• facebook
  • rss
  • Boży człowiek wśród nas

    Alina Świeży-Sobel

    |

    Gość Bielsko-Żywiecki 03/2016

    dodane 14.01.2016 00:00

    Łękawica. To był niezwykły czas w historii parafii i miejscowej szkoły. Dziękczynienie za beatyfikację pochodzącego stąd Męczennika z Pariacoto połączyło się 9 stycznia z uroczystością nadania imienia bł. ojca Michała Tomaszka Szkole Podstawowej, której uczniem był kiedyś dzisiejszy patron.

    W tym wyjątkowym wydarzeniu uczestniczyło wielu parafian i gości. Dziękczynną Mszę św. pod przewodnictwem bp. Romana Pindla koncelebrowało kilkudziesięciu kapłanów, w tym liczni ojcowie franciszkanie. Obecny był prowincjał o. Jarosław Zachariasz OFM Conv. Po Bielsku-Białej i Rychwałdzie również w Łękawicy zagrał peruwiański zespół Kargaligera oraz Enrico Mesiash, autor hymnu napisanego na beatyfikację trzech Męczenników z Peru. – Dziękujemy dziś Bogu za wszystkie lata tu spędzone, wśród swoich: rodziny, sąsiadów i tych, którzy otaczali go w szkole; za ludzi, którzy mieli jakiś wpływ na jego życie. Chcemy podziękować za to, że Bóg dał mu poznać Swój zamiar wobec jego życia, bo bez tego powołania nic by się nie stało. Dziękujemy, że tutaj zaczął spełniać swoje marzenia, by być franciszkaninem, misjonarzem – i że nie uląkł się niebezpieczeństw, nie cofnął się przed wyjazdem, nie załamał się przed przeciwnościami i nie zrezygnował – mówił bp Pindel. Podczas liturgii bp Pindel poświęcił szkolny sztandar z wizerunkiem bł. o. Michała Tomaszka. – Będziemy się pod nim gromadzić w chwilach ważnych dla szkoły, parafii i naszej małej ojczyzny – zapewniała Barbara Wnętrzak, dyrektor Zespołu Szkół w Łękawicy, prosząc o poświęcenie sztandaru. Po Eucharystii delegacja rodziny, kapłanów i szkoły udała się na cmentarz, gdzie złożyła kwiaty i znicze na symbolicznym grobie bł. o. Michała.

    Powraca uczeń

    – Niewiele szkół może poszczycić się faktem, że nosi imię dawnego wychowanka. My właśnie dołączyliśmy do grona wybranych. Po ponad 40 latach od chwili, kiedy Michał Tomaszek pożegnał tę szkołę, wraca do niej na zawsze – podkreślała z dumą Barbara Gardaś, wicedyrektor ZS w Łękawicy, prezentując postać bł. ojca Michała podczas uroczystości nadania jego imienia Szkole Podstawowej. W szkolnej hali sportowej zebrały się tłumy dawnych i obecnych uczniów placówki, jej nauczyciele, a także przedstawiciele władz samorządowych i oświatowych gminy oraz powiatu żywieckiego. Nie zabrakło licznych przedstawicieli rodziny o. Tomaszka, z jego rodzeństwem: siostrami Urszulą i Marią oraz bratem Markiem na czele. Gromadnie też przybyli wraz z prezes Jadwigą Klimondą podopieczni stowarzyszenia Dzieci Serc im. o. Michała Tomaszka. Przewodniczący Rady Gminy Krzysztof Pielesz zaprezentował uchwałę o nadaniu szkole imienia bł. o. Michała Tomaszka, a wójt Łękawicy Tadeusz Tomiczek zaprosił do podpisania dokumentu nadania imienia m.in. bp. Pindla. o. Zachariasza i rodzeństwo bł. o. Michała. Burzą oklasków przyjęto przekazanie aktu nadania imienia na ręce dyr. Barbary Wnętrzak.

    Jak drogowskaz

    W akcie nadania imienia pojawiły się życzenia, by bł. o. Michał Tomaszek był dla szkolnej społeczności drogowskazem w wędrówce przez życie. O tym, że już od wielu miesięcy trwała ta szczególna lekcja, poświęcona przyszłemu patronowi, przypominali pedagodzy, a także sami uczniowie. W pięknym programie przywołali postać oraz losy bł. o. Michała, jak i wartości duchowe, które były dla niego najważniejsze. O wytężonej pracy nad zgłębianiem tych treści mówiły zaprezentowane na wystawie prace plastyczne, kroniki, wiersze i eseje autorstwa uczniów. Część utworów znalazła się w publikacji, wydanej przez szkołę z okazji nadania imienia. – Pragnęliśmy, by postać bł. o. Michała towarzyszyła nam na co dzień, dlatego zamiast odwiedzanej od święta sali patrona poświęciliśmy mu wyodrębnione w głównym ciągu korytarzy pomieszczenie. Są tam gabloty z relikwiami: rzeczami, które kiedyś do niego należały, a także z pamiątkami z beatyfikacji, oraz portret i tablica. Każdy z nas będzie tędy przechodził i zabierał ze sobą jego orędownictwo – tłumaczy Barbara Wnętrzak.

    Stąd zabrał iskrę...

    Zapewne w tym miejscu znajdzie się szczególny dar dla szkoły, jaki w imieniu rodzeństwa bł. o. Michała przekazała najstarsza siostra, Urszula Raczek. To obraz, który powstał w Peru. – Otrzymaliśmy go od o. Jarosława Wysoczańskiego, który pracował razem z. Michałem i o. Zbigniewem w Pariacoto. On przeżył. Ten obraz przedstawia Michała otoczonego przez dzieci, których patronem został ogłoszony podczas beatyfikacji. Tu będzie dzieciom przypominał, że jest ich patronem – mówiła Urszula Raczek. Jak dodawała, Michał opuścił Łękawicę, mając 15 lat. – Zabrał wtedy ze sobą iskierkę, którą wiele osób w jego krótkim, trwającym niespełna 30 lat życiu, pomagało rozniecić, aby nie zgasła. On sam wytrwale i skrupulatnie dbał, by płonęła coraz jaśniej. Zaufał Bogu, poszedł za Chrystusem i kroczył bardzo dokładnie Jego śladami, otulony płaszczem Matki Bożej, której słuchał, którą kochał – i wciąż kocha... – mówiła pani Urszula.

    Lekcja dla nas i Europy

    Jeden z uczestników uroczystości, o. Zdzisław Gogola OFM Conv był prowincjałem franciszkanów w Krakowie w czasie, gdy obydwaj błogosławieni wyjeżdżali do Peru. – Pamiętam, kiedy na mapie szukaliśmy, gdzie jest to Pariacoto, gdzie mieli wyjechać, by organizować nową placówkę misyjną, a potem, po ich śmierci, radziliśmy się papieża, czy tam wracać. I powróciliśmy – wspomina. Jak zaznacza, nie ma wątpliwości, że głoszenie Ewangelii, od pierwszych wieków chrześcijaństwa było związane z niebezpieczeństwem. – Jeżeli się w to angażujemy, ryzykujemy. Kościół zawsze uznawał męczeństwo za najwyższą formę miłości Boga i bliźniego. Za czasów św. Franciszka męczeństwo było wręcz wpisane w powołanie, w bycie franciszkaninem. Czy nie dało się tej śmierci uniknąć? Pewnie tak. Można było w ogóle nie wyjeżdżać, albo widząc zagrożenie, opuścić misję. Można było mniej pomagać ludziom, żeby nie narażać się na zarzuty terrorystów o usypianie rewolucyjnego zapału. Ale to byłoby zaprzeczeniem tego: „tak, zgadzam się!” powiedzianego Bogu. Za tym stoi ogromna przestrzeń duchowa, którą dopiero odczytujemy – podkreśla o. Gogola. – Nie możemy nie zauważyć, że do tej beatyfikacji doszło wyjątkowo szybko, w czasie, kiedy świat boryka się w nierównej walce z ohydą terroryzmu. Pan Bóg daje nam poprzez Męczenników z Peru znak, jak należy się zachować. Nie ma możliwości ucieczki, nie ma dokąd uciec. Jedyne, co nam zostaje, to lojalność wobec wartości, które przyjęliśmy. To odnosi się także do dzisiejszej Europy, która odrzuciła swoją chrześcijańską tożsamość. W miejsce wartości, które ją przed wiekami scalały, wchodzą zupełnie obce elementy – dodaje o. Gogola. O takie sięganie do przykładu patrona: by dzieci uczyły się codziennie iść drogą miłości, wierności Bogu i ludziom, apelowali do siebie wzajemnie rodzice i nauczyciele uczniów łękawickiej szkoły.

    To znak Boga

    Bp Roman Pindel – Dziękujemy Bogu za ten wyrazisty znak beatyfikacji, który mówi nam, że ten nasz sąsiad, rodak jest dziś błogosławionym: tym, za którego wstawiennictwem na pewno można się modlić. Dziękujemy Bogu za to wezwanie nas do mężnego wyznawania wiary, na wzór tych, którzy oddali za nią życie – i za wszelkie dobro, które będzie wynikać z tej beatyfikacji, a przejawi się w postawach ludzi, przekraczających własne ograniczenia i żyjących według Ewangelii, idąc za przykładem ojca Michała. Bo błogosławieni żyją, aby wielbić Boga, wspierać nas w wysiłkach i w świadczeniu o wierze. O. DR hab. Zdzisław Gogola OFMConv, wykładowca na Uniwersytecie JP II – Z tym męczeństwem otrzymaliśmy prawie 25 lat temu ogromny stygmat cierpienia: i zakon, i rodziny, i peruwiańskie społeczeństwo. Zadawaliśmy sobie wielokrotnie pytania o jego sens. Dziś widzimy, jak z tego stygmatu wyrasta piękny kwiat nowej świadomości misyjnej. Przestrzegam przed łatwym zadowoleniem z beatyfikacji, bo teraz dopiero musimy z tego cierpienia, które przerodziło się w chwałę, przejść dalej. Nasi Męczennicy mogą nam podpowiedzieć jakieś rozwiązanie. Jakie konkretnie, tej odpowiedzi musimy teraz sami szukać. Na pewno pomoże ich przykład wierności ideałom, brak lęku wynikający z ufności Bogu, wytrwałość. Chyba to chce nam dzisiaj Pan Bóg powiedzieć...

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      przewiń w dół