjaźń od pierwszego wejrzenia! Tak, przyjaźń, bo kolejny jej etap w ich przypadku potrzebował czasu. Rafał wyjechał zagranicę. Na jakiś czas Klaudia przyjechała go odwiedzić. Razem spędzali mnóstwo czasu, udzielali się w miejscowej parafii i coraz lepiej poznawali.

    Na horyzoncie pojawiła się jednak "konkurencja", z którą Klaudia nie zamierzała walczyć. Rafał zdecydował się na... seminarium duchowne.

    - Nie miałem telefonu, nie korzystałem z mejla, więc kontakt mieliśmy bardzo ograniczony. Klaudusię traktowałem jak przyjaciółkę. Pisaliśmy do siebie listy, takie papierowe. Naprawdę! Średnio dwa w miesiącu. Za każdym razem szedłem do rektora, żeby mu o moim liście powiedzieć. Kiedy przychodziła odpowiedź, kopertę też dostawałem z rąk rektora - opowiada Rafał. - Po pierwszym roku w seminarium już byłem pewien, że Pan Bóg ma jednak dla mnie inny plan i że na przyjaźni z Klaudusią raczej się nie skończy...

    Krótkie spotkanie przed praktykami wystarczyło. Do seminarium Rafał już nie wrócił. - Zaczęły się wspólne spacery, wypady z przyjaciółmi, tańce (bo bardzo lubimy oboje tańczyć), poznałem wspaniałą rodzinę Klaudii. Już wiedzieliśmy, że chcemy iść dalej przez życie razem.

    Nie lada próbą okazała się ich... piesza pielgrzymka do grobu św. Jakuba w Santiago de Compostela w Hiszpanii w ubiegłym roku. Wybrali się z grupą przyjaciół szlakiem portugalskim - z Porto.

    - Piesze wędrowanie nie było mi obce. Od urodzenia byłam z rodzicami na każdej pieszej pielgrzymce na Jasną Górę. Kiedy przed 4 laty zaczęło się pielgrzymowanie do Łagiewnik - tak samo. Ale dla Rafała to była pierwsza tak długa piesza wyprawa w życiu! - opowiada Klaudia. - Kiedy patrzyłam, jak pokonuje trudy, których nigdy wcześniej nie miał okazji przeżyć, byłam naprawdę pełna podziwu. A na dodatek cały czas potrafił być troskliwy i opiekuńczy - tak wobec mnie, jak i całej grupy. Miał chyba najlepiej wyposażoną apteczkę, która pomogła nam wszystkim!

    - To ja z podziwem patrzyłem na Klaudię! Nieraz padaliśmy ze zmęczenia i byliśmy gotowi się poddać. Ale Klaudia nam nie pozwoliła. Była wsparciem dla każdego. Każdego potrafiła zmotywować swoją zdecydowaną delikatnością. Uczucia to nie tylko słowa, choć i one są bardzo ważne. To przede wszystkim to, co robimy dla innych. Tam się przekonałem do końca o uczuciach Klaudii - mówi Rafał.

    - Nie mamy problemów z okazywaniem sobie uczuć - mówią zgodnie. - Pocałunki, pieszczoty, trzymanie się za rączki, jedno drugiemu puści oczko, popatrzy tak, że słowa są niepotrzebne - tak się chyba zachowuje każda para, która dopiero co wzięła ślub. Ale znamy tę przenośnię z piecem i mamy świadomość, że o prawdziwą miłość i czułość trzeba dbać.

    - Mam wszystkie papierowe listy od Rafała. I całkiem dużą kolekcję liścików, które odnajdowałam i wciąż odnajduję pod poduszką - mówi Klaudia. A wyrazem ich czułości są także imiona, jakie dali wygrawerować na swoich obrączkach: "Klauduś" i "Rafik".

    A jeśli ty chciałbyś/chciałabyś się odważyć wyznać swoje uczucia, zapraszamy do udziału w naszym walentynkowym konkursie. Wystarczy przysłać zdjęcie wykonanej przez siebie walentynki lub użyć do tego celu przygotowanych przez nas szablonów. Wszelkie szczegóły znajdziecie TUTAJ. Nie zwlekajcie! Im szybciej, tym lepiej!

    «« | « | 1 | » | »»

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    przewiń w dół